środa, 1 czerwca 2016

Dzień Dziecka. Milusińscy na wesoło

Ojciec piątki dzieci wygrał zabawkę w loterii. Zawołał swoje dzieciaki i spytał, które z nich powinno otrzymać prezent:
- Kto jest najbardziej posłuszny? - spytał - Kto nigdy nie pyskuje mamie? Kto robi wszystko, co każe?
Pięć głosików odpowiedziało jednocześnie: 
- Dobrze, tato, możesz zatrzymać zabawkę. 

Dwóch chłopców stoi  przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożeńcy. Jeden mówi:
- Patrz jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do panny młodej i woła:

- Mamo, mamo!

Mały Jasio pyta nauczycielkę:
- Plose pani, cy dzieci mogą mieć dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Ależ Jasiu, co ty mówisz?! To zupełnie niemożliwe!
Jasio odwraca głowę do Oli i mówi:

- No i cego sie bois, głupia?

Nauczycielka pyta się klasy: 
Dzieci kto w waszej rodzinie jest najstarszy?
- U mnie dziadek
- W mojej rodzinie babcia
- Pra-pra-pra-pra babcia
- To niemożliwe!
- Dla-dla-dla-czego?  

Dzwonek do drzwi. Za drzwiami dziecko:
- Dzień dobry pani.
- A to ty Piotrusiu. Co się stało?
- Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorze i nie może sobie dać sam rady.
- Stary, rusz się i idź pomóż sąsiadowi.
- Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął taki specjalny klucz, bo tata nie ma w garażu.
- A jaki?
- Szklaną pięćdziesiątkę.

- Mamo, jak poznałaś tatusia?
- Dzięki nowoczesnej technologii.
- Przez Internet?
- Nie kochanie, testy DNA. 

- Mamo, a tata mnie zbił dwa razy! 
- Dlaczego aż dwa?
- Bo raz, jak mu pokazałem świadectwo, a drugi jak zobaczył, że to jego...

Pani w szkole pyta Jasia:
- Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki i Norwid?
- Nie wiem. A czy pani wie kto to był: Zyga, Chudy i Kazek?
- Nie wiem - odpowiada nauczycielka.
- To co mnie pani swoją bandą straszy?

Jasiu szepcze tacie na ucho:
- Jak dasz mi dychę, to powiem ci, co mówi listonosz do naszej mamy, gdy ty jesteś w pracy.
Ojciec daje synkowi 10 złotych.
- I co mówi?
- Dzień dobry, poczta dla pani.

- Jest ojciec?
- Jest - odpowiada szeptem dziecko.
- To poproś go.
- Nie mogę - szepcze dziecko.
- Dlaczego?
- Bo jest zajęty - szepcze dalej.
- A mama jest?
- Jest.
- To poproś mamę.
- Nie mogę. Też jest zajęta.
- A czy oprócz mamy i taty jest jeszcze ktoś w domu?
- Tak, policja - potwierdza nadal szeptem maluch.
- No to poproś pana policjanta.
- Nie mogę, jest zajęty.
- Czy jeszcze ktoś jest w domu?
- Straż pożarna, ale pan strażak też jest zajęty.
- Powiedz mi dziecko, co oni wszyscy robią u was w domu?
- Szukają.
- Kogo?
- Mnie.

W piaskownicy:
- Czy może pani powiedzieć synowi, żeby mnie nie udawał?
- Jasiu, przestań robić z siebie idiotę.

Jasio pyta się taty: 
- Tato wiesz, który pociąg się najbardziej spóźnia?
- Nie wiem synku.
- Ten, który obiecałeś mi w zeszłym roku na urodziny.

Tatusiu,czy ja jestem adoptowany?
-Byłeś. Ale cię oddali.

Kolega do Jasia: 
- Ile razy mam Cię prosić, żebyś wreszcie mi oddał pożyczone pieniądze? 
- A przypomnij sobie, ile razy Cię prosiłem, żebyś mi je pożyczył?

Czym różni się uczeń dobry od złego?
Złego leją rodzice, dobrego - koledzy.

Siostra na religii pyta się Jasia:
- Jasiu. Kto zbudował arkę?
- No... eee
- Dobrze. Siadaj szóstka.

- Jasiu podaj przykład dwóch zaimków osobowych.
- Kto? Ja?
- Wspaniale! Siadaj, szóstka!

Pani pyta Jasia:  
- Odrobiłeś pracę domową?
- Tak, nawet przeczytałem całą lekturę i nauczyłem się do sprawdzianu!
Pani osłupiała krzyczy:
- Jasiu, Ty chyba żartujesz!
- Tak, ale to pani zaczęła.

Pani na lekcji do Jasia: 
- Jasiu, za to, że byłeś dzisiaj niegrzeczny, zostaniesz ze mną godzinę po lekcjach!
- Dobrze, proszę pani,  mnie tam wszystko jedno. Tylko co ludzie sobie o nas pomyślą?

Dziadek dał Jasiowi 20 zł na urodziny. Mama obserwuje Jasia, wreszcie mówi:
- Jasiu, podziękuj dziadziusiowi.
- Ale jak?
- Powiedz tak, jak ja mówię, gdy tatuś daje pieniążki.
Jaś zwraca się do dziadzia:
- Dlaczego tak mało?

Jasio chwali się koledze:  
- Wiesz, na urodziny dostałem rowerek i trąbkę. 
- A z czego cieszysz się bardziej?
- Yyy... Chyba z trąbki.
- A dlaczego?
- Bo tata daje mi codziennie 10 zł, żebym przestał grać.

Jasio podczas obiadu pyta mamę:
- Mamo, dlaczego tatuś jest łysy?
- Ponieważ jest bardzo mądry.
-Dlaczego ty masz tak dużo włosów?
- Zamknij gębę i jedz zupę!

Jasio na lekcji polskiego odmienia rzeczownik „kot” przez przypadki:
- Mianownik: kot
- Dopełniacz: kota
- Celownik: kotu
- Biernik: kota
- Narzędnik: z kotem
- Miejscownik: o kocie
- Wołacz: kici kici!

- Mamo, spełniliśmy dziś we trzech dobry uczynek. Przeprowadziliśmy staruszkę przez jezdnię.
- To ładnie, ale dlaczego we trzech?
- Bo stawiała opór.


Nauczycielka do Jasia:
- Jasiu, powiedz, gdzie pracuje twój tato. Nie ma się czego wstydzić.
Jasio, czerwony na twarzy, mówi:
- Mój tata tańczy nago przy rurze w klubie dla gejów.
Pani jest oczywiście w szoku, ale chwali Jasia za szczerość i odwagę pozwala usiąść.
Jasio siada i mówi do kolegi z ławki:
- No i co miałem zrobić? Przyznać się, że jest posłem z ...? 

Na podwórku przed blokiem sześcioletni chłopczyk podchodzi do zaparkowanego mercedesa i z
całej siły kopie go w drzwi.  
Alarm się włącza.
Zaczyna wyć.
Po kilku sekundach na balkonie na ostatnim piętrze pojawia się mężczyzna ....
A chłopczyk krzyczy do niego:
- Tatooo ... rzuuuuć mi piłkę! 

Dwaj chłopcy podbiegają do policjanta:
- Panie władzo, szybko, nasz nauczyciel od matematyki!
- Co się stało? Napadli go?
- Nie, on nieprawidłowo zaparkował.

czwartek, 19 maja 2016

Podpisz protest przeciw okrucieństwu.

      Ponoć miarą kultury człowieka jest jego stosunek do przyrody, zwłaszcza zwierząt. Zaś pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Niestety, nie każdy człowiek jest przyjacielem psa. Oto co "czynią" człekopodobni": https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_puppy_slaughter_loc/?cpLhYeb
     Otrzymałem to w mailu od kolegi internetowego. Tutaj pominąłem linki do drastycznych zdjęć i sposobów uśmiercania ich, często w nieludzki sposób, godny najgorszych sadystów. Zapewne każdy rozumie, dlaczego. Podpisałem apel i przesłałem dalej. Kto zechce, może dołączyć się.
PS. Na szczęście, są jeszcze na tym świecie ludzie dobrej woli. Wielki szacunek dla nich!

poniedziałek, 16 maja 2016

Trochę humoru

Do gabinetu kierowniczki w salonie kosmetycznym wpada facet: 
- Co to ma znaczyć! Zapłaciłem za dwie godziny solarium, a wyproszono mnie po piętnastu minutach!
- Proszę się uspokoić. W instrukcji jasno jest napisane, że w kabinie można przebywać maksimum 15 minut.
- Nie interesuje mnie, co jest napisane w instrukcji! Ja jutro znad morza wracam!

Policjant zatrzymuje faceta za przekroczenie prędkości. Kiedy podchodzi do samochodu, widzi, że ten jest bardzo zdenerwowany.
- Dobry wieczór panu. Wie pan, dlaczego pana zatrzymałem?
- Tak, panie władzo... Za przekroczenie prędkości, ale to sprawa życia i śmierci.
- Ach, tak? Dlaczego?
- Naga kobieta czeka na mnie w domu.
- Nie rozumiem, dlaczego miałaby to być sprawa życia i śmierci.
- Jeśli nie dotrę tam przed moją żoną, będę martwy.

Stary profesor, laureat nagrody nobla z fizyki, jeździł po kraju i udzielał wykładów na temat swoich odkryć. Był tym znużony, bo z wykładów mało kto rozumiał cokolwiek. Mało tego, przez cały czas nikt nie zadał nawet żadnego pytania. Po latach takiego życia bardzo zaprzyjaźnił się ze swoim szoferem. Zaczął nawet zabierać go na wykłady. Czuł się jednak coraz bardziej zmęczony i wypalony. Pewnego razu szofer zaproponował:
- Po tylu latach i tylu odsłuchanych wykładach, znam każde słowo na pamięć. Zamieńmy się rolami. Ja będę udawał profesora, a Pan - szofera. Usiądzie pan wygodnie z tyłu widowni i odpocznie w trakcie wykładu. Pytań przecież i tak nikt nie zadaje.
Tak tez, zrobili. Szofer radził sobie świetnie jako mówca, a profesor odpoczywał.
Pewnego razu na jednym z wykładów, pewien arogancki student postanowił obnażyć niewiedzę profesora. Przeprowadził kilkuminutowy wywód, na temat deterministycznej interpretacji mechaniki kwantowej zakończony pytaniem. Stał z irytującym uśmieszkiem i czekał na potknięcie. Szofer, stojący na mównicy zastanowił się chwilę i odparł...
- To pytanie jest tak banalnie proste, że poproszę o odpowiedź mojego szofera, który siedzi z tyłu.

Nowy zakup: duży telewizor, Żona patrzy, na pudle sporo jakichś znaczków informacyjnych.
Zaciekawiona pyta męża:
- Co oznacza ten kieliszek na opakowaniu?
- To znaczy, że zakup trzeba opić. 

Zderzył się czarny BMW z fiacikiem.
Z BMW wysiada czterech dresów, a z malucha starszy, poukładany, spokojny facet. Dresy:
- No, facet, sprzedawaj dom, samochód, mieszkanie, co masz, może się wypłacisz.
Facet:
- A kto wy jesteście?
Dresy w śmiech:
- My sportowcy.
Starszy pan wyjmuje kałacha i przez zaciśnięte zęby:
- No to na miejsca, gotowi, START!

[ponoć autentyk] Wykładowca: - Opowiem wam teraz anegdotę, którą opowiadam prawie wszystkim grupom. Otóż w czasach PRL, wiecie, ścisła cenzura, w pewnej wsi koncert chciał dać zespół o pięknej nazwie "Przeje**ne". Niestety, źle by to wyglądało na plakatach, więc sprytny sołtys tejże wsi postanowił zmienić nazwę na "Nie Jest Dobrze". Historyjka kończy się happy endem, zespół się zgodził, koncert był udany. A teraz przechodzimy do głównego powodu, dla którego to słyszycie. Moi drodzy, sprawdziłem wasze prace.
Nie jest dobrze.

Student zdaje egzamin z elektrotechniki, lecz odpowiedzi studenta są poniżej krytyki. W końcu profesor zły, mówi:
- Dam panu trójkę, jeżeli powie pan ile jest żarówek w tej sali.
Student zaskoczony szybko policzył i odpowiada:
- Trzydzieści.
- Nieprawda - mówi profesor, po czym wyciąga z kieszeni żarówkę.
Za rok ten sam student podszedł do egzaminu i sytuacja się powtórzyła. Na pytanie profesora o ilość żarówek odpowiedział:
- Trzydzieści jeden.
Na co profesor z uśmiechem:
- Nieprawda. Nie mam w kieszeni żarówki.
- Ale ja mam.

Rozmawiają dwie przyjaciółki:  
- Szef dał mi podwyżkę, gdy dowiedział się, że swojemu synowi dałam jego imię!
- Mnie także dał podwyżkę, gdy swojemu synowi nie dałam jego nazwiska.

Na egzaminie na prawo jazdy egzaminator pyta podstępnie:
- Co pani zrobi, jeżeli po przejechaniu pięciu kilometrów stwierdzi pani, że zapomniała pani kluczyków?
- Zjadę na pobocze, włączę światła awaryjne, wysiądę z samochodu i sprawdzę, co za matoł pchał mnie taki kawał drogi.

Zebranie koła wędkarskiego.
Prezes mówi:
- Panowie! Dwa lata temu na rozpoczęcie sezonu zabraliśmy 10 litrów wódki i ukradli nam wędki. Rok temu zabraliśmy 20 litrów wódki i ukradli nam autokar. Oczekuję propozycji na ten rok.
Głos z sali:
- Zabieramy 40 litrów wódki, nie bierzemy wędek i nie wysiadamy z autokaru!

Ludzkość od niepamiętnych czasów zadaje sobie pytania: 
- Kto wymyślił pracę?
- I jak to możliwe, że pozostali go nie zabili?

Mąż do swojej żony:
- Kochanie mam dzisiaj spotkanie służbowe i wrócę trochę później.
- Znam te twoje spotkania, wrócisz rano kompletnie pijany i bez pieniędzy!
- No wiesz kochanie, jak możesz tak myśleć?!
Godzina 5 rano, pijany mąż stoi pod drzwiami i mówi:
- No i wykrakała, cholera!

Syn zrobił wreszcie prawo jazdy i prosi ojca o pożyczenie samochodu. Ojciec ostro:
– Popraw oceny w szkole, przeczytaj Biblię i zetnij włosy, to wrócimy do tematu.
Po miesiącu chłopak przychodzi do ojca i mówi:
– Poprawiłem stopnie, a Biblię znam już prawie na pamięć. Pożycz samochód!
– A włosy?
– Ale tato! W Biblii wszyscy: Samson, Mojżesz, nawet Jezus mieli długie włosy!
– O, widzisz, synku! I chodzili na piechotę.

 Proszę pani, tu się nie wolno kąpać! - mówi policjant wychodząc zza krzaków do stojącej nad
brzegiem nagiej dziewczyny.
- To nie mógł pan tego powiedzieć, gdy się rozbierałam?
- Rozbierać się wolno.

Dwóch przyjaciół wraca późnym wieczorem z pokera. Jeden skarży się drugiemu.
- Wiesz, nigdy nie mogę oszukać żony. Gaszę silnik samochodu i wtaczam go do garażu, zdejmuję buty, skradam się na piętro, przebieram się w łazience. Ale ona zawsze się budzi wydziera na mnie, że tak późno wracam.
- Masz złą technikę. Ja wjeżdżam na pełnym gazie do garażu, trzaskam drzwiami, tupię nogami, wpadam do pokoju, klepię ją i mówię: "Co powiesz na numerek"? Zawsze udaje że śpi.

Zespół naukowców badał kameleona. Postawili zatem zwierzę na czerwonym kawałku materiału - w mgnieniu oka kameleon stał się czerwony.
Następnie, naukowcy postawili kameleona na żółtym kawałku materiału - kameleon stał się żółty. Podobne testy przeprowadzono dla materiałów o różnych kolorach - zielonym, niebieskim, brązowym. Na koniec eksperymentu naukowcy rozsypali kolorowe konfetti i postawili na nim kameleona. Ku zdziwieniu naukowców kameleon westchnął ciężko, odwrócił łeb w ich stronę i powiedział:
- Weźcie wy się wszyscy od*******cie.

 Mężczyzna z chłopcem wchodzą razem do fryzjera. Po tym, gdy facet został już ogolony,
ostrzyżony i jeszcze kazał zrobić sobie manicure, posadził na fotelu chłopca i mówi do niego:
- Poczekaj tutaj, ja pójdę tylko kupić sobie krawat i za 10 minut po ciebie przyjdę.
Gdy fryzjer ostrzygł już małego, a facet wciąż się nie pokazywał, fryzjer mówi do chłopca:
- No i co... wygląda na to, że tatuś o tobie zapomniał.
- Ale to nie był mój tatuś - mówi chłopiec. - On tylko zaczepił mnie przed chwilą na ulicy i spytał, czy mam ochotę na darmowe strzyżenie.

Żona do męża:  
- Piszą, że woda podrożała…
- O, wreszcie i abstynentom się do d**y dobrali!

Podchodzi facet do warsztatu samochodowego.
- Czy mógłby mi pan przekręcić licznik?- O ile chce pan zmniejszyć? – pyta mechanik. 
- Nie, ja chcę zwiększyć!
- O przepraszam pana posła, nie poznałem!


PS. "Greg"! Dziękuję! 

niedziela, 1 maja 2016

1Maja. Święto Pracy. Rocznica przystąpienia Polski do UE.


Mamy też rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. To było 01.05.2004 r. Odrobinkę "na wesoło". 
UE- Unijna pomoc finansowa
W małym irlandzkim mieście panuje deszczowa pogoda. Ulice są opustoszałe. Nastały złe czasy. Ludzie maja długi, ale żyją na wysokiej stopie. Przy tak niefortunnej pogodzie bogaty niemiecki turysta szukał noclegu. Zatrzymał auto przed małym hotelem. w tym irlandzkim mieście. Wszedł do środka. Zagadnął właściciela hotelu, czy może sobie obejrzeć pokoje, bo chciałby jedna noc przenocować i położył na ladę 100 € kaucji. Właściciel hotelu dał mu więc klucze do pokoi.
Kiedy tylko turysta znikł na schodach hotelarz wziął te 100€ i pobiegł szybko do sąsiada rzeźnika, aby zapłacić swoje długi.
Rzeźnik wziął te 100€ i poszedł do hodowcy rolnika zapłacić za dostawy.
Rolnik wziął ten 100€ banknot i pobiegł zapłacić swoje długi w magazynie.
Magazynier ze 100 € banknotem pobiegł do knajpy i uregulował swoje kredyty.
Barman przesunął banknot do siedzącej przy ladzie "wesołej panience", która też ciężkie czasy miała, ale przyjemności na kredyt mu udzielała.
Panienka szybko pobiegła do hotelu, aby zapłacić za wynajem pokoju tymi 100 €.
Hotelarz położył 100€ banknot z powrotem na ladzie. W tym momencie akuratnie turysta schodził po schodach. Żaden z tych pokoi mi nie odpowiada - powiedział i wziął swój 100€ banknot i opuścił miasteczko.
Nikt nic nie produkował
Nikt nic nie zarabiał
Wszyscy uczestnicy pozbyli się swoich długów i patrzą z wielkim optymizmem w przyszłość
Teraz już wszyscy znają prawdę. Tak prosto funkcjonuje UNIJNA POMOC FINANSOWA.

Do bacy wypasającego owieczki przyjeżdża pobliską drogą nowoczesnym samochodem ubrany w garnitur człowiek w średnim wieku. Po wyjściu z samochodu pyta:
- Baco, co tu robicie? Wypasacie owce?
- Tak, panocku...
- A baco, jak wam powiem ile macie tych owiec dokładnie, to dacie mi taką jedną, do upieczenia?
- Dobrze, panocku, dom.
Przyjezdny wrócił do samochodu, wziął laptopa, telefon satelitarny, połączył się z siecią, ciągnął dane z satelity, przetworzył, popracował chwile nad programem, który mu to policzył, i mówi:
- Baco, macie tu na tej łące 347 owieczek.
- Dobrze panocku..., to wybierzcie sobie jedną.
Przybysz wybrał sobie jedną, ładną, białą; Baca mówi:
- Panocku, a jak ja wom powim, kim wy jesteście, to oddacie mi ją...?
- Dobrze, oddam.
- No panocku, to wy jesteście konsultant Unii Europejskiej do spraw rolnictwa.
- A skąd to wiecie, baco!?
- Ano tak: jeździcie drogimi samochodami, pchacie się gdzie was nikt nie prosi, zabieracie biedniejszym od wos i nic wiecie o mojej pracy! Oddajcie mi mojego psa!

Komisja Europejska postanowiła wybudować bramę w trzecie tysiąclecie jako symbol coraz ściślejszych więzi łączących państwa członkowskie. Wyłoniono podkomisję do przeprowadzenia przetargu, która ów przetarg ogłosiła. Do wykonania bramy zgłosiło się trzech oferentów: Turek, Niemiec i Polak.
Pierwszy ofertę przedstawił Turek: brama solidna, projekt kompletny - wszystko w porządku - koszt: 6000 euro.
Drugi był Niemiec: projekt w zasadzie nie odbiegał od projektu Turka, podobne wykonanie, cena: 10.000 Euro. Komisja pyta: czemu aż 10.000! Niemiec na to: solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały solidne niemieckie wykonanie, a to kosztuje. OK.
Ostatni był Polak, który przedstawił projekt bardzo podobny, wręcz identyczny do projektów Turka i Niemca, ale cena wynosiła 56.000 Euro. Tu komisja o mało nie spadła z krzeseł, ale pytają, czemu tak astronomicznie wysoka kwota, na co Polak:
- 25.000 Euro dla mnie, 25.000 dla Szanownej Komisji za trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 6.000 dla Turka, bo ktoś te bramę musi postawić.

Kontrola legalności pracy w Holandii pyta Polaka:
- Mówi pan po holendersku?
- Tak, trochę.
- A ma pan pozwolenie na prace?
- Oczywiście mam.
- A pana kolega tam w pomidorach też ma?
- Naturalnie też ma.
- Mógłby pan go zawołać?
- Oczywiście. JOZEEEEK!!! SPI**DALAJ!

sobota, 23 kwietnia 2016

Za gwałt też sądźcie!

Znaleźli u bacy aparaturę do pędzenia bimbru. 
- Baco, będziecie sądzeni za bimbrownictwo? 
- A czemuż to. panie władzo? 
- Macie aparaturę do pędzenia bimbru. 
- No to i za gwałt mnie sądźcie. 
- Jak to, za gwałt? 
- No bo też mam "aparaturę". 
     Ten stary kawał przypomina się po kolejnym pomyśle rządzących "geniuszy". Jest w przygotowaniu projekt nowej ustawy medialnej. Według niej, zamiast abonamentu RTV, ma być wprowadzona opłata audiowizualna. Ma być ona dołączona do rachunku za prąd. Podobno 90% Polaków ma w domu telewizor. Co prawda, nie każdy chce oglądać akurat "telewizję" publiczną", zwłaszcza ostatnio. "Oglądalność TVP1 spada na łeb na szyję. Stacja właśnie odnotowała najgorszy wynik w historii" http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19975503,drastyczny-spadek-ogladalnosci-tvp1-to-najgorszy-wynik-stacji.html#Czolka3Img
     Z energii elektrycznej korzysta wielu działkowców. Ponieśli wcześniej niemałe koszty i nakład własnej pracy, by móc skorzystać z prądu dla zrobienia sobie kawy, herbaty, czy np. włączenia kosiarki elektrycznej, itd. Mają niektórzy radia i nieliczni telewizory, ale płacić będą wszyscy. A przecież oglądając program TV na działce, nie oglądają w tym czasie w domu. 
     Uczciwym byłoby zakodowanie TVP i innych "publicznych", by płacili za nią tylko chętni, a nie "uszczęśliwianie" kogoś na siłę. Opłata ma wynosić 15 zł od posiadanego licznika w domu oraz tyle samo na działce. Razem 30 zł. Trochę więcej o tym, w: "Kosmiczne kwoty z abonamentu. Emeryci zapłacą!" - http://www.fakt.pl/zakupy/oplata-audiowizualna-zamiast-abonamentu-za-pomysl-pis-zaplaci-kazdy,artykuly,623713.html  Także: "Masz działkę? Zapłacisz więcej za telewizję" -http://www.fakt.pl/politycy/podwojna-oplata-audiowizualna-dla-wlascicieli-dzialek,artykuly,628472.html  oraz kilku innych artykułach. Czy ktoś się nad tym zastanowi? Ponoć głupota nie boli, ale przecież nie zwalnia od myślenia.  Czy odpuszczą chociaż, głuchym i niewidomym?

PS. Dla przypomnienia, jak PiS "szanuje" działkowców: "Działkowcy! Zapamiętajcie!" - https://probus.blogspot.com/2013/07/dziakowcy-zapamietajcie.html 
I jeszcze jedno: "PiS dba o ubogich? PiS na wodę, fotomontaż!" - https://probus.blogspot.com/2014/11/apologeci-pis-czesto-chwala-te-partie.html

wtorek, 19 kwietnia 2016

Kto na kogo donosił, czyli: Kali się kłania!

     Chyba każdy słyszał i czytał o istnieniu Komitetu Obrony Demokracji. Od czasu zaistnienia w mediach jest bezpardonowo atakowany przez polityków PiS oraz fanów tej partii. Na forach internetowych padają obelgi i pomówienia pod adresem KOD i jego działaczy. Głównym zarzutem jest "donoszenie na Polskę". Tak jakby PiS i ten rząd byli Polską i nikt więcej. 
     "Targowica", to jedna z delikatniejszych inwektyw. Chyba niektórzy nie uważali na lekcjach historii, lub rzucali w szkołę kamieniami. Powtarzają to słowo jak mantrę, nie mając pojęcia jak było z tamtą zdradziecką konfederacją a jak jest obecnie. W końcu jesteśmy członkami UE, a sami prosiliśmy, jako państwo, o przyjęcie do niej, zobowiązując się przy tym do przestrzegania zasad w UE obowiązujących. W referendum, Polacy wyrazili swoją wolę. Ok. 13.5 miliona Polaków było ZA, czyli ponad połowa uprawnionych do głosowania. 
     Dziwne, że nikt z atakujących KOD nie zastanowił się nad powodem jego powstania. A jest ich niemało, nie licząc spraw z naruszaniem Konstytucji RP. Jeszcze nikt na forach internetowych nie zaprzeczył faktom, zawartym w:"Prawi i sprawiedliwi? Kompetentni?" - http://probus.blogspot.com/2015/12/prawi-i-sprawiedliwi-kompetentni.html  
     Raczą nie wspominać, kto sam zwrócił się do Komisji Weneckiej w sprawie zamętu z Trybunałem Konstytucyjnym. Poklasku nie doczekali się. Raczą nie wspominać kto po tragedii smoleńskiej, za oceanem, podważał wiarygodność i autorytet państwa polskiego. Nie wspominają o innych przypadkach. Amnezja, czy co? W takim razie, trzeba przypomnieć: https://www.facebook.com/sokzburaka/videos/vb.1452015088365848/1720376721529682/?type=2&theater
     A tu niedawny przykład, jeden z wielu. Morawiecki szkaluje polskie sądy w „Le Figaro”. Pokazujemy dwa duże kłamstwa premiera: https://oko.press/morawiecki-szkaluje-polskie-sady-w-le-figaro-pokazujemy-dwa-duze-klamstwa-premiera/?fbclid=IwAR077V8kTOAYrAxzmDou0JqPdHMR-5Lra9qt5nYqwoi_avtrSHBiQTMLKyM

PiS zdradził Polaków?! Zagłosowali w UE przeciwko naszym interesom. Publikujemy nazwiska zdrajców [PEŁNA LISTA] -  https://dziennik-polityczny.com/2019/03/06/pis-zdradzil-polakow-zaglosowali-w-ue-przeciwko-naszym-interesom-publikujemy-nazwiska-zdrajcow-pelna-lista/?fbclid=IwAR0dEOh1FdLnGhi-vC7nAbTxzlCRoWojMHZnvJrbNEMVDo-Hs_UFDUm8jnc

Tarczyński skarży się do Trumpa na polski rząd. "Lizusostwo i donosicielstwo"
https://polskieradio24.pl/artykul/3444422,tarczynski-skarzy-sie-do-trumpa-na-polski-rzad-lizusostwo-i-donosicielstwo
                         

niedziela, 17 kwietnia 2016

Świntuszenie. 50 + Na wesoło!

Ojciec przyłapał młodzieńca całującego córkę.
- Pan całuje moją córkę! Spodziewam się, że wie pan, co teraz powinien zrobić szanujący się mężczyzna?!
- Wiem doskonale, czekam tylko, aż zostawi nas pan wreszcie samych. 

Studentka przychodzi do sali profesora, nikogo poza nią i psorem nie ma, zamyka drzwi za sobą, przysuwa się do niego i słodkim głosikiem tak rzecze:
- Zrobiłabym wszyyystko, żeby zdać ten egzamin... - i przysuwa się jeszcze bliżej do profesora i tym razem szepcze mu do ucha:
- Zrobiłabym wszszszyyystko...
Na to profesor pobudzony:
- Naprawdę wszystko?
Ona mruga słodkimi oczkami, kokieteryjnie poprawia włosy i mruczy:
- Tak, wszyystkooo...
Na to psorek równie słodko na uszko do niej mówi:
- Aaa... pouczyłabyś się może troszkę?


Sędzia, podczas rozprawy: 
- Czy przyznaje się pani do zabicia męża ?
Oskarżona: 
- Zabicia ? To była raczej eutanazja, akt łaski. Przez wiele miesięcy obserwowałam jak mój mąż, całymi dniami objadając się, wegetuje przed telewizorem, a tego wieczoru, podczas transmisji meczu, wyraźnie poprosił, a nawet krzyczał, bym mu pomogła.
SĘDZIA: Co konkretnie powiedział?
OSKARŻONA: "Strzelaj,  ku..a,  strzelaj "! 

- Dziwne - mówi Iksiński do żony - ty masz niebieskie oczy, ja mam niebieskie oczy, a nasza córeczka ma piwne. Ciekawe po kim?
- A co, może powiesz, że piwa nie pijesz?




- Mamo, jak poznałaś tatusia?
- Przez internet?
- Nie kochanie, testy DNA. 

- Wiesz, wyszłam za mąż i nie żałuje tego kroku. 
- Ja też kroku nie żałuję, ale za mąż wyjść nie mogę.

Kobieta o długim stażu małżeńskim ogląda się przed lustrem i widzi: 
- pomarszczoną twarz,
- przerzedzone włosy,
- braki w uzębieniu,
- nieapetyczny, obwisły biust,
- sadło tu i ówdzie.
W końcu stwierdza:
- Dobrze mu tak, chamowi.

Żona do męża:
- Ok. Mów po dobroci jak było, bo jak sama sobie wymyślę to dopiero będziesz miał prze...ane!

Seksuolog:
- Kiedy miał pan ostatnio stosunek?
- Oj panie doktorze tak dawno, że nie pamiętam. Zadzwonię do żony, może ona wie.
Wykręca numer i mówi:
- Agnieszka, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks?
- A kto mówi?

Rynek dużego miasta. 
Jakieś występy.
Gdzieś z tyłu pośród stojących widzów rozlega się nagle:
- Hej, kolego!
Nieco dalej ktoś odwraca głowę.
- Kto, ja?
- Tak, ty...
- Nie jesteśmy na "ty"!
- O, sorry, kolego.
- Nie jestem twoim kolegą!
- Słuchaj, przyjacielu.
- Ani przyjacielem!
- Posłuchaj mnie, gościu?
- Nie jestem żadnym "gościem"!
- No to jak mam się zwracać?
- "Proszę Pana"!
- OK, więc proszę...
- ... "szanownego".
- Dobra, k..., a więc proszę szanownego pana - dobrze?
- Dobrze.
- Czy szanowny pan widzi tamtego małego szczyla?
- Tego, który wsiada na motor?
- Tak, właśnie tego.
- Widzę.
- No więc chciałem powiedzieć, kiedy byliśmy jeszcze przy "kolego" on akurat opier..lał wielce szanownemu panu kieszenie i torbę.

Student do studenta :
- Jeśli dziekan nie odwoła swoich słów to jutro wypier..lam z tej uczelni.
- A co powiedział dziekan?
- Wypier..laj z tej uczelni.

Skąd wzięło się stepowanie?
- W jednym takim domku na gdzie było siedemnaścioro rodzeństwa a tylko jeden kibel.

Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa. Jednak jeden z nich niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę pomocy w codziennym życiu. Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie, sparaliżowany mówi:
- Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem?
- No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla ciebie wszystko!
- Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym wiec do ciebie małą prośbę czy  przyniósłbyś mi z piętra skarpetki? Robi się trochę chłodno, a jak wiesz, ja nie jestem w stanie tego zrobić.
- Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień.
- Dziękuje ci mój przyjacielu.
Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, wchodzi i staje oniemiały. Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki jego przyjaciela, młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w bieliznę. Facet nie może oderwać wzroku, targają nim wyrzuty sumienia - w końcu to córki jego najlepszego przyjaciela, jednak w końcu poddaje się instynktom i mówi:
- Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał.
- Niemożliwe! - mówi jedna.
- Nieprawdopodobne! - mówi druga.
- No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię.
Facet podchodzi do okna, otwiera je i krzyczy...
- Obie?
- Tak, tak, obie! Dzięki, stary!

Jedzie Arab przez pustynię na wielbłądzie. Nagle wielbłąd stanął i ani rusz. Arab zaprowadził
zwierzę do mechanika.
- Panie ratuj, wielbłąd stanął!
- Dawaj go pan na kanał.
Mechanik wziął wielki młot i lu w "klejnoty" wielbłąda tym młotem. Wielbłąd wyrwał jak szalony.
- Panie, jak ja go dogonię teraz?
- Stawaj pan na kanał!

Zatłoczony autobus miejski. Chłopak, ok. 20 lat, stoi przyciśnięty do dziewczyny, mniej więcej równolatki. Obok staruszka, z 80 lat na karku.
- Zboczeniec! - krzyczy nagle dziewczyna.
W autobusie robi się cicho. Wszyscy patrzą na chłopaka.
- Co się wydzierasz? - warczy facio. - Pięć minut jajka mnie gładzi, a teraz się drze!
- Nie dotykałam twoich jąder! - broni się dziewczę.
Cisza. Wszyscy spoglądają na starszą panią.
- I co się tak gapią? - mruczy starowinka. - Chciałam tylko, by się poznali i zaprzyjaźnili.

W zatłoczonym autobusie:
- Panowie, uwaga na jajka! 
- Kupiła pani jajka?
- Nie. Gwoździe. 

- Dziwne - mówi Iksiński do żony - ty masz niebieskie oczy, ja mam niebieskie oczy, a nasza córeczka ma piwne. Ciekawe po kim?
- A co, może powiesz, że piwa nie pijesz?

- Kochanie gdzie jesteś?  
- Na polowaniu.
- A kto tam tak głośno dyszy?
- Niedźwiedź.
- A czemu dyszy?
- Bo jest ranny, postrzeliłem go...
- A dlaczego on dyszy damskim głosem?
- Nie wiem... jestem myśliwym, nie weterynarzem.

Student zdaje egzamin na wydziale weterynarii. Profesor zwraca się mówiąc do niego:
- Młody człowieku, jestem bardzo zmęczony, zadam ci tylko jedno pytanie, jeżeli odpowiesz, to zaliczę ci semestr! Czy u krowy można przeprowadzić aborcję? Student myśli, myśli, ale nie ma zielonego pojęcia, no i oblał! Wraca, po drodze wstępuje do pubu i wychyla kilka głębszych. Barman przypatruje się studentowi i pyta:
- Słuchaj, powiedz mi, co cię tak dręczy? Może będę ci mógł w czymś pomóc?
Student na to:
- Jaaakżeeś taaki mąąądryy, too poowiedz mi czy u krowy moożna przeprowadzić aaborcjee?
Barman (wycierając szklanice) patrzy na delikwenta i ściszonym, współczującym głosem odpowiada:
- Ale żeś się kolego wpier..lił.

Rabin wywiesił przed wejściem do synagogi kartkę: 
Wchodzenie do bożnicy bez nakrycia głowy jest takim samym grzechem jak cudzołóstwo.
Na drugi dzień pojawił się dopisek:
Próbowałem obydwu, zapewniam, że różnica jest kolosalna!

Małżeństwo zostało zaproszone na bal przebierańców, jednak tego wieczora żonę rozbolała głowa i nalegała, aby jej mąż poszedł sam. Długo się sprzeciwiał, ale w końcu uległ i poszedł. Żona położyła się do łóżka, jednak po godzinie obudziła się bez bólu głowy. Ponieważ jej mąż nie wiedział jaki strój sobie kupiła, zdecydowała się pójść na zabawę i "poszpiegować". Szybko go tam wypatrzyła. Tańczył ze wszystkimi kobietami, całował po rączkach, szyjach, szeptał na uszko, podszczypywał, niby przypadkiem dotykał "tu i ówdzie". Ponieważ należała do zgrabnych osób, szybko została zauważona przez rozbawionego mężusia i poproszona do tańca. Spodziewała się niezłej zabawy, on przecież nie wiedział, ze podrywa własną żonę. Po paru tańcach zaproponował jej "zwiedzanie pięterka", ona się zgodziła bez oporu (bo to przecież jej mąż...). Postawiła jednak warunek, ze nie zdejmą masek z twarzy. Było im razem wspaniale, wręcz jak nigdy dotąd. Później ona szybko pobiegła do domu, żeby oczekiwać męża i zadać mu kilka pytań. Gdy już wrócił zapytała z dziką satysfakcją w glosie:
- No i jak się bawiłeś skarbie? Dużo tańczyłeś?
- Nie tańczyłem ani razu i bawiłem się kiepsko. Spotkałem Zenka, Wieśka i Tadka, moich kolegów ze studiów i całą noc graliśmy w pokera. Ale powiem ci, ze facet któremu pożyczyłem kostium podobno bawił się nieziemsko.


Nie rób tego po ciemku
Hotel, recepcjonista zagaja do nowo przybyłej pary: 
- Urlop?
- Tak...
- A dzieci państwo posiadają?
- Posiadają...
- A to tym razem państwo nie zabrali?
- Nie zabrali...
- Tylko we dwoje? Romantyczny wypad!
- Tak...
- A kto został z dziećmi?
- Żona.

Politycy doprowadzili do tego, że kiedy czytam: "Prezydent był na premierze", to nie wiem czy to relacja z wydarzenia kulturalnego, czy skandal seksualny.

Pani na lekcji pyta się dzieci jaki odgłosy można usłyszeć na farmie.
Dzieci mówią:
- Muu.
- Bee.
- Kwa-kwa.
Nagle odzywa się Jasio:
- Spie..alaj z tego traktora!

Niestety, nie każda
Robiłem ankietę.  
Zapytałem 100 kobiet, jakiego szamponu używają podczas kąpieli?
98 z nich powiedziało:
- Jak ty tu ku..a wlazłeś?

Angielski lord wraca po południu do domu. W drzwiach wita go służący John:
- Znowu żeś się szlajał po burdelach, ty stary pierdzielu?
- Nie, drogi Johnie. Poszedłem wreszcie kupić aparat słuchowy.

Siedzi sobie dziewczyna na ławce w parku i przeklina.
- O k...a mać!
Idzie chłopak i to słyszy i mówi do niej:
- Słuchaj, panna jesteś i nie pasuje, żebyś przeklinała jak szewc.
A ona:
- Siadaj koło mnie, to ci powiem dlaczego...
Chłopak siadł i dziewczyna powiedziała mu do ucha.
Chłopak zaczął przeklinać:
- O k...a mać!
Usłyszała to przechodząca obok babcia i mówi do chłopaka, żeby nie przeklinał, bo to nieładne i niekulturalnie. On na to:
- Niech babcia usiądzie przy mnie, to powiem babci. Babcia usiadła, chłopak powiedział jej do ucha i babcia zaczęła przeklinać:
- O ja pie...lę
Usłyszał to dziadek, który przechodził obok. Mówi do babci:
- Wstydziłaby się babcia taki przykład młodym dawać. A ona na to, aby dziadek usiadł koło niej, to mu powie dlaczego. Dziadek usiadł, a babcia mówi:
- Ta ławka jest świeżo malowana. 


W jednym przedziale jadą mężczyzna i kobieta, sami, trasa długa. Facet czyta gazetę, a kobieta - to się na siedzeniu powierci, a to oczami pomruga, a to westchnie... Facet - siedzi jak skała. W końcu, po godzinie, babka nie wytrzymuje:
- Panie, pan jesteś mężczyzna, czy nie? Już godzinę pana kokietuję, a pan na mnie uwagi nie zwraca! Powiem wprost: kochajmy się!
- Zawsze mówiłem - odparł facet odkładając spokojnie gazetę na bok - że lepiej godzinę przeczekać niż trzy godziny namawiać.

Czterech kumpli spotyka się, na piwie by opić narodziny syna jednego z nich. Wszyscy się cieszą i świętują tylko świeżo upieczony ojciec siedzi nijaki.
- Co jest stary? Urodził ci się syn, to przecież wspaniale - mówi jeden z kolegów.
- No wiem, ale jeszcze muszę o tym żonie powiedzieć.

Młoda mężatka rok po ślubie przychodzi do lekarza. Skarży się, że nie może zajść w ciążę.
- Proszę się rozebrać - mówi lekarz.
- Panie doktorze, Pan jest miły, ale pierwsze dziecko wolałabym mieć jednak z mężem.

- Panie doktorze, muszę uprzedzić, że jestem jeszcze dziewicą. 
- To świetnie, bo ja jestem lekarzem pierwszego kontaktu.

Na egzaminie końcowym z anatomii w akademii medycznej profesor zadaje studentce wydziału lekarskiego pytanie:
- Jaki narząd, proszę pani, jest u człowieka symbolem miłości?
- U mężczyzny czy u kobiety? - usiłuje zyskać na czasie studentka.
- Mój Boże! - wzdycha profesor i w zadumie kiwa głowa. - Za moich czasów było to po prostu serce.

W barze poznali się chłopak i dziewczyna. Miło sobie rozmawiają, od słowa do słowa - chłopak zaproponował jej, żeby poszli do niego do domu. Poszli, siedzą, piją, słuchają muzyki, no i chłopak proponuje mały seans w łóżku. Dziewczyna mu na to odpowiada:
- Wiesz, może jestem dziwna i niedzisiejsza, ale mam taką zasadę i nie chce jej złamać. Mianowicie chce zostać dziewicą, póki nie spotkam mężczyzny, którego naprawdę pokocham. Ale muszę się najpierw przekonać, że naprawdę go kocham i jestem dla niego stworzona. Chłopak trochę się rozczarował, ale nic, zachowuje twarz i po dżentelmeńsku mówi:
- No tak, oczywiście, bardzo piękna postawa. Ale w dzisiejszych czasach chyba musi ci z nią być bardzo trudno?
Dziewczyna odpowiada:
- Nie, to  mi nawet aż tak bardzo nie przeszkadza. Ale mój mąż, ten to dopiero jest wkurzony! 

- Cześć Zenek! Zapraszam cię na seksparty. 
- Super! A kto będzie?
- Ja, ty i twoja żona!
- Nie, nie zgadzam się.
- Ok, to ciebie skreślamy.

Dziewczyna wraca rano po całej nocy spędzonej poza domem.
- Gdzie byłaś? – ryknął rozwścieczony tato.
- Spędziłam noc z bohaterem narodowym – odpowiedziała z godnością dziewczyna.
- Znaczy z kim?
- Z nieznanym żołnierzem.

Idzie facet przez las i widzi zziębniętą sierotkę. Pyta:
- Zimno Ci?
- Tak.
- A może głodna jesteś?
- No tak.
- To może chcesz na pączka?
- A jak to jest na pączka?

W autobusie.
- Panie! co się pan tak o mnie ociera? Ma pan na mnie ochotę?
- Nie… skądże…
- To odsuń się pan bo może inni mają.

- Gienek, kochałeś się kiedyś we troje?
- Nigdy!
- To zasuwaj szybko do domu.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Kara śmierci dla Donalda Tuska? Kto następny?

Przełącz na Dziennik
(skopiowane bez reklam)
Kara śmierci dla Donalda Tuska? Ewa Stankiewicz: Przywrócić najsurowszą z kar na tę okoliczność
 | Aktualizacja: 
"Uważam, że tu powinna być zastosowana najsurowsza z kar, którą powinno się przywrócić w polskim prawie na tę okoliczność" - stwierdziła Ewa Stankiewicz na antenie Telewizji Republika, a swe słowa powtórzyła potem w TVP Info. Zdaniem dziennikarki zasłużył na nią Donald Tusk, który - jak to ujęła - dopuścił się "zdrady interesów Polski na skalę niewidzianą od czasów Targowicy".

***********************************************************************************
***********************************************************************************
PS. 
Usunąłem komentarze. Nie były przychylne dla tej pani. Prawie wszystkie, obraźliwe. Było też kilka obrażających pana Tuska. Nie jestem fanem pana Tuska ani PO. Krytykowałem ich wiele razy, gdy było za co.   Nie śmiem wnikać w procesy myślowe autorów nienawistnych wypowiedzi,  szczególnie takich jak wyżej.  Od tego są specjaliści. Ja mógłbym, co najwyżej, zaproponować przeszczep głowy. Niejednemu, zresztą. To wyżej, co mówi pani Stankiewicz,   jest tylko przykładem tego co spotykamy  na co dzień w mediach i nie tylko. No cóż, takie mamy "elity". Na nic wyższe wykształcenie, kiedy brak podstawowego.