czwartek, 14 lutego 2013

Uśmiechnij się!

Komarzyca i kornik
     Po pracowitej nocy zmęczona Komarzyca wracała do domu.  Marzyła tylko o tym aby przysiąść w spokoju i przetrawić krwistą kolację, za którą musiała się tyle nalatać.
     Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień. Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia. Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na zewnątrz.
     I wtedy się spotkali. Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała
zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało.
 - Bzzz bzzz... - szepnęła Komarzyca.
 - Bezy bezy - odparł Kornik.
    To była miłość od pierwszego bzyknięcia.  Kochali się jak szaleni, nie przejmując się niczym.  Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się po łące.  I wtedy zaczęły się trudności. Świat stanął im naprzeciw.  Postanowili zalegalizować związek. Rodziny odwróciły się od nich
a znajomi nie chcieli już ich znać.  Zostali wyklęci odrzuceni od reszty społeczeństwa.
     Niedługo później urodziło się dziecko... Potwór zrodzony z krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego "drążyciela" Kornika.  Poczwara przed którą wszyscy będą uciekać. Dziecko, które tylko rodzice będą kochać.... Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na rodziców..... Tak narodził się  KOMORNIK

Postanowiłem przez pewien czas żyć bez seksu, alkoholu i papierosów… I muszę stwierdzić, że to był najgorszy kwadrans w moim życiu…

- Dlaczego twoja teściowa wychodzi z bullterierem bez kagańca?
-To spróbuj jej go ubrać!

 Kobieta to słaba płeć.
Dopóki jej porządnie nie wnerwisz!

 Brytyjscy uczeni wykazali, że czekolada poprawia nastrój.
Ci idioci jeszcze najwyraźniej nie próbowali wódki......   

W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie.
- I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!

- Coś ty najlepszego zrobił! - wita żona męża, wracającego z pracy.
- Gosposia złożyła wymówienie, bo podobno ordynarnie nawymyślałeś jej przez telefon.
- A to nie byłaś ty?!

 Córka wraca wieczorem do domu. Ojciec informuje ją:
- Był ten Twój wielbiciel i chciał prosić Cię o rękę.
- To bardzo miłe z jego strony, tylko jak ja mogę opuścić mamusię?
- Możesz ją sobie zabrać. 

Papież wyjechał na przejażdżkę samochodową. jednak bardzo nudził się, siedząc z tyłu. Poprosił szofera, by mógł sam trochę poprowadzić. Gdy tylko siadł za kierownicą, ruszył z piskiem opon. Nic dziwnego że przekroczył prędkość i zatrzymała go policja. Stróż prawa podszedł do okienka kierowcy.
 - Zrobiłem coś nie tak? - pyta papież, uchylając okno.
 - Proszę chwilę poczekać - rzekł speszony policjant i poszedł do radiowozu aby przez radio zawiadomić komisarza.
 - Tu komisarz, o co chodzi?
 - Zatrzymałem ważną osobistość.... co robić?
 - Zatrzymałeś premiera? - pyta przełożony spokojnym  tonem.
 - Nie ...
 - Prezydenta? - spytał wystraszony komisarz.
 - Nie...
 - O matko! To kogo zatrzymałeś? - komisarz już prawie płacze z bezsilnej złości.
 - Nie wiem, ale papież jest jego szoferem.

Pewien gliniarz z drogówki regularnie urywał się z roboty, żeby spotkać się z żoną, która pracowała jako dróżniczka na przejeździe kolejowym. Nigdy jednak nie miał problemów, bo zawsze wyrabiał ze sporą górką normę mandatową. W końcu któregoś dnia szef go pyta:
- Powiedzcie mi, Kowalski tak między nami, jak wam się to udaje z tymi mandatami?
- No jak, jak… Przyjeżdżam do żony, ona opuszcza rogatki na 15-20 minut, robimy swoje, samochody się zbierają. Potem ja wychodzę, ona otwiera rogatki. I zawsze znajdzie się kilku frajerów, co to albo pasów nie zapną, albo świateł nie włączą…

Mówi wnuk do dziadka:
- Kiedyś to mieliście źle. Nie było Internetu, komórek, czatu ani gadu-gadu... Jak ty w ogóle babcię poznałeś?
- No jak nie było? Wszystko to było... - odpowiada dziadek.
- Ale jak to?
- No przecież babcia mieszkała w internacie, jak wracałem ze szkoły, to stałem na czatach, wychodziłem z babcią na gadu-gadu, a jakby nie komórka... to i twojego ojca, a więc i ciebie by nie było.
                      





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza