|
PS. On nadal chce Nobla?
Pozdrawiam wszystkich!
|
Prezydent nie z tej ziemi
Przez parę tygodni nie było newslettera OKO.press, ale jesteśmy z powrotem, żyjemy, wstyd przyznać, ale sezon urlopowy zaskoczył nas, jak niegdyś zima zaskakiwała drogowców. Ale teraz, gdy śnieżnych zim już właściwie nie ma, powinniśmy wynaleźć jakiś ekwiwalentny dziennikarski frazeologizm, by eksploatować go bez litości.
Proponuję: jak susza zaskoczyła pisowców.
A konkretnie, jak susza hydrologiczna zaskoczyła zwolenników pomysłu, by największe polskie rzeki zmienić w autostrady dla żeglugi śródlądowej.
„Tylko 103 cm wody w Wiśle? Ależ nie! Rzeczywista wysokość pomiaru wody w Wiśle to 3 cm. Tusk kazał przeskalować wodowskaz o 100 cm, żeby nikt się nie czepiał” - napisał były minister żeglugi i wiceminister infrastruktury w rządzie PiS, Marek Gróbaczyk.
Co właściwie chciał przekazać ten nietuzinkowy komentator?
Że Donald Tusk wypił wodę z Wisły jak smok wawelski? Że gdzieś ją ukrył? Że wielkim beczkowozem wywiózł na Ukrainę i wylał do Dniepru?
O tym, co naprawdę dzieje się z polskimi rzekami, pisze w OKO.press Kasia Kojzar.
Spływ byłego ministra Gróbarczyka w stronę czystego nonsensu jest symptomatyczny.
Kolejne lato z krytycznie niskim stanem wód w polskich rzekach naocznie i boleśnie ilustruje, jak bezrozumna była idea stworzenia wielkich międzynarodowych szlaków transportowych na polskich rzekach. Już wcześniej wody w nich było po prostu za mało, a koszt takich inwestycji byłby koszmarny - i dla budżetu państwa i dla polskiej przyrody. Przez wiele lat regularnie pisaliśmy o tym w OKO.press.
Jak zatem na kolejne lato bez wody reaguje główny promotor idei przekształcenia Odry w “polski Ren”? Czy pojawia się u niego choć przebłysk refleksji? Nie, Gróbarczyk zmienia temat i rzuca jakieś niby zgryźliwe, a ostatecznie całkowicie niezrozumiałe aluzje.
To reguła. Kiedy rzeczywistość rujnuje politykowi narrację, na jakiej buduje swój wizerunek, pozostaje mu sięgnąć po broń ostatniej szansy: udawanie głupiego.
Tymczasem prawda jest bezlitosna.
“Miały być pomarańczowe gaje i wieczna zieloność. Są – wysychające rzeki i wyłączenia strategicznych elektrowni. Europejska elektroenergetyka mierzy się z kolejną falą blisko 40-stopniowych upałów, których coraz częstsze występowanie jest wprost skutkiem wywołanego przez ludzi ocieplenia klimatu. Adaptacja do wszechkryzysu jest potrzebna na wczoraj” - pisał niedawno w OKO.press Wojciech Kość.
Niestety, nonsensowny pomysł PiS, by wbetonować Odrę, zdążył jeszcze w listopadzie ubiegłego roku posłużyć Karolowi Nawrockiemu za uzasadnienie zawetowania ustawy powołującej Park Narodowy Dolnej Odry.
Było to, jeśli dobrze liczę, 13 weto. Dziś na liczniku Nawrocki ma już 41 wet.
“Mamy pierwszą rocznicę panowania naszego jedynego, kochanego pana prezydenta Karola Nawrockiego” - mówiła starsza pani, którą reporter OKO.press Mikołaj Tyczyński nagrał w ubiegłym tygodniu pod pałacem prezydenckim, podczas imprezy celebrującej rok prezydentury. Prezydent jest niepowtarzalny i po prostu super.
Można by słowo “panowanie” uznać za językowy kiks, gdyby PiS oraz sam Nawrocki nie pielęgnowali wśród wyborców prawicy tej baśniowej wizji: o potężnym przywódcy, pomazańcu, który wstąpił na biało-czerwony tron, by z niego ciskać gromy w truchlejących wrogów ojczyzny.
“Oto jest dzień, który dał nam Pan!” - śpiewali posłowie PiS na nagraniu z wnętrza autokaru. Wesoła pielgrzymka zmierzała do warszawskiej archikatedry na mszę w intencji Prezydenta RP.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują: prezydentura jego nie jest z tego świata. Ale! Jak na herosów przystało, jest w Nawrockim też pierwiastek ludzki: Karol, to prezydent, który pozostał człowiekiem.
„Jego siłą jest autentyczność. Jest człowiekiem z krwi i kości. Potrafi z rzeczy nawet kłopotliwych uczynić swój atut” - tak wychwalał Nawrockiego przedsiębiorca i prawicowy influencer Krzysztof Stanowski.
Stężenie klakierskich hołdów wobec Nawrockiego było w tych dniach niestrawne. My prezydenturze Nawrockiego postanowiliśmy przyjrzeć się na chłodno - w dwóch tekstach, Witolda Głowackiego i Piotra Pacewicza, obydwa polecam.
Dość o Nawrockim, zrobię szybki przegląd innych ciekawych tekstów z ostatnich dni, wybór jak zwykle trochę losowy - dobrych tekstów pomimo upałów i urlopów było dużo.
Przynajmniej 37 gmin wykupiło dla urzędników Stanu Cywilnego miejsce na szkoleniu uczącym, jak odmawiać parom jednopłciowym transkrypcji ich aktu małżeństwa. Szkolenie opłacane jest z publicznej kasy, a sygnuje je branżowe czasopismo punktowane przez Ministerstwo Nauki. Angelika Pitoń pokazuje, jak prawica próbuje wpłynąć na polskie prawo tam, gdzie kapituluje rząd.
Trwa proces oszczędzania na tych, za którymi większość wyborców się nie upomni. Ustaliliśmy, że nie będzie corocznej waloryzacji progów dochodowych uprawniających do świadczeń społecznych. Nie będzie też dyskusji na ten temat – zespół Macieja Berka, który odpowiada za koordynację prac rządu i realizację jego priorytetów, zmienił treść priorytetu.
Profesor Ryszard Szarfenberg, nazwał to kiedyś w OKO.press cichą erozją: świadczenia nie są formalnie likwidowane – po prostu tracą jakiekolwiek znaczenie.
- Wyłączyli rosyjski, jak światło. Łotewski znasz słabo, a tu każą ci wkuwać po łotewsku matematykę. To jest challenge. Dzieci nie dają rady, zaczynają szumieć. W klasie robi się chaos, nauczycielka dostaje histerii.
Wspaniały reportaż Emilii Sułek z łotewskiej Łatgalii.
Przy okazji, przypominam, że każdego reportażu OKO.press pod redakcją Włodka Nowaka można też posłuchać — opublikowaliśmy już ponad 100 audioreportaży czytanych przez lektora Filipa Przybylskiego. Znajdziecie je wszystkie pod tym linkiem.
Dobra, idźmy dalej - jak często mówi dyżurny redaktor prowadzący kolegium. Ciekawa rozmowa Agnieszki Jędrzejczyk z Darią Zielińską, analityczką Ośrodka Studiów Wschodnich.
“Rosja nie dość, że nie wygrała wojny w Ukrainie, to traci swoje zaplecze. Zamiast poddanych ma tam partnerów gotowych z nią rozmawiać, ale na swoich warunkach”
Przy okazji przypomnę ważny nieco wcześniejszy tekst Agnieszki - o tym, jak propaganda Kremla ogłosiła „nowy etap” wojny w Ukrainie. Nie chodzi już o przejęcie kontroli nad Ukrainą, ale o jej zniszczenie – tak by nie była atrakcyjną alternatywą dla poddanych imperium.
I na koniec trochę o polskiej religijności. Strzelająca w górę statua Maryi w Konotopiu eksploruje religijny kicz i ignoruje współczesną maryjną teologię. Kult maryjny w Polsce wyraża się nie tylko w pretensjonalności i gigantomanii, ale w stałej nadobecności Maryi w polskiej religijności - pisze Arkadiusz Andrzej Stempin.
Dziękujemy, że czytacie OKO.press. W przyszłym tygodniu newsletter już mam nadzieję przepisowo, bez przerw i opóźnień - zadeklaruję odważnie, bo będzie go akurat pisać Magda Chrzczonowicz, nie ja :)
Pozdrawiam!
Bartosz Kocejko-Szukalski,
Wicenaczelny OKO.press
Nasz adres e-mail: twoje@oko.press
Numer KRS: 0000620036
Polityka prywatności Regulamin serwisu
©2026 OKO.press
Ta wiadomość została wysłana przez OKO.press do probus@... W każdej chwili możesz zmienić preferencje lub wypisać się z naszej listy mailingowej.
Po defiladzie w Warszawie zawrzało. „Kilku żołnierzy zasłabło”
https://www.wprost.pl/kraj/12415638/swieto-wojska-polskiego.html
Miller dał Nawrockiemu lekcję historii. „Zacznę od drobnej złośliwości” - https://www.wprost.pl/opinie-i-komentarze/12415722/swieto-wojska-polskiego-leszek-miller-udzielil-lekcji-historii-karolowi-nawrockiemu.html Inni też wypowiedzieli się.
PS. Warto zastanowić się, przy wielkim szacunku dla Wojska Polskiego, czy co roku powinna być defilada. Napoleonów ci w Polsce dostatek, ale przecież nie ma potrzeby wchodzenia w buty poprzedników i generować następne koszty. Są niemałe.
A żołnierzom, marynarzom i lotnikom, najlepiej dać spokój w Dniu Ich Święta! Wszystkiego co najlepsze!
Skopiowane z WP wiadomości
PiS do reszty zgłupiał ścigając się z Braunem [OPINIA]
Na konferencji programowej z okazji pierwszej rocznicy zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego PiS przedstawił zdumiewającą propozycję: deportacji z Polski wszystkich niepracujących legalnie Ukraińców w wieku poborowym. "Będą mieli okazję walczyć o swoją ojczyznę, żeby horror tej wojny się szybko zakończył. I państwo polskie w tym kategorycznie i bezkompromisowo pomoże" - mówił europoseł PiS Tobiasz Bocheński.
Trochę więcej w: https://wiadomosci.wp.pl/pis-do-reszty-zglupial-scigajac-sie-z-braunem-opinia-7315868337850432a/komentarze?utm_medium=button_top&utm_source=comments
Pan Morawiecki może mieć wielu wyborców, jeśli postara się. Może opowie jak negocjował przyjęcie Polski do UE? O jego bohaterskich walkach z ZOMO już słyszeliśmy, ale też może opowiadać. Waleczny dzidziuś!
CZY CHCECIE TAKIEGO PREMERA? Już był kiedyś. A tu dla przypomnienia:
CZY PREMIEREM POLSKIEGO RZĄDU MUSI BYĆ NAŁOGOWY KŁAMCA??? ZŁAPALIŚMY MORAWIECKIEGO NA KOLEJNYM ŁGARSTWIE… -
Akademia Prawdy https://x.com/AkademiaPrawdy/status/2067182414313423087
Skopiowane z money.pl:
1000 zł za wizytę? Lekarka: płaci się za kilkanaście lat nauki
Lekarka Katarzyna Mensah, będąca również edukatorką medyczną i influencerką, stwierdziła, że stawka 1000 zł za konsultację ginekologiczną, choć wysoka, jest ceną za "kilkanaście lat nauki, doświadczenie, tysiące zabiegów". Jej słowa podgrzały emocje, jakie od tygodni wywołują wynagrodzenia medyków.
Trochę więcej o tym: https://www.money.pl/praca/1000-zl-za-wizyte-lekarka-placi-sie-za-kilkanascie-lat-nauki-7304611507407264a.html
Cud bilokacji? A może trilokacji?
Lekarz "pracował" 72 godziny na dobę. "Dojenie szpitala"
W Powiatowym Centrum Medycznym w Braniewie jeden z lekarzy rozliczał w części miesięcy ponad 1 tys. godzin pracy, a w dokumentach pojawiały się nawet doby po 72 godziny - ustaliły Interia i Polsat News. Po weryfikacji rozliczeń nowe władze szpitala złożyły zawiadomienie do prokuratury. Tu o tym fakcie: https://wiadomosci.wp.pl/lekarz-pracowal-72-godziny-na-dobe-dojenie-szpitala-7305605449460064a
Czy lekarz z publicznego szpitala powinien też leczyć prywatnie? Polacy ocenili
https://wiadomosci.wp.pl/czy-lekarz-z-publicznego-szpitala-powinien-tez-leczyc-prywatnie-polacy-ocenili-7305594263706016a
Skopiowane z: T
Rosyjska rakieta uderza w kijowski blok z wielkiej płyty i zabija kilkadziesiąt osób — uśmiechnięta buźka.
Rosjanie zrzucają bomby lotnicze na centrum Sum, ginie m.in. matka z 5-letnią córką — rechot.
Starsi, schorowani uchodźcy tracą w Polsce dostęp do leczenia, a uchodźczynie z dziećmi tracą miejsce w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania — śmiechom nie ma końca.
Poza reakcjami lecą też dziesiątki albo setki komentarzy, których dosłownie przytaczać nie będę, bo przy epidemii choroby zakaźnej najważniejsze jest przerwanie łańcucha transmisji — to z reguły jakiś bełkot o tym, że Ukraina sama sobie winna, że może łatwo zakończyć wojnę, a zresztą, jaką wojnę, nie ma żadnej wojny, wszystko wymyślone i zainscenizowane. Ach, i niezawodnie jest też coś o Wołyniu i “banderowcach”.
Tak mniej więcej wyglądają polskie media społecznościowe latem 2026 roku.
Zamknęliśmy ostatnio możliwość komentowania pod sporą częścią postów o Ukrainie na profilu OKO.press na Facebooku, bo choć moderujemy tę sekcję intensywnie, nie jesteśmy w stanie robić tego 24-godziny na dobę, a nie chcemy, by rodzimi faszyści, putinowskie boty i zabłąkani nienawistnicy nieokreślonej denominacji (populacje właściwie od siebie nieodróżnialne, występujące w różnych proporcjach, ale zawsze razem i w pełnej symbiozie) urządzały sobie na naszym podwórku regularny Parteitag.
Jeśli media społecznościowe są współczesną agorą, miejscem zgromadzeń, na którym obywatele podczas rozmów i publicznych debat wyrabiają sobie opinie na tematy dotyczące rodzimej polis, to nasza polska agora jest miejscem z koszmarów: bez przeszkód zaparkowała tu cuchnąca spalinami ciężarówka na rosyjskich blachach i z potężnych głośników nadaje ogłuszający, nienawistny jazgot, a rodzimi demagodzy, którzy zwietrzyli okazję i przyłączyli się do tego piekielnego festynu, krążą teraz po całym placu, zaczepiają przechodniów i próbują wzbudzić w nich odrazę do przybyszy z innych krain — marzy im się najwyraźniej, aby rozwścieczony tłum ruszył na domy metojków.
Wybaczcie metaforę, która miksuje epoki, gatunki i technologie, ale mam nadzieję, że nie najgorzej opisuje to pandemonium, jakim stały się social media — jeśli je odwiedzacie, to z pewnością też to widzicie.
OKO.press powstało jako medium m.in. factcheckingowe, walczące z dezinformacją. Wciąż zdarza nam się robić factcheckingi, gdy zainteresuje nas jakaś teza, której prawdziwość lub fałszywość nie jest całkiem oczywista.
Problem w tym, że dziś nie mamy już do czynienia z dezinformacją w stanie czystym — tak może było dawniej, w lepszych czasach, jeśli w ogóle kiedykolwiek — mamy za to pełnoskalową wojnę kognitywną, której cele są uderzająco proste: osłabić NATO i Unię Europejską, wzbudzić niechęć Polaków do Ukrainy i Ukraińców, usprawiedliwić Rosję.
Jednym ze sposobów jest uderzenie w empatię i solidarność — stąd te wspomniane wcześniej rechoczące buźki jako reakcje na śmierć ukraińskich cywilów.
Cyberkorporacje zza oceanu zacięcie opierają się wszelkiej regulacji i znajdują w tym lokalnych politycznych sojuszników, którzy broniąc rzekomo wolności słowa, bronią w istocie własnego interesu — bo sami żywią się skrajnie antagonizującymi treściami. Nic dziwnego, że Rosja korzysta z tej infrastruktury do rozsiewania swoich kłamstw — w Polsce niestety może to robić łatwo, tanio i wygodnie.
Oczywiście ta wojna nie toczy się tylko w mediach społecznościowych, wiele tradycyjnych mediów wciąż jak gdyby nigdy nic zaprasza do rozmów znanych kolaborantów putinowskiej machiny nienawiści.
Efektem jest wszechobecność kremlowskich narracji, która jeszcze niedawno byłaby nie do pomyślenia.
“Moskwa rozlała sie po Polsce” - pisała w OKO.press Anna Mierzyńska.
Te narracje coraz wyraźniej kształtują polską politykę. Jak wynika z naszego internetowego śledztwa, zanim prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że może odebrać Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, pomysł propagowały osoby szerzące treści zbieżne z kremlowską propagandą, m.in. Małgorzata Zych i Leszek Miller. Podsuwały go też białoruskie i rosyjskie kanały propagandowe.
Żeby było jasne: w całej tej ukraińsko-polskiej awanturze nie odbieram zasług ukraińskim politykom — tam też nie brakuje populizmu, niekompetencji i zakulisowych walk w blokach startowych przez przyszłymi wyborami.
Ale gdy mówimy o politykach polskich, trzeba zapytać w ulubionej przez nich poetyce realpolitik: co właściwie dało nam to odebranie orderu przez Nawrockiego — nie tylko Zełenskiemu, ale i całemu narodowi ukraińskiemu? Co konkretnie nasz kraj zyskał poza “moralnym zwycięstwem” we własnych oczach?
Na dziś wygląda na to, że zupełnie nic.
“Rzucając się w dziką awanturę o przeszłą historię, ostatecznie straciliśmy realny wpływ na Historię – tę, która dzieje się tu i teraz, w coraz bardziej niebezpiecznej dla Polski teraźniejszości Jesteśmy już poza grą, przegraliśmy na dosłownie każdym polu” - pisze Witold Głowacki.
Inny przykład kremlowskich narracji, które prowadzą na manowce, to powszechne przekonanie o ciężarze, jakim mieliby być dla Polski ukraińscy uchodźcy. W rzeczywistości polska wielowymiarowo korzysta na ich obecności - nie traci, a zarabia, i potwierdzają to kolejne eksperckie analizy.
Jednak pchany przez prorosyjskie kanały mit wielkich ukraińskich przywilejów i rozgoryczony tym rzekomym ciężarem vox populi pchnął tchórzliwych polityków do gwałtownego odebrania tysiącom uchodźców dostępu do ochrony zdrowia i miejsc w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.
Dlaczego polscy demokraci uznali, że ugrają coś na polityce, którą trudno nazwać inaczej niż sadystyczną?
Wbrew zapewnieniom rządzących (jestem pewien, że przynajmniej niektórzy z nich czują teraz palący wstyd), stało się dokładnie to, przed czym ostrzegały organizacje pozarządowe podczas skandalicznie krótkich pseudokonsultacji: ustawa wygaszająca najmocniej uderzyła w najsłabszych.
To właśnie na takie osoby zbieramy dziś pieniądze w zbiórce, którą zorganizowaliśmy wraz z Polskim Forum Migracyjnym. Zebraliśmy już dwa miliony złotych, ale zbieramy dalej — potrzeby są ogromne, a państwo postanowiło koniunkturalnie zniknąć i udawać, że go nie ma.
„Ta zbiórka jest także po to, żeby ludzie, którzy są oburzeni krzywdą uchodźców, wiedzieli, że są inni, którzy też tak myślą. Że ich myślenie nie jest osamotnione” - mówi o naszej zbiórce siostra Małgorzata Chmielewska.
I myślę, że to może być też dobre lekarstwo na truciznę sączoną przez niezliczoną chmarę fejkowych kont w mediach społecznościowych. Ich operatorom bardzo zależy na wrażeniu powszechności — mamy uwierzyć, że całe społeczeństwo zanosi się cynicznym rechotem, ilekroć pada słowo “Ukraina” lub “Ukraińcy”.
Tymczasem ludzi dobrej woli jest więcej, a jak nie zawsze jest więcej, to niezawodnie i tak jest ich bardzo bardzo dużo. A nasza agora to nie tylko social media.
Dziękuję, jeśli wpłaciliście na zbiórkę i dziękuję, że nas czytacie. Pozdrawiam i na pohybel tyranom, demagogom i sykofantom.
Bartosz Kocejko-Szukalski,
Wicenaczelny OKO.press
Ps. jeszcze krótki wybór tekstów z mijającego tygodnia:
Nasz adres e-mail: twoje@oko.press
Numer KRS: 0000620036
Polityka prywatności Regulamin serwisu
©2026 OKO.press
Ta wiadomość została wysłana przez OKO.press do probus...... W każdej chwili możesz zmienić preferencje lub wypisać się z naszej listy mailingowej.