niedziela, 7 sierpnia 2011

J. Palikot. Koń trojański "prawicy"?

    Do niedawna zaciekle atakowany przez prawicowe media, zwłaszcza związane z PiS. Trudno wymienić wszystkie powody. Ostatnio jakby ucichły na jego temat mimo, że głośno krytykuje wszystkich z Kościołem i prawicą na czele. Cud? Wprawdzie pan Tusk obiecał, ale chyba nie o taki mu chodziło.
    Bez trudu można znaleźć w wyszukiwarce program jego ugrupowania. Można dowiedzieć się, że Polska ma być silna (przy redukcji armii do 50 tys. żołnierzy!), szczęśliwa, bogata, itd. itp. etc. Duża część programu zerżnięta z projektów składanych przez SLD w Sejmie, np. o związkach partnerskich, in vitro, aborcji. Że jest źle, ale już będzie całkiem fajnie gdy Ruch Poparcia zdobędzie władzę.
    Na obronność ma być przeznaczany 1% z budżetu zamiast prawie 2% które są teraz. Tylko, że te 2% to i tak o wiele za mało, W opłakanym stanie jest Marynarka Wojenna i pozostałe rodzaje Sił Zbrojnych RP. Znalazł się kolejny "geniusz" od obronności! Historia powinna czegoś nauczyć wszystkich Polaków. Czyżby pan Palikot nie uczył się jej? Podobno wykształcony człowiek.
    Obiecuje "uszczęśliwić" Polaków podatkiem  liniowym 3 x 18. Ludzie! Nie dajcie się nabrać! 18% od swojego dochodu już oddają fiskusowi średnio i nisko zarabiający Polacy. Jakąż to łaskę on nam robi? Przecież to już jest! Ale skorzystają na tym ci najwyżej zarabiający, w tym on sam. To ich podatek zostanie obniżony o 14%.  Taki dobroczyńca? Za mało płacimy za żywność?
    Jeśli ktoś uważa, że np. chleb i mleko są za tanie i należy je obłożyć 18% podatkiem to niech popiera pana Palikota Oczywiście powinien mieć świadomość, że szkodzi nie tylko sobie a milionom Polaków, zwłaszcza tych najuboższych.
    Swego czasu powiedział, że zniszczy SLD. Ale to właśnie rząd z SLD obniżył podatek CIT oraz akcyzy na alkoholi i paliwa, choć wcześniej nie obiecywał tak wiele jak niektórzy.. Chyba nie wszyscy to zauważyli bo SLD-owski rząd nie miał zwyczaju chwalić się wszystkim na prawie codziennych konferencjach prasowych jak niektórzy. Akcyzę na paliwa podniósł rząd z PiS po wygranych wyborach. Co robi PO, wiemy wszyscy.
    Mało prawdopodobnym jest, żeby 5% Polaków dało się nabrać jego populistyczne obietnice i poparło go w wyborach. Stąd brak większej reakcji prawicy na jego obecną kampanię. Przecież nie im uszczknie wyborców ale osłabi SLD. Koń trojański prawicy? Czy jakieś inne stworzenie?

PS.Wklejone 28,02,2012 r.: http://tiny.pl/hpqhf\  A swoją "lewicowość" pokazuje np. popierając podwyższenie wieku emerytalnego. 

PS.2. Ciąg dalszy "J. Palikot. Koń trojański prawicy?":  http://probus.blogspot.com/2013/03/j-palikot-kon-trojanski-prawicy-ciag.html

piątek, 5 sierpnia 2011

Kto zawinił? Kogo wieszają?

    Każdy na każdym stanowisku powinien znać się na tym co robi. Denerwuje nas jeśli np. mechanik czy hydraulik coś spartoli. Jednak, gdy partacze zaczynają rządzić poważnymi instytucjami, państwowymi staje się to szczególnie niebezpieczne.
    Historia Polski powinna nas nauczyć, a przede wszystkim rządzących, że obronność kraju jest sprawą nadrzędną. Dobrze, że jesteśmy w silnym pakcie obronnym ale zawsze najlepiej liczyć na siebie. Nie darmo ponad dwa wieki temu biskup - poeta pisał, że "wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły".
     Może już nam nie jest potrzebna prawie półmilionowa armia, jaką mieliśmy w czasach PRL. Do połowy lat 50-tych była znacznie większa. Ale nie znaczy, że mamy całkowicie pozbawiać się zdolności obronnych. Z silnej i dość dobrze wyposażonej w sprzęt armii pozostał kadłubek Obawiam się, że i z wyszkoleniem nie jest lepiej. Tylko czy to z winy wojskowych? Czy dyletantów zajmujących się wojskiem? Niektórzy sprawiali wrażenie, że ich wiedza wojskowa pochodzi z serialu "Baobab".
     Braki obnażył "raport Millera", ale już wcześniej mówiono o braku pieniędzy na obronność, choć wiele obiecywano. Oprócz cudów oczywiście. W opłakanym stanie jest zaniedbywana od lat Marynarka Wojenna i pozostałe rodzaje Sił Zbrojnych RP.
     Okazało się, że nie tylko źle jest z wyposażeniem wojska w sprzęt. Podczas prawicowych rządów zwolniono lub zmuszono do odejścia oficerów z długoletnim stażem bo "skażeni komuną". Zwłaszcza tych którzy przechodzili jakiekolwiek przeszkolenia w ZSRR. Wypełnienie luki pokoleniowej przez młodszych oficerów wymagało czasu. Nie pomyślano o tym. A wydawałoby się, że pełnienie funkcji ministra czy premiera wymaga myślenia.
    Kto zawinił? Wojskowi? Czy rządzący?

Cytuję "Rzeczpospolitą". (link przy następnym cytacie):
"Co gorsza, załoga w takim składzie nigdy nie była w symulatorze lotów. Prawdę mówiąc, od dwóch lat w symulatorze lotów Tu-154M nie siedział żaden pilot 36. pułku. Czy to ważne? Owszem, bo na symulatorach załogi ćwiczą wyłącznie trudne sytuacje.
Emerytowany pilot samolotów pasażerskich: – Ćwiczyłem na symulatorach w Moskwie. Niesamowite przeżycie. Instruktor, ponad 20 tysięcy wylatanych godzin, omawia, co będziemy ćwiczyli, i wychodzi. Kabina w skali jeden do jednego, zajmujemy miejsca, sprawdzamy urządzenia. Wszystko jak w normalnym locie. Wiemy, co będziemy ćwiczyli, ale nie wiemy kiedy. Nagle wysiada jeden silnik, rozhermetyzowuje się kabina albo wybucha pożar. Trzeba sobie radzić.

– Rozbił się pan na symulatorze?

– Tak, „leciałem” bez dwóch silników i nie wyrobiłem się na pas. Niesamowite, realistyczne wrażenie, włącznie z ogromnym hukiem.

– Były konsekwencje?

– Nie, chodziło o naukę. Instruktor wszedł i mówił: „Ty ubił siebia! Zacziem?”. Potem analizowaliśmy błędy.

Jeszcze dwa lata temu na podobne ćwiczenia mogły jeździć załogi Tu-154M z 36. pułku. Robiło się to zazwyczaj, gdy maszyna jechała na remont. Mechanicy moskiewskich zakładów WAZ 400 odświeżali samolot, a załoga szkoliła się na symulatorze.

Ale to czas przeszły. Od dwóch lat „tutki” są serwisowane w rosyjskiej Samarze na podstawie nowej umowy zawartej przez Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON. Polska strona nie zagwarantowała sobie w nowym porozumieniu możliwości korzystania z symulatorów.

– Przydałyby się pana ludziom treningi na symulatorach? – pytamy pułkownika Raczyńskiego. – Oczywiście, że by się przydały – odpowiada. Koniec cytatu.

    Odwołano pana ministra ON Klicha. Nb. nigdy nie powinien ministrem ON zostać. On sobie poradzi. Na pocieszenie dostanie jeszcze odprawę pieniężną. Podobnie jak pozostali odwołani. Na ich miejsce przyjdą nowi i też niedługo odejdą z odprawami, bo kończy się kadencja tego paPlamentu. Wkrótce wybory.
    Zapewne poradzą sobie piloci z rozformowanego pułku. Ostatecznie mogą latać samolotami linii cywilnych i zarabiać kilkakrotnie więcej.Tylko czy nie szkoda niszczyć tego pułku? Może należało poczynić niektóre kroki zaraz po katastrofie? Może należało go zreorganizować.
    Teraz VIP-y mają latać wynajętymi samolotami od linii lotniczych. Czy to będzie taniej? Przepraszam, że wątpię. Czy wynajęci piloci cywilni będą tak dyspozycyjni jak wojskowi? Przepraszam, że wątpię.

Oto przykład. Cytuję "Rzeczpospolitą"
"Siewiernyj to lotnisko wojskowe, rzadko używane. Według naszych informacji (potwierdzonych w źródłach LOT-owskich i MON-owskich) strona rządowa chciała wynająć od LOT samolot cywilny, by leciał on na uroczystości katyńskie 7 kwietnia. LOT odmówił, gdyż Siewiernyj nie spełnia warunków lotnisk komunikacyjnych i przewoźnik mógłby stracić ubezpieczenie. System nawigacyjny na Siewiernym jest prymitywny – są to ustawione na osi pasa startowego dwie radiolatarnie. Przy takim wyposażeniu pilot musi wykonać podejście nieprecyzyjne, czyli nie może wykorzystać autopilota. Musi podejść, sterując ręcznie. Arkadiusz Protasiuk według posiadanych uprawnień mógł podejść do lądowania przy podstawie chmur 120 metrów i widzialności 1800 metrów. Gdyby podchodził w gorszych warunkach, złamałby zasady." http://www.rp.pl/artykul/479984.html . Warto przeczytać cały artykuł podany w linku.
Pociągi Grabarczyka w następnej kadencji.
    Swego czasu padały obietnice "taniego państwa". Czyżby pan premier uznał, że przed wyborami trzeba ich dotrzymać? To może teraz VIP-y będą jeździć pociągami? Podobno zachowała się salonka po W. Gomułce. No to teraz dla pana premiera jak znalazł! A pan minister Grabarczyk będzie gwarantem ich punktualnego jeżdżenia. FLY BY PKP!
Post scriptum. 
Pułku nie da się rozformować z dnia na dzień. Wkrótce wybory. Może nowe władze zmienią tę decyzję..

czwartek, 4 sierpnia 2011

"Mali ludzie!" "Kto łże?" Ciąg dalszy

    Sprawa katastrofy wciąż budzi emocje choć od tragicznego zdarzenia minęło kilkanaście miesięcy. Zakończyła dochodzenie komisja kierowana przez ministra Millera. Wyniki jej znamy, choć chyba niewielu jest takich którzy by się z nimi zgadzali. Z różnych powodów.
     Niektórzy mogą czuć się rozczarowani dlatego, że komisja wykluczyła zamach. Twórcy tez o helu, sztucznej mgle, bombie próżniowej, dobijaniu rannych itd. mogą czuć się rozczarowani a przede wszystkim ośmieszeni. Oczywiście broni nie składają, czego przykładem jest pan Macierewicz.
    Oczywiście i pan prezes PiS musi coś wnieść bo wybory coraz bliżej a nic sensownego nie ma Polakom do powiedzenia. Nie wygasła jeszcze pamięć o haniebnych rządach PiS i spółki z nieograniczoną nieodpowiedzialnością, pełnych afer i skandali. Liczyć oczywiście może na swój żelazny elektorat i niewiele więcej.
     Ale musi im przypominać o swoim istnieniu. Stąd coraz częściej oglądana hucpa w wykonaniu PiS. Wywołująca niesmak wśród normalnych ludzi i zachwyt wśród fanów PiS.
     Do wielu oskarżeń wielu ludzi pan prezes dokłada nowe.
Według niego w tym tragicznym dniu poleciała do Smoleńska ta "gorsza" załoga a powinna lecieć z premierem wcześniej. Natomiast ta "lepsza" powinna lecieć z Prezydentem.
    Czyżby pan prezes w ogóle nie brał pod uwagę faktu, że tym jego "lepszym" jest kpt. Pietruczuk? Ten sam, który wcześniej jego bratu - Prezydentowi RP - odmówił lądowania w Tbilisi? Ten sam, który przez to był prześladowany z powodu nieprzyjaznych działań polityków PiS? Według "Dziennika" i nie tylko, to właśnie on leciał z premierem Tuskiem w dniu 07.04.2010 r. jako dowódca załogi i pierwszy pilot. http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/296095,badaja-jak-rosjanie-majstrowali-przy-tupolewie.html  Z kolei "Rzeczpospolita" pisze, że śp. kpt. Protasiuk był najlepiej wyszkolonym i najbardziej doświadczonym pilotem 36 pułku na Tu-154. http://www.rp.pl/artykul/479984.html  Miał wylatane około 3500 godzin, z tego 2900 na Tu-154. 445 godzin jako pierwszy pilot i dowódca samolotu. To on poleciał z śp. prezydentem w dniu 10.04.2010 r. Albo pan prezes nadal raczy być na prochach, albo raczy robić flaczki z mózgów swojemu elektoratowi.
    Także raczy pan prezes nie wspominać za czyich rządów dokonano czystki wśród oficerów tego pułku. Zwolniono lub zmuszono do odejścia oficerów szkolonych w ZSRR i tych z długoletnim stażem jako "skażonych komuną". Wypełnienie luki pokoleniowej okazało się za trudne na ich umiejętności organizacyjne.
    Trudno przypuszczać aby tak wytrawny polityk za jakiego uchodzi pan prezes nie wiedział o tym. Ale jeśli często omija się prawdę, to cóż znaczy jedno kłamstewko więcej. Ważne, że elektorat PiS to kupi. My nie musimy "kupić" i nie dajmy się nabrać.
PS.
Pisałem "Mali ludzie" i "Kto łże" jeszcze w styczniu w tym blogu.  Życie pokazało, że trzeba było dopisać ciąg dalszy.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Dość już nienawiści!

    Wczoraj minęła 67 rocznica Powstania Warszawskiego. Jakże bohaterskiego i tragicznego w skutkach. Kolejna hekatomba ofiar polskiej patriotycznej młodzieży i nie tylko młodzieży. Straszną śmierć poniosły osoby cywilne, w tym kobiety i dzieci.                                              
    Ich heroizm zasługuje na najwyższy szacunek i wieczną pamięć. I tym razem odbyła się uroczystość upamiętniająca ich czyny. Niestety, została zakłócona przez ludzi którzy chyba nie potrafią zrozumieć, że w tym czasie wszyscy tam obecni powinni zachowywać się godnie, czyli odpowiednio do sytuacji.    
    Otóż  Premiera RP i urzędników państwowych mu towarzyszących przywitano gwizdami, buczeniem a nawet inwektywami.Naprawdę przykro na to patrzeć. Ten dzień, tak szczególny dla wszystkich Polaków i to miejsce zostały sprofanowane przez niemądrych i zacietrzewionych ludzi.
     67 lat po tych tragicznych wydarzeniach i 22 lata po obaleniu "komuny" najwyższy czas, by politycy zaczęli szukać tego co łączy wszystkich Polaków a nie tego co dzieli. Historia wreszcie powinna czegoś wszystkich nauczyć.
    Pan Tusk nie jest dobrym premierem a PO źle rządzi Polską. Przykładów aż nadto. Ale trzeba z pokorą przyjąć, że to właśnie oni wygrali wybory a nie urządzać hucpę, zwłaszcza gdy samemu nie rządziło się lepiej. W dodatku te gorszące sceny miały miejsce już wcześniej.
    Żeby plugawić to miejsce oraz ten dzień  a także na uczuciach patriotycznych Polaków w tym  nielicznych już weteranów Powstania urządzać sobie kampanię wyborczą, trzeba być całkowicie pozbawionym wszelkich skrupułów i sumienia.
    Najwyższa pora żeby wszyscy Polacy zaczęli zastanawiać się kogo chcemy uczynić gospodarzem naszego kraju. Czy chcemy żyć w pokoju i spokoju. Czy chcemy wiecznego skłócania Polaków z Polakami i Polski z sąsiadami.
    Jesienią możemy dać wyraz swoim opiniom przy urnach wyborczych. Pomyślmy o tym już dziś. Nie dajmy też nabrać się tym którzy wcześniej nie dotrzymali obietnic wyborczych.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Parytety. Ważniejsze to co w głowie, czy w innym miejscu?

    Ktoś wpadł na "genialny" pomysł, by na listach wyborczych umieścić równą ilość pań i panów. Później to zweryfikowano do 35%. Parytety miały zapobiec dyskryminacji płci. Zamysł może i szlachetny w intencjach, ale wyszło jak zwykle. Ciekawe jak miałaby poradzić sobie partia złożona z samych pań lub samych panów.
    Wychodzi na to, że właśnie wprowadzenie parytetów prowadzi do dyskryminacji płci. Czy w każdej partii jest co najmniej 35% pań?  
    Jeśli już ktoś upiera się na procenty, może sprawiedliwszym byłoby umieścić na listach wyborczych taką samą ilość przedstawicieli danej płci, ile procent jest ich w danej partii. Czy pan poseł Kalisz to rozumie?
     Panie właśnie z racji płci są mniej aktywne w polityce, choćby z powodu macierzyństwa, wychowania dzieci, itd. I wielka chwała im za to! Szanujmy je i kochajmy! Oczywiście są wśród nich i w polityce wybitne osoby. Ale ilościowo jest ich mniej niż panów. Co prawda, niekoniecznie wszystkich można nazwać wybitnymi.  Wprowadzenie parytetów prowadzi do uzupełniania paniami list "na siłę". A gdyby zabrakło chętnych pań, to co? Z łapanki?
    Czy dla wyborcy ważna jest płeć osoby na którą głosuje? Czy ważniejsze, żeby wybrać osobę mądrą, uczciwą i kompetentną? Taką która zadba o interesy całego społeczeństwa a nie tylko swoje lub swojej partii? I jeszcze jedno: pamiętajmy co wybrańcy obiecywali wyborcom a co zrealizowali. Nie głosujmy na tych którzy nie dotrzymują obietnic. Chyba, że lubimy być oszukiwani.

środa, 27 lipca 2011

Uwaga! Znów będą obiecywać

     Jakby było mało krzykliwych i nachalnych spotów i billboardów wyborczych, teraz będziemy bezpośrednio namawiani do głosowania na tych którzy chcą zostać wybrańcami na następną kadencję parlamentu. Już niektóre partie zapowiadają że ich kandydaci będą odwiedzać nas w domach i przekonywać do swoich programów.
     Zatem przygotujmy się dobrze na te wizyty. Byłoby dobrze gdybyśmy pamiętali co oni nam obiecywali cztery lata temu. Dobrze byłoby mieć ich materiały wyborcze sprzed czterech lat. Jeśli kandydują po raz pierwszy, spytajmy o obietnice złożone przez ich partie aby zdobyć władzę. Co zostało zostało zrealizowane z obietnic wcześniej złożonych.
     Jeśli chcemy aby Polska była dobrze rządzona przez uczciwych i kompetentnych ludzi, nie dajmy z siebie robić idiotów cwaniaczkom którzy znów liczą że damy się nabrać na ich obietnice. Znów chcą obiecywać miliony mieszkań w nierealnym czasie? Czy może jakieś cuda? Kto raz nie dotrzymał obietnic wyborczych nie zasługuje na nasze zaufanie. Przecież nie jesteśmy narodem masochistów.
      Oczywiście podziękujmy pięknie tym którzy nas nie zawiedli i tylko takich popierajmy w wyborach. Pamiętajmy za czyich rządów wzrastało bezrobocie a czyje przyczyniały się do ich zmniejszenia. Nie dajmy nabrać się na kłamliwe statystyki. Nie uwzględniają one liczby tych Polaków którzy w poszukiwaniu pracy musieli wyjechać za granicę.
     Pamiętajmy kto obiecał zmniejszanie podatków a faktycznie je podnosi w ukryty sposób, np. drenując nasz kieszenie podwyższonym VAT i akcyzami. Czyje rządy powodowały spadek PKB a czyje przyczyniały się do wzrostu. Zwróćmy uwagę na to czym się partie i ich politycy zajmują. Czy mają pomysły na rozwój kraju, czy tylko zajmują się sobą i kłótniami międzypartyjnymi?
     I jeszcze jedno: jeśli nie chcemy aby ci cwaniaczkowie od niespełnianych obietnic znów marnowali nasze pieniądze, nie prześpijmy dnia wyborów. Bo z powodu niskiej frekwencji znów będziemy oglądać ich zużyte gęby przez następne cztery lata. Niestety, ze szkodą dla Polski. Nie dajmy nikomu wybierać za nas. Odeślijmy ich wreszcie na szczaw!

czwartek, 21 lipca 2011

Płoną gacie na PiS - tacie?

    Na to wygląda, że płoną ze strachu przed kolejnymi przerżniętymi wyborami. Nie bez powodu przyczynił się do tego, że nie odbędą się dwudniowe wybory parlamentarne. Dwudniowe wybory dałyby wyższą frekwencje niż zwykle. Nie bez powodu referendum przed wstąpieniem do UE trwało właśnie dwa dni. Dzięki temu udało się przekroczyć wymagane 50% aby było ważne. I całe szczęście zresztą. Nie wiadomo czy przyjęto by nas później, zwłaszcza pod rządami antyunijnej koalicji PiS-Samoobrony-LPR.   
Kandydaci.
    Niska frekwencja stwarza pożywkę dla wszelkiej maści cwaniaczków i nieudaczników szukających w polityce łatwego sposobu na życie. Są partie które mają specyficzny elektorat i niezbyt duży ale bardzo zdyscyplinowany. Przy naszej bierności w dniu wyborów oni "ugrają swoje". Swego czasu pan Giertych chwalił się wysokim poparciem dla LPR. rzeczywiście osiągnęli imponujący "dwucyfrowy" wynik. Było to w wyborach uzupełniających do Senatu gdzie frekwencja była "jednocyfrowa".
     Oczywiście PiS ma na tyle duże poparcie, że dostanie się do parlamentu. W końcu ich elektorat wszystko "kupi".  Ale PiS chce czegoś więcej. Władzy! Pan prezes doskonale wie, że im wyższa frekwencja tym mniejsze jego szanse na wygranie wyborów. Co prawda, PiS i tak już nie ma szans na rządzenie Polską, chyba że jako koalicjant PO. Ale nie odpuści i będzie walczył do końca nie przebierając w środkach. Od marszów z pochodniami po spoty i billboardy.
      Zapewne nie bez powodu przed każdymi wyborami pojawiają się w internecie głosy zniechęcające do brania udziału w wyborach. Nie dajmy im się nabrać i nie ułatwiajmy sprawy nieudacznikom dążącym do władzy. Idźmy wszyscy i wybierzmy jak najlepszych.
     Pamiętajmy też jak się wszyscy dotychczas rządzący wywiązywali z obietnic wyborczych. Naobiecywał jeden z drugim a później wypiął się na obietnice i wyborców? No to czas na rewanż przy urnie wyborczej! Odesłać ich na szczaw!

poniedziałek, 11 lipca 2011

Każdy lubi pływać. Czy znasz wodę do której skaczesz?

     Warto wiedzieć o tej wodzie jak najwięcej. Warto znać wodę w której pływamy i chcemy do niej skakać zwłaszcza w niestrzeżonych miejscach.. Zaczęły się wakacje, najprzyjemniejsza pora roku. Wszyscy lubią pływać gdzie tylko się da. Bardzo często w niestrzeżonych miejscach.
     Niestety, często wielka przyjemność zamienia się w dramat dla młodego człowieka. Zwłaszcza po skokach "na główkę" gdy nie znamy rzeczywistej głębokości wody i uderzamy o dno lub jakąś przeszkodę. Wielu przeważnie młodych ludzi doznaje urazów kręgosłupa. Nie powiększajmy tej smutnej statystyki. Także statystyki utonięć przez naszą niefrasobliwość.  Zdrowych i przyjemnych wakacji!

PS. Kapielisko nie jest dobrym miejscem na spożywanie alkoholu. 

czwartek, 7 lipca 2011

Zły to ptak!

     Od kilku dni trwa prezydencja Polski w Unii Europejskiej. Jaka ona będzie? Chciałoby się, żeby była jak najlepsza. Żeby była bardzo dobra dla całej Unii i dla Polski. Niestety, już widać, że będzie w Polsce zdominowana kampanią wyborczą do parlamentu.
     Źle się stało, że wybory nie odbyły się przed rozpoczęciem prezydencji. Zresztą wszystkie wybory powinny odbywać się wiosna choćby po to,  żeby zwycięskie ugrupowanie tworzyło budżet na przyszły rok według własnej koncepcji rządzenia. Tymczasem co czwarty rok zwycięska partia realizuje budżet ustalony przez poprzedników. Co czwarty przy dotrwaniu rządów danej partii do końca kadencji a z tym różnie bywa. 
     Prawem opozycji jest krytykowanie rządzącej partii. Jest za co krytykować rządzącą koalicję PO - PSL. Za pogorszenie standardu życia wielu milionów Polaków podwyżkami akcyz, VAT, niedotrzymanie obietnic wyborczych, afery, itd. Ale w sytuacji gdy Polska objęła prezydencję w UE, wszyscy Polacy powinni mówić jednym głosem i nie oblewać się pomyjami przynajmniej poza granicami naszego pięknego kraju.
     Pan europoseł Ziobro najwyraźniej zapomniał, że brudy pierze się w domu i nie wolno kalać swojego gniazda. Zapomniał co to patriotyzm i z wściekłością zaatakował Premiera RP i rząd właśnie na forum międzynarodowym. Już nie chodzi nawet o to co sam wyprawiał  kilka lat temu. Nie bez powodu może wkrótce stanąć przed Trybunałem Stanu wraz z prezesem swojej partii. Zarzucił premierowi stosowanie metod które sam wcześniej stosował, także wobec niewinnych ludzi. Czy ma rację czy jej nie ma, Polsce splendoru to nie przyniesie.
     Zły to ptak który Polskę PiSkudzi!
 

poniedziałek, 4 lipca 2011

Tak działa unijna pomoc

EU- Unijna pomoc finansowa
W małym irlandzkim mieście panuje deszczowa pogoda. Ulice są opustoszałe. Nastały złe czasy. Ludzie maja długi, ale żyją na wysokiej stopie. Przy tak niefortunnej pogodzie bogaty niemiecki turysta szukał noclegu. Zatrzymał auto przed małym hotelem. w tym irlandzkim mieście. Wszedł do środka. Zagadnął właściciela hotelu, czy może sobie obejrzeć pokoje, bo chciałby jedna noc przenocować i położył na ladę 100 € kaucji. Właściciel hotelu dał mu więc klucze do pokoi.

Kiedy tylko turysta znikł na schodach hotelarz wziął te 100€ i pobiegł szybko do sąsiada rzeźnika, aby zapłacić swoje długi.

Rzeźnik wziął te 100€ i poleciał do hodowcy rolnika zapłacić za dostawy.

Rolnik wziął ten 100€ banknot i poleciał zapłacić swoje długi w magazynie.

Magazynier ze 100 € banknotem pobiegł do knajpy i uregulował swoje kredyty.

Barman przesunął banknot do siedzącej przy ladzie prostytutce, która też ciężkie czasy miała, ale przyjemności na kredyt mu udzielała.

Prostytutka szybko pobiegła do hotelu, aby zapłacić za wynajem pokoju tymi 100 €.

Hotelarz położył 100€ banknot z powrotem na ladzie. W tym momencie akuratnie turysta schodził po schodach. Żaden z tych pokoi mi nie odpowiada - powiedział i wziął swój 100€ banknot i opuścił miasteczko.

Nikt nic nie produkował
Nikt nic nie zarabiał
Wszyscy uczestnicy pozbyli się swoich długów i patrzą z wielkim optymizmem w przyszłość

Teraz już wszyscy znają prawdę. Tak prosto funkcjonuje UNIJNA POMOC FINANSOWA.

piątek, 1 lipca 2011

"Obiat" pana prezesa

Nie miałem zamiaru w ogóle o tym pisać, bo to nic nowego. I nie pisałbym gdyby nie internauci. którzy z uporem godnym lepszej sprawy wmawiają, że pan prezes PiS nie popełnił błędu, że to jest "obiad" a nie "obiat", nie szczędząc przy tym inwektyw swoim rozmówcom. Proszę zauważyć, że są użyte przez pana prezesa dwa wyrazy z literką "d" wyglądającą normalnie. Zresztą jest i opinia wybitnego grafologa. 

 (skopiowane)

  Premier ma problemy z ortografią? 


  A A A
Ortografia to prawdziwa zmora polskich uczniów. I nie tylko... Jarosław Kaczyński też ma z nią kłopoty. Dowody? "Super Express" dotarł do wpisu w księdze pamiątkowej jednej z restauracji. Premier zrobił w nim niezłego byka! Na koncie ma zresztą inne.
"Z wdzięcznością za bardzo miły pobyt i znakomity!!! obiat z nadzieją na kolejne wizyty" - czytamy w księdze pamiątkowej restauracji. Poniżej data i podpis: Jarosław Kaczyński. Czy to naprawdę premier popisał się nieznajomością zasad pisowni?

"SE" poprosił o pomoc grafologa. Do porównania dał mu oświadczenie majątkowe szefa rządu pisane bez wątpienia jego ręką. Jerzy Danton, grafolog z Krakowa, nie ma wątpliwości. Przedstawione kopie odręcznego pisma są kopiami pism autorstwa jednego człowieka - twierdzi. Idziemy więc za ciosem. Czy grafolog też dostrzegł błąd? Czy to nas zawiodło niewprawne oko? "Obiat" zamiast "obiad" to koszmarny błąd ortograficzny - podkreśla Jerzy Danton. W dacie autor również się pomylił - dodaje grafolog.

Rzecz w tym, że to nie koniec ortograficznych perypetii Kaczyńskiego. W jego podaniu o pracę z lat 80 szef rządu nie ustrzegł się błędu. "Uprzejmnie proszę..." - zaczyna prośbę o zatrudnienie go w Ośrodku Badań Społecznych przy Zarządzie Regionu Mazowsze "Solidarności".

Przypadłość Kaczyńskiego nie jest wyjątkowa. Ortografia to prawdziwa zmora polskich uczniów. Poradnie pękają w szwach od osób, które nie dają rady z u, ó, ż, rz, ch i h. W roku szkolnym 2004-2005 dysleksję rozwojową zdiagnozowano u prawie 125 tys. uczniów - zaznacza "SE". (PAP)

Więcej: Super Express - Premier tesz robi błendy*