czwartek, 12 września 2013
poniedziałek, 9 września 2013
"Sekstaśma" z Korei Płn. Straszny los je spotkał
Niestety film został usunięty. Może tego nie usuną: http://www.fakt.pl/oto-sekstasma-z-korei-polnocnej,artykuly,417428,1.html
czwartek, 5 września 2013
Papież Franciszek. Brawo Ojcze Święty!

*********************************************************************************
1 List do Tymoteusza, 3
1. Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania.
2. Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania,
3. nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz,
4. dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością.
5. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?
6. Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie.
7. Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie.
8. Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nienadużywający wina, niechciwi brudnego zysku,
9. [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu.
10. I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu.
11. Kobiety również - czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim.
12. Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami.
13. Ci bowiem, skoro dobrze spełnili
czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i ufną śmiałość
w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.
14. Piszę ci to wszystko spodziewając się przybyć do ciebie możliwie szybko.
15. Gdybym zaś się opóźniał, [piszę],
byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem
Boga żywego, filarem i podporą prawdy.
16. A bez wątpienia wielka jest
tajemnica pobożności. Ten, który objawił się w ciele, usprawiedliwiony
został w Duchu, ukazał się aniołom, ogłoszony został poganom, znalazł
wiarę w świecie, wzięty został w chwale.
wtorek, 3 września 2013
W pracy. Na wesoło!
- Panie, pan wszystko robi powoli - powoli pan myśli, powoli pisze,powoli mówi, powoli sie porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko?
- Tak, szybko się męczę...
Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do majstra, a
ten pyta:
- Co może pan robić?
- Mogę kopać - odpowiada bezrobotny.
- A co jeszcze może pan robić?
- Mogę nie kopać...
Młody i stary wykładowca idą razem do pracy. Młody - stosy kserówek, teka
wypchana książkami i prezentacjami. Stary idzie na luzaka, tylko reklamówka
z jabłkiem i kanapka... Młody mówi z podziwem:
- No no, po tylu latach pracy, to pan ma to wszystko w głowie?
- Nie, kolego. W d...e.
Kowalski do szefa:
- Panie kierowniku, proszę wybaczyć, lecz w tym miesiącu nie dostałem
premii...
Kierownik odpowiada:
- Wybaczam panu.
- Ale nasz dyrektor jest wściekły! Mówią, że zwolni pół zakładu.
- Spokojnie, nas to nie dotyczy. Pokłócił się z żoną, więc zwalnia jej
krewnych.
Kowalski idzie do swojego przełożonego.
- Szefie - mówi - mamy jutro generalne porządki w domu i moja żona
potrzebuje mojej pomocy przy przesuwaniu i przenoszeniu różnych przedmiotów
na strychu i w garażu.
- Nie mamy rąk do pracy - mówi szef - Nie mogę dać ci wolnego.
- Dzięki, szefie - odpowiada Kowalski - Wiedziałem, że mogę na pana liczyć!
Szef wrócił z lunchu w bardzo dobrym humorze i zwołał wszystkich
pracowników, by wysłuchali kilku dowcipów, które usłyszał. Wszyscy śmiali
się do rozpuku, oprócz jednej dziewczyny.
- O co chodzi? - przyczepił się szef - Nie masz poczucia humoru?
- Nie muszę się śmiać - odpowiedziała dziewczyna - Odchodzę w piątek.
Dyrektor do sekretarki:
- Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża?
- Dałam.
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.
Szef przyjmuje nowego pracownika:
- W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy
wytarł pan buty przed wejściem do gabinetu?
- Oczywiście.
- Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.
Rozmowa dwóch szefów:
- Dlaczego twoi pracownicy są zawsze tak punktualni?
- Prosty trick! 30 pracowników a tylko 20 miejsc na parkingu...
Szef do pracownika:
- Ma pan chwilę wolnego czasu?
- Tak szefie! Oczywiście!
- Oj, nieładnie! Nieładnie!
- Jak tam w pracy?
- Jak w raju! W każdej chwili mogą
mnie wyrzucić!
- Co robi Japończyk, gdy chce otrzymać podwyżkę?
- Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
- A co robi Polak, gdy chce dostać podwyżkę?
- Strajkuje.
niedziela, 1 września 2013
II Wojna Światowa - Ku pamięci
Mija kolejna rocznica barbarzyńskiej napaści Niemiec na Polskę. Do niedawna niewiele mówiono o "nożu w plecy" wbitym Polsce przez Sowietów 17 września 1939 r. A jeszcze mniej mówi się o trzecim agresorze (chronologicznie drugim, a nawet pierwszym: ex aequo z Niemcami) - Słowacji. Tak było - Trzeci(?) agresor we wrześniu 1939r. http://probus.blogspot.com/2012/09/trzeci-agresor-we-wrzesniu-1939-r.html Niestety, nie ma tego w podręcznikach historii.
I jeszcze jedno: zanim "Schleswig-Holstein" ostrzelał Westerplatte, Wieluń już leżał w gruzach: http://niedziela.pl/artykul/92689/nd/Wojna-zaczela-sie-w-Wieluniu Nie było tam obronnych obiektów wojskowych. Zbombardowano bezbronną ludność i obiekty cywilne, w tym szpital (oznaczony czerwonym krzyżem na dachu).
http://www.1wrzesnia39.pl/39p/galeria-1/8790,Zniszczenie-Wielunia.html
I jeszcze jedno: zanim "Schleswig-Holstein" ostrzelał Westerplatte, Wieluń już leżał w gruzach: http://niedziela.pl/artykul/92689/nd/Wojna-zaczela-sie-w-Wieluniu Nie było tam obronnych obiektów wojskowych. Zbombardowano bezbronną ludność i obiekty cywilne, w tym szpital (oznaczony czerwonym krzyżem na dachu).
http://www.1wrzesnia39.pl/39p/galeria-1/8790,Zniszczenie-Wielunia.html
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Umowy śmieciowe a opieka zdrowotna i ZUS
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 2 kwietnia1997 r.Art. 68.1.
1. Kazdy ma prawo do ochrony zdrowia.
2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń
opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym,
osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia
skutkom degradacji środowiska.
5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.
Jak to ma się do rzeczywistości?
Wielu przedsiębiorców zatrudnia pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych: na zlecenie lub o dzieło. Nie bez powodu nazwanych śmieciowymi. Pozwala to pracodawcy na uniknięcie kosztów związanych z zatrudnieniem na stałe.
Gorzej ma pracownik. Np. o płatnym urlopie może sobie tylko pomarzyć. Coraz chętniej pracodawcy zawierają umowy o dzieło, pozwala to im także nie odprowadzać składek ZUS (art. 6 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). Także art. 66 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych pogarsza sytuacje pracownika, bo nie jest objęty opieką zdrowotną. Chyba, że ma jeszcze stałą pracę. Ale to należy do rzadkości.
Oczywiście takie zatrudnianie na dłuższy okres nie powinno mieć miejsca, powinna być zawarta normalna umowa o pracę. To teoretycznie, bo w praktyce okazuje się to "normą". A kontrole ZUS nie są skuteczne. Oczywiście pracownik ma prawo zgłosić taki fakt. Rzecz w tym, że byłby to raczej koniec jego pracy, a często i "wilczy bilet" u innych pracodawców. Zwłaszcza w niedużych miejscowościach.
Bezrobotny ma opłacane świadczenia zdrowotne przez urząd pracy. Wykonujący umowę o dzieło, skorzystać z tego nie może. Co gorsza: podejmując jakąkolwiek pracę, w tym na umowę śmieciową, jest zobowiązany zgłosić to w urzędzie pracy. Zostaje wykreślony z ewidencji poszukujących pracy i traci tym samym możliwość skorzystania z opieki zdrowotnej w NFZ.
A to, że jego płaca jest opodatkowana jakoś ustawodawcy nie interesuje. Czyli: można pobierać podatek nie dając w zamian nawet opieki zdrowotnej! W którym wieku my żyjemy? W centrum Europy?
Oczywiście istnieją ubezpieczalnie prywatne. Tylko jak to się ma do normalnego ubezpieczenia w ZUS i tego co gwarantuje Konstytucja RP? Oczywiście pomijając fakt, że niewielu na takie ubezpieczenia stać. Przeważnie to ubodzy ludzie, harujący na utrzymanie rodzin. http://tiny.pl/hznv9
PS.
Komu "zawdzięczamy" takie umowy? http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/66CD1764 Oczywiście nie tylko temu panu. Ktoś za tym głosował.
A może jeszcze za mało urzędników mamy w Polsce, by zrobić z tym porządek? Akurat NFZ zatrudnia nowych: http://fakt.onet.pl/Beda-nowe-etaty-w-NFZ,artykuly,227352,1.html
Jak to ma się do rzeczywistości?
Wielu przedsiębiorców zatrudnia pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych: na zlecenie lub o dzieło. Nie bez powodu nazwanych śmieciowymi. Pozwala to pracodawcy na uniknięcie kosztów związanych z zatrudnieniem na stałe.
Gorzej ma pracownik. Np. o płatnym urlopie może sobie tylko pomarzyć. Coraz chętniej pracodawcy zawierają umowy o dzieło, pozwala to im także nie odprowadzać składek ZUS (art. 6 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). Także art. 66 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych pogarsza sytuacje pracownika, bo nie jest objęty opieką zdrowotną. Chyba, że ma jeszcze stałą pracę. Ale to należy do rzadkości.
Oczywiście takie zatrudnianie na dłuższy okres nie powinno mieć miejsca, powinna być zawarta normalna umowa o pracę. To teoretycznie, bo w praktyce okazuje się to "normą". A kontrole ZUS nie są skuteczne. Oczywiście pracownik ma prawo zgłosić taki fakt. Rzecz w tym, że byłby to raczej koniec jego pracy, a często i "wilczy bilet" u innych pracodawców. Zwłaszcza w niedużych miejscowościach.
Bezrobotny ma opłacane świadczenia zdrowotne przez urząd pracy. Wykonujący umowę o dzieło, skorzystać z tego nie może. Co gorsza: podejmując jakąkolwiek pracę, w tym na umowę śmieciową, jest zobowiązany zgłosić to w urzędzie pracy. Zostaje wykreślony z ewidencji poszukujących pracy i traci tym samym możliwość skorzystania z opieki zdrowotnej w NFZ.
A to, że jego płaca jest opodatkowana jakoś ustawodawcy nie interesuje. Czyli: można pobierać podatek nie dając w zamian nawet opieki zdrowotnej! W którym wieku my żyjemy? W centrum Europy?
Oczywiście istnieją ubezpieczalnie prywatne. Tylko jak to się ma do normalnego ubezpieczenia w ZUS i tego co gwarantuje Konstytucja RP? Oczywiście pomijając fakt, że niewielu na takie ubezpieczenia stać. Przeważnie to ubodzy ludzie, harujący na utrzymanie rodzin. http://tiny.pl/hznv9
PS.
Komu "zawdzięczamy" takie umowy? http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/66CD1764 Oczywiście nie tylko temu panu. Ktoś za tym głosował.
A może jeszcze za mało urzędników mamy w Polsce, by zrobić z tym porządek? Akurat NFZ zatrudnia nowych: http://fakt.onet.pl/Beda-nowe-etaty-w-NFZ,artykuly,227352,1.html
sobota, 24 sierpnia 2013
Pan Tadeusz - wersja skrócona
KSIĘGA I: GOSPODARSTWO
Cichy wieczór na Litwie, owczarz owce maca.
A Tadeusz po studiach do domu powraca.
Chce usprawnić rolnictwo, do pracy aż wzdycha.
Ale Wojski natychmiast daje mu kielicha.
Pod wpływem alkoholu Tadzio czując wenę.
Podrywa własną ciocię, starą Telimenę.
A Asesor z Rejentem kłócą się przy wódce.
Wreszcie wszyscy posnęli. Dalszy ciąg już wkrótce.
KSIĘGA II: ZAMEK
Pośród krat, baszt i różnych innych dupereli.
Siedzi Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli.
Zaś Gerwazy oparty na swym Scyzoryku,
Opowiada mu serial o starym Stolniku.
Co Jackowi Soplicy nie chciał dać swej córki.
Więc tamten go – i słusznie – uwalił z dwururki.
Hrabia pije z Gerwazym i zemstę przysięga.
Zaś Woźny pędzi bimber. Tu kończy się księga.
KSIĘGA III: UMIZGI
Wszyscy idą na grzyby. Wybucha panika.
Bo krótkowzroczny Sędzia zeżarł sromotnika.
Szczęściem kapitan Ryków co tam był akurat.
Wrzasnął: „Wy jemu dajtie skorje dienaturat.
"Na truciznu – trucizna.” Sędzia chwycił flaszkę,
Ucałował odbitą na niej trupią czaszkę.
Wypił, huknął jak wszystkie pułki artylerii.
I wyzdrowiał. Niestety, koniec trzeciej serii.
KSIĘGA IV: DYPLOMATYKA I ŁOWY
Lud prosty w wiejskiej karczmie szykuje powstanie.
Zaś Hrabia z Tadeuszem robią polowanie.
Lecz, że obaj pijani kiepsko im się wiedzie.
I każdy zamiast jednego widzi dwa niedźwiedzie.
Aż dopiero ksiądz Robak wybiegłszy zza krzaka.
Wygrzmocił misia pałą jak Ryndszus Polaka.
Pałą? – zdziwił się Wojski – A gdzie ksiądz ją znalazł?
Dał mi ją przeor Kiszczak. Dalszy ciąg już zaraz.
KSIĘGA V: KŁÓTNIA
Asesor pił Jarzębiak, Rejent ćpał Wiśniówkę.
Jankiel z Woźnym Protazym chlali Pejsachówk.
Telimena Vistulę obciągała bratu.
Gdy Klucznik wleciał z okrzykiem: Biorą do Senatu!
Zaraz tam pogonili wypluwając płuca.
Płócienniczak, Gargamel, brat Glempa i Guca.
Z tym, że jakoś do Izby Wyższej nie trafili.
Więc są w izbie wytrzeźwień. Dalszy ciąg po chwili.
KSIĘGA VI: ZAŚCIANEK
Słynie szeroko w Litwie Dobrzyński Zaścianek.
Spożyciem alkoholu, ilością skrobanek.
Pieśniami, które nuci lud prostolinijny.
Czasem jakaś głodówka, strajk protestacyjny.
Lud przyciśnięty nędzą, szlachcic mazowiecki.
Za kilka marek pacierz odmawia niemiecki.
Zaś miejscowej starszyźnie profesor Wisłocka.
Doradza, jak dać d**y. Teraz dobranocka.
KSIĘGA VII: RADA
Szlachta radzi jakby tu pozbyć się Moskali.
Nadjeżdża pędem Hrabia, strasznie konia wali.
Wiezie wieść, że jak słychać z plotek i przecieków.
Ksiądz Jankowski masowo nawraca Ubeków.
Jezu! – krzyknął ksiądz Robak – To dopiero kino!
To przez to pół kościoła mam zapchane gliną!
Wzburzona tym niechlujstwem szlachty cała zgraja.
Wyrusza na Soplicę. Teraz będą jaja.
KSIĘGA VIII: ZAJAZD
Podkomorzy miał właśnie obalić Pershinga.
Gdy wleciał cwałem Hrabia, w dłoni lśni mu klinga.
Za nim szlachta szturmuje dwór, kuchnie, piwnice.
Gerwazy lewą dłonią pochwycił Soplicę.
I z okrzykiem Soplico! Giń kanalio chytra!
Odbiwszy główkę wypił Soplicy pół litra.
Ale zaraz uczciwie wszystko zwrócił z pluskiem.
Padł i zasnął. W następnej księdze przyjdą Ruskie.
KSIĘGA IX: BITWA
Szlachta związana w pęczki, leży chłop przy chłopie.
Patrząc, jak brzydki Moskal polską wódkę żłopie.
Major Płut Telimenę już dosiadał gwałtem.
Gdy ksiądz Robak wjechał swoim starym autem.
I wykrzyknął basem: „Ściągnąć z niej tę carską glizdę!”
Za późno! Płut wystrzelił. Salwa poszła w izbę.
A cała rota jegrów poszła spać do piachu.
W następnej księdze nasi będą wiać na Zachód.
KSIĘGA X: EMIGRACJA
Nazajutrz wszyscy zbiegli do Napoleona.
Tylko ksiądz Robak nie mógł, bo akurat kona.
Kona, kona, aż zgłodniał. Zerwał jabłko z krzaka.
Nadgryzł je i w środku też ujrzał robaka.
Cześć kuzynie – rzekł robak. Ksiądz zasłonił lica.
I wyszeptał: Spier***aj, jam Jacek Soplica.
„Wiedziałem – mruknął Sędzia – już od pierwszych kartek.
Koniec księgi. W następnej wkroczy Bonaparte.
KSIĘGA XI: ROK 1812
O roku ów! Kto cię widział na Litwie i w Rusi.
Ten wiedział, że ten burdel źle się skończyć musi.
Tłok, że nie ma na czym usiąść, co najwyżej w kucki.
Poniatowski, Dąbrowski, Wałęsa, Piłsudski.
Jankiel miast poloneza majofesa grzmoci.
Zosia płacze, bo Tadzia złapała na cioci.
A z RFN-u już wraca stara wołowina.
Co ją kiedyś skradł Hitler. Łoj, zbliża się finał!
KSIĘGA XII: KOCHAJMY SIĘ!
Pije szlachta przy Wiejskiej ulicy skupiona.
Zdrowie Sędziego, Zosi i Napoleona.
Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!
I prezydent tych Stanów, pan Obama kochany.
Nikt nie chodzi do pracy, wszędzie dzwony dzwonią.
Towarzysze pancerni do spowiedzi gonią.
Bonaparte ocipiał i na Moskwę rusza.
No, tu na szczęście koniec Pana Tadeusza.
KSIĘGA XIII: GEOPOLITYKA
Już się przed Litwą przyszłość rysowała lepsza.
Gdy nagle krzyk się podniósł: -.Napoleon spieprza!
Faktycznie, cesarz nawiał w kapciach i w negliżu
„Aj, waj – zmartwił się Jankiel – uciekł do Paryżu.
W tejże chwili od wschodu wśród gromkich okrzyków.
W kufajce i walonkach wszedł kapitan Ryków.
I rzekł patrząc życzliwie na szlachtę struchlałą,
„Nu, wot my znowuż razem” I tak już zostało.
Cichy wieczór na Litwie, owczarz owce maca.
A Tadeusz po studiach do domu powraca.
Chce usprawnić rolnictwo, do pracy aż wzdycha.
Ale Wojski natychmiast daje mu kielicha.
Pod wpływem alkoholu Tadzio czując wenę.
Podrywa własną ciocię, starą Telimenę.
A Asesor z Rejentem kłócą się przy wódce.
Wreszcie wszyscy posnęli. Dalszy ciąg już wkrótce.
KSIĘGA II: ZAMEK
Pośród krat, baszt i różnych innych dupereli.
Siedzi Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli.
Zaś Gerwazy oparty na swym Scyzoryku,
Opowiada mu serial o starym Stolniku.
Co Jackowi Soplicy nie chciał dać swej córki.
Więc tamten go – i słusznie – uwalił z dwururki.
Hrabia pije z Gerwazym i zemstę przysięga.
Zaś Woźny pędzi bimber. Tu kończy się księga.
KSIĘGA III: UMIZGI
Wszyscy idą na grzyby. Wybucha panika.
Bo krótkowzroczny Sędzia zeżarł sromotnika.
Szczęściem kapitan Ryków co tam był akurat.
Wrzasnął: „Wy jemu dajtie skorje dienaturat.
"Na truciznu – trucizna.” Sędzia chwycił flaszkę,
Ucałował odbitą na niej trupią czaszkę.
Wypił, huknął jak wszystkie pułki artylerii.
I wyzdrowiał. Niestety, koniec trzeciej serii.
KSIĘGA IV: DYPLOMATYKA I ŁOWY
Lud prosty w wiejskiej karczmie szykuje powstanie.
Zaś Hrabia z Tadeuszem robią polowanie.
Lecz, że obaj pijani kiepsko im się wiedzie.
I każdy zamiast jednego widzi dwa niedźwiedzie.
Aż dopiero ksiądz Robak wybiegłszy zza krzaka.
Wygrzmocił misia pałą jak Ryndszus Polaka.
Pałą? – zdziwił się Wojski – A gdzie ksiądz ją znalazł?
Dał mi ją przeor Kiszczak. Dalszy ciąg już zaraz.
KSIĘGA V: KŁÓTNIA
Asesor pił Jarzębiak, Rejent ćpał Wiśniówkę.
Jankiel z Woźnym Protazym chlali Pejsachówk.
Telimena Vistulę obciągała bratu.
Gdy Klucznik wleciał z okrzykiem: Biorą do Senatu!
Zaraz tam pogonili wypluwając płuca.
Płócienniczak, Gargamel, brat Glempa i Guca.
Z tym, że jakoś do Izby Wyższej nie trafili.
Więc są w izbie wytrzeźwień. Dalszy ciąg po chwili.
KSIĘGA VI: ZAŚCIANEK
Słynie szeroko w Litwie Dobrzyński Zaścianek.
Spożyciem alkoholu, ilością skrobanek.
Pieśniami, które nuci lud prostolinijny.
Czasem jakaś głodówka, strajk protestacyjny.
Lud przyciśnięty nędzą, szlachcic mazowiecki.
Za kilka marek pacierz odmawia niemiecki.
Zaś miejscowej starszyźnie profesor Wisłocka.
Doradza, jak dać d**y. Teraz dobranocka.
KSIĘGA VII: RADA
Szlachta radzi jakby tu pozbyć się Moskali.
Nadjeżdża pędem Hrabia, strasznie konia wali.
Wiezie wieść, że jak słychać z plotek i przecieków.
Ksiądz Jankowski masowo nawraca Ubeków.
Jezu! – krzyknął ksiądz Robak – To dopiero kino!
To przez to pół kościoła mam zapchane gliną!
Wzburzona tym niechlujstwem szlachty cała zgraja.
Wyrusza na Soplicę. Teraz będą jaja.
KSIĘGA VIII: ZAJAZD
Podkomorzy miał właśnie obalić Pershinga.
Gdy wleciał cwałem Hrabia, w dłoni lśni mu klinga.
Za nim szlachta szturmuje dwór, kuchnie, piwnice.
Gerwazy lewą dłonią pochwycił Soplicę.
I z okrzykiem Soplico! Giń kanalio chytra!
Odbiwszy główkę wypił Soplicy pół litra.
Ale zaraz uczciwie wszystko zwrócił z pluskiem.
Padł i zasnął. W następnej księdze przyjdą Ruskie.
KSIĘGA IX: BITWA
Szlachta związana w pęczki, leży chłop przy chłopie.
Patrząc, jak brzydki Moskal polską wódkę żłopie.
Major Płut Telimenę już dosiadał gwałtem.
Gdy ksiądz Robak wjechał swoim starym autem.
I wykrzyknął basem: „Ściągnąć z niej tę carską glizdę!”
Za późno! Płut wystrzelił. Salwa poszła w izbę.
A cała rota jegrów poszła spać do piachu.
W następnej księdze nasi będą wiać na Zachód.
KSIĘGA X: EMIGRACJA
Nazajutrz wszyscy zbiegli do Napoleona.
Tylko ksiądz Robak nie mógł, bo akurat kona.
Kona, kona, aż zgłodniał. Zerwał jabłko z krzaka.
Nadgryzł je i w środku też ujrzał robaka.
Cześć kuzynie – rzekł robak. Ksiądz zasłonił lica.
I wyszeptał: Spier***aj, jam Jacek Soplica.
„Wiedziałem – mruknął Sędzia – już od pierwszych kartek.
Koniec księgi. W następnej wkroczy Bonaparte.
KSIĘGA XI: ROK 1812
O roku ów! Kto cię widział na Litwie i w Rusi.
Ten wiedział, że ten burdel źle się skończyć musi.
Tłok, że nie ma na czym usiąść, co najwyżej w kucki.
Poniatowski, Dąbrowski, Wałęsa, Piłsudski.
Jankiel miast poloneza majofesa grzmoci.
Zosia płacze, bo Tadzia złapała na cioci.
A z RFN-u już wraca stara wołowina.
Co ją kiedyś skradł Hitler. Łoj, zbliża się finał!
KSIĘGA XII: KOCHAJMY SIĘ!
Pije szlachta przy Wiejskiej ulicy skupiona.
Zdrowie Sędziego, Zosi i Napoleona.
Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!
I prezydent tych Stanów, pan Obama kochany.
Nikt nie chodzi do pracy, wszędzie dzwony dzwonią.
Towarzysze pancerni do spowiedzi gonią.
Bonaparte ocipiał i na Moskwę rusza.
No, tu na szczęście koniec Pana Tadeusza.
KSIĘGA XIII: GEOPOLITYKA
Już się przed Litwą przyszłość rysowała lepsza.
Gdy nagle krzyk się podniósł: -.Napoleon spieprza!
Faktycznie, cesarz nawiał w kapciach i w negliżu
„Aj, waj – zmartwił się Jankiel – uciekł do Paryżu.
W tejże chwili od wschodu wśród gromkich okrzyków.
W kufajce i walonkach wszedł kapitan Ryków.
I rzekł patrząc życzliwie na szlachtę struchlałą,
„Nu, wot my znowuż razem” I tak już zostało.
piątek, 16 sierpnia 2013
On i ona - mąż i żona. Na wesoło!
Lekko podpity facet wraca do domu. Żona od razu z buzią, że pijak i tylko wódka mu w głowie, itd.
Facet wyjmuje kartkę z kieszeni i mówi:
- OK! Przyniosłem test. Zaraz zobaczymy jaka ty ty kulturalna i obeznana jesteś.
Żona:
- Zobaczymy. Czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Łatwizna! Na przykład: dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa rodzaje środków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii…
Żona:
- ………?………
- Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, kurna, zainteresowań!… żadnych!
Żona szyje sukienkę na maszynie, a mąż stoi nad nią i krzyczy:
- Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj, nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć!
- Po co te twoje głupie komentarze?
- Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję, gdy jedziemy samochodem.
Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi:
- Chciałabym mieć takie futro…
Na co mąż spoza gazety:
- To jedz whiskas.
Rozmawiają dwaj mężczyźni przy barze:
- Pan żonaty?
- Nie. Kot mnie podrapał.
- Kochanie, wyrzuć śmieci!
- Kurde, dopiero co usiadłem!
- A co do tej pory robiłeś?
- Leżałem.
- Gienek, kochałeś się kiedyś we troje?
- Nigdy!
- To zasuwaj szybko do domu.
Żona:
- Niektórzy to mają dobrze…
Na przykład Malinowska z góry. Ma nowa sukienkę.
Mąż:
- A Kowalski z dołu, nową żonę…
Na rozprawie rozwodowej:
- A pan jakie ma zastrzeżenia do żony?
- Panie sędzio ta cholerna baba żyć mi nie daje, ciągle czegoś chce!
- Prosimy o jakieś przykłady…
- Ależ bardzo proszę! W sobotę wpadli kumple na piwko. Siedzimy na tarasie, gadamy, pijemy, słoneczko świeci bo lipiec gorący jak nie wiem, a ta jak nie zacznie znowu: – Wyrzuć choinkę i wyrzuć choinkę!
Kochanie, dlaczego tak drogo płacimy za internet?
Bo Ciebie wiecznie boli głowa.
Przychodzi baba do lekarza z mężem. Lekarz obejrzał go i mówi:
- Pani mąż cierpi na rozstrój nerwowy. Potrzebny mu spokój.
- No widzi pan! Ja mu to przecież powtarzam, przynajmniej sto razy dziennie…
Wysłany poz zakupy mąż, po kilku godzinach nieobecności w drzwiach, nawalony jak stodoła, trzymając w ręku jedną butelkę piwa.
- A gdzie zakupy, ty cholero jedna!? Co mnie podkusiło żeby ciebie wysyłać po coś?!?!
- Nie krzycz Zocha, nie krzycz na mnie, ponieważ ja ciebie w ten wyjątkowy dzień potraktowałem tak samo jak nasz miliarder Jan Kulczyk swoją żonę
- To znaczy jak mnie potraktowałeś??!
- Kupiłem Ci browar.
- Janku, wytrzyj kurze.
- A gdzie kura?
Czyszcząc w kuchni dwudziestą rybę, żona zdenerwowana krzyczy do męża:
- Proszę cię, jak człowieka! Jak jesteś na rybach, to K***A PIJ WÓDKĘ
Kowalska dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy. Nie znajduje ani jednego kobiecego włoska i mówi:
-No tak! Ty już nawet łysej babie nie przepuścisz!
Mąż pokłócił się z żoną przy śniadaniu. Wstając wściekły od stołu rzucił na odchodnym:
-W łóżku też jesteś do niczego! – i wyszedł do pracy.
Po jakimś czasie zrobiło mu się głupio i dzwoni do domu, żeby przeprosić. Żona długo nie odbiera telefonu… W końcu jednak podnosi słuchawkę.
- Czemu tak długo nie odbierałaś? – pyta facet z lekka wkurzony.
- Byłam w łóżku.
- Co robiłaś o tej porze w łóżku?
- Zasięgałam niezależnej opinii.
Mąż do żony:
- Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję – rozwiodę się z Tobą!
Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnym razie pyta męża:
- Już mam jęczeć?
- Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij – tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie: - Teraz jęcz, teraz!!!
Żona:- Olaboga!!!! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starych ciuchach chodzę, cukier podrożał…
Jak kobieta może wkurzyć faceta?
Napisać mu SMS-a: ”Co powiesz na niezobowiązujący seks?” A potem drugi: ”Ups, to nie do Ciebie…”
Facet wyjmuje kartkę z kieszeni i mówi:
- OK! Przyniosłem test. Zaraz zobaczymy jaka ty ty kulturalna i obeznana jesteś.
Żona:
- Zobaczymy. Czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Łatwizna! Na przykład: dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa rodzaje środków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii…
Żona:
- ………?………
- Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, kurna, zainteresowań!… żadnych!
Żona szyje sukienkę na maszynie, a mąż stoi nad nią i krzyczy:
- Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj, nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć!
- Po co te twoje głupie komentarze?
- Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję, gdy jedziemy samochodem.
Młode małżeństwo w hotelu:
- Pokój na dobę – mówi młody mąż.
- Ma pani szczęście – mruga portier do żony, zwykle bierze pokój na godzinę.
- Pokój na dobę – mówi młody mąż.
- Ma pani szczęście – mruga portier do żony, zwykle bierze pokój na godzinę.
Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi:
- Chciałabym mieć takie futro…
Na co mąż spoza gazety:
![]() |
| Przezorna zawsze ubezpieczona |
Rozmawiają dwaj mężczyźni przy barze:
- Pan żonaty?
- Nie. Kot mnie podrapał.
- Kochanie, wyrzuć śmieci!
- Kurde, dopiero co usiadłem!
- A co do tej pory robiłeś?
- Leżałem.
- Gienek, kochałeś się kiedyś we troje?
- Nigdy!
- To zasuwaj szybko do domu.
Żona:
- Niektórzy to mają dobrze…
Na przykład Malinowska z góry. Ma nowa sukienkę.
Mąż:
- A Kowalski z dołu, nową żonę…
Na rozprawie rozwodowej:
- A pan jakie ma zastrzeżenia do żony?
- Panie sędzio ta cholerna baba żyć mi nie daje, ciągle czegoś chce!
- Prosimy o jakieś przykłady…
- Ależ bardzo proszę! W sobotę wpadli kumple na piwko. Siedzimy na tarasie, gadamy, pijemy, słoneczko świeci bo lipiec gorący jak nie wiem, a ta jak nie zacznie znowu: – Wyrzuć choinkę i wyrzuć choinkę!
Kochanie, dlaczego tak drogo płacimy za internet?
Bo Ciebie wiecznie boli głowa.
Przychodzi baba do lekarza z mężem. Lekarz obejrzał go i mówi:
- Pani mąż cierpi na rozstrój nerwowy. Potrzebny mu spokój.
- No widzi pan! Ja mu to przecież powtarzam, przynajmniej sto razy dziennie…
Wysłany poz zakupy mąż, po kilku godzinach nieobecności w drzwiach, nawalony jak stodoła, trzymając w ręku jedną butelkę piwa.
- A gdzie zakupy, ty cholero jedna!? Co mnie podkusiło żeby ciebie wysyłać po coś?!?!
- Nie krzycz Zocha, nie krzycz na mnie, ponieważ ja ciebie w ten wyjątkowy dzień potraktowałem tak samo jak nasz miliarder Jan Kulczyk swoją żonę
- To znaczy jak mnie potraktowałeś??!
- Kupiłem Ci browar.
- Janku, wytrzyj kurze.
- A gdzie kura?
Czyszcząc w kuchni dwudziestą rybę, żona zdenerwowana krzyczy do męża:
- Proszę cię, jak człowieka! Jak jesteś na rybach, to K***A PIJ WÓDKĘ
Kowalska dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy. Nie znajduje ani jednego kobiecego włoska i mówi:
-No tak! Ty już nawet łysej babie nie przepuścisz!
Mąż pokłócił się z żoną przy śniadaniu. Wstając wściekły od stołu rzucił na odchodnym:
-W łóżku też jesteś do niczego! – i wyszedł do pracy.
Po jakimś czasie zrobiło mu się głupio i dzwoni do domu, żeby przeprosić. Żona długo nie odbiera telefonu… W końcu jednak podnosi słuchawkę.
- Czemu tak długo nie odbierałaś? – pyta facet z lekka wkurzony.
- Byłam w łóżku.
- Co robiłaś o tej porze w łóżku?
- Zasięgałam niezależnej opinii.
Mąż do żony:- Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję – rozwiodę się z Tobą!
Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnym razie pyta męża:
- Już mam jęczeć?
- Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij – tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie: - Teraz jęcz, teraz!!!
Żona:- Olaboga!!!! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starych ciuchach chodzę, cukier podrożał…
Jak kobieta może wkurzyć faceta?
Napisać mu SMS-a: ”Co powiesz na niezobowiązujący seks?” A potem drugi: ”Ups, to nie do Ciebie…”
wtorek, 13 sierpnia 2013
WIECZNA CHWAŁA BOHATEROM!
Ówcześni politycy i historycy zgodnie stwierdzili, że to była 18-ta bitwa w dziejach świata która wpłynęła na jego losy. A bolszewicy zamierzali swój ustrój zanieść na bagnetach, daleko na zachód Europy. Walczyli z bolszewikami, Polacy zjednoczeni wolą obrony Ojczyzny, bez względu na podziały polityczne. Obok doświadczonych żołnierzy walczyli nowicjusze, obok dorosłych walczyła młodzież, a nawet dzieci. Nawałę bolszewicką zatrzymano na przedpolach Warszawy. Przełom nastąpił 15 sierpnia 1920 r. po którym bolszewicy później wiali w popłochu. Część schroniła się w Prusach.
sobota, 3 sierpnia 2013
Dlaczego Polki nie chcą rodzić w Polsce?
Polki rodzą, ale w Wielkiej Brytanii (skopiowane z Onet.wiadomości)
Pod względem liczby narodzin od lat jesteśmy na szarym końcu światowej listy. Na 223 kraje Polska zajmuje 209 miejsce. Ale ta statystyka nie uwzględnia polskich dzieci urodzonych w... Wielkiej Brytanii - informuje "Dziennik Polski".
W 2010 r. Polki urodziły na Wyspach blisko 20 tysięcy dzieci.
Foto: Thinkstock
W ubiegłym roku w Polsce urodziło się 386,3 tys. dzieci, gdy w 2009 r. – 419,4 tys. Ten wyraźny spadek dotyczy jednak tylko naszego kraju, bo za granicą Polki decydują się na dziecko o wiele chętniej.
Jak wynika z najnowszego raportu "Polska w Europie: przyszłość demograficzna" – matki pochodzące z Polski rodzą w Wielkiej Brytanii najwięcej dzieci spośród wszystkich imigrantek. Więcej nawet niż kobiety z Indii, Pakistanu czy Bangladeszu.
W 2010 r. Polki urodziły na Wyspach 19 762 dzieci, podczas gdy jeszcze w 2001 r. – tylko 896.
Dzieci to obecnie około 16,5 proc. obywateli Polski. W latach 80. ubiegłego wieku stanowiły one aż 25 proc. ludności.
(TR)
Źródło: PAP
Dlaczego tak się dzieje i dlaczego spada liczna narodzin młodych Polaków w Polsce? Odpowiedź jest prosta, dla każdego średnio rozgarniętego człowieka: brak bezpieczeństwa socjalnego, czyli często bezrobocie, praca na umowach śmieciowych, obawa przed utratą pracy.
Rządzący Polską "geniusze" nie zauważają lub nie chcą zauważyć, że nowe miejsca pracy potrzebne są "od zaraz": http://tiny.pl/h1mg8 . Tylko to może przynajmniej ograniczyć problem, jeśli nie zlikwidować. Nie "becikowe", czy "tacierzyńskie" (co za słowo!).
Podwyższenie wieku emerytalnego (głosami PO, PSL i Ruchu Palikota), tylko problem potęguje, a na pewno nie spowoduje wzrostu liczby osób płacących składki (Co z KRUS, reformatoły!). Spowoduje tylko wzrost bezrobocia wśród młodych ludzi. Wielu młodych ludzi w Polsce, właśnie z tego powodu nie zawiera małżeństw. Skąd mają brać się nowi Polacy? Nie było wojny ani pandemii a Polsce, a kilka milionów Polaków ubyło i będzie coraz mniej, jeśli rządzący nie zadbają wreszcie o społeczeństwo które im zaufało w wyborach.
Z emigracji wielu już nie wróci. Czysty zysk dla państw przyjmujących, choćby w postaci nieinwestowania w wychowanie i edukację tych ludzi w przygotowaniu do wykonywania zawodu. Wielka strata dla Polski!
Quo vadis Poloniae?
Pod względem liczby narodzin od lat jesteśmy na szarym końcu światowej listy. Na 223 kraje Polska zajmuje 209 miejsce. Ale ta statystyka nie uwzględnia polskich dzieci urodzonych w... Wielkiej Brytanii - informuje "Dziennik Polski".
W 2010 r. Polki urodziły na Wyspach blisko 20 tysięcy dzieci.
Foto: Thinkstock
W ubiegłym roku w Polsce urodziło się 386,3 tys. dzieci, gdy w 2009 r. – 419,4 tys. Ten wyraźny spadek dotyczy jednak tylko naszego kraju, bo za granicą Polki decydują się na dziecko o wiele chętniej.
Jak wynika z najnowszego raportu "Polska w Europie: przyszłość demograficzna" – matki pochodzące z Polski rodzą w Wielkiej Brytanii najwięcej dzieci spośród wszystkich imigrantek. Więcej nawet niż kobiety z Indii, Pakistanu czy Bangladeszu.
W 2010 r. Polki urodziły na Wyspach 19 762 dzieci, podczas gdy jeszcze w 2001 r. – tylko 896.
Dzieci to obecnie około 16,5 proc. obywateli Polski. W latach 80. ubiegłego wieku stanowiły one aż 25 proc. ludności.
(TR)
Źródło: PAP
Dlaczego tak się dzieje i dlaczego spada liczna narodzin młodych Polaków w Polsce? Odpowiedź jest prosta, dla każdego średnio rozgarniętego człowieka: brak bezpieczeństwa socjalnego, czyli często bezrobocie, praca na umowach śmieciowych, obawa przed utratą pracy.
Rządzący Polską "geniusze" nie zauważają lub nie chcą zauważyć, że nowe miejsca pracy potrzebne są "od zaraz": http://tiny.pl/h1mg8 . Tylko to może przynajmniej ograniczyć problem, jeśli nie zlikwidować. Nie "becikowe", czy "tacierzyńskie" (co za słowo!).
![]() |
| Daje się zauważyć, że w tych "słusznie minionych" latach, liczba ludności w Polsce wzrastała mimo braku zakazu aborcji. Szkoda, że wykres nie obejmuje trzech ostatnich lat. Ale lepiej nie jest. |
Podwyższenie wieku emerytalnego (głosami PO, PSL i Ruchu Palikota), tylko problem potęguje, a na pewno nie spowoduje wzrostu liczby osób płacących składki (Co z KRUS, reformatoły!). Spowoduje tylko wzrost bezrobocia wśród młodych ludzi. Wielu młodych ludzi w Polsce, właśnie z tego powodu nie zawiera małżeństw. Skąd mają brać się nowi Polacy? Nie było wojny ani pandemii a Polsce, a kilka milionów Polaków ubyło i będzie coraz mniej, jeśli rządzący nie zadbają wreszcie o społeczeństwo które im zaufało w wyborach.
Z emigracji wielu już nie wróci. Czysty zysk dla państw przyjmujących, choćby w postaci nieinwestowania w wychowanie i edukację tych ludzi w przygotowaniu do wykonywania zawodu. Wielka strata dla Polski!
Quo vadis Poloniae?
piątek, 2 sierpnia 2013
Trafił pod sąd, bo świnia zgrzeszyła z dzikiem
S. (skopiowane z 24legnica.pl)
Dzisiaj jest: 01.08.2013 wiadomości sport kultura gospodarka i finanse rozrywka styl życia wiedza Loading...Jesteś tutaj: Home > wiadomości > Current Article
Przez Piotr Kanikowski / 30/07/2013 / 7 Comments
Legnicki sąd uniewinnił rolnika, któremu urodziły się świniodziki. Proces wykazał, że świnia uciekła z chlewika sama i sama znalazła sobie w lesie tatusia dla swego potomstwa. Przez zwierzęcą samowolę rok po narodzinach dziewięciu prosiątek gospodarzowi zwaliła się na kark straż leśna, policja i prokuratura. Z sielanki wiejskiego życia nie został nawet ślad.
Świnia – główna bohaterka procesu zakończonego przed Sądem Rejonowym w Legnicy – była jedną z około sześćdziesięciu, które rolnik trzymał w swoim gospodarstwie. Mieszkały sobie razem w starej stajni podzielonej na boksy, doglądane przez obwinionego i jego siedemdziesięcioletnią matkę. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w sierpniu 2011 roku. Wówczas jedna ze świń olimpijskim susem sforsowała ściankę boksu i niedomkniętymi przez staruszkę drzwiami od stajni wydostała się na wolność. Zwierzę było w rui a natura zwiodła je do lasu, gdzie czyhało wiadomo co. Czyhało zło. Gospodarz nawet nie zorientował się w ucieczce. Sprawa wydała się dopiero wówczas, gdy skruszona świnia sama wróciła z randki w pobliże chlewika. Rolnik pojmał niesforne zwierzę i zamknął je w boksie. Gdy cztery miesiące później locha oprosiła się a na świat przyszło dziewięć świniodzików – przyjął ten fakt z całym dobrodziejstwem inwentarza. Półdzikie potomstwo hodowlanej świni rosło w chlewiku przez blisko rok. Potem gospodarz postanowił się go pozbyć. Dał ogłoszenie, że ma do sprzedania świniodziki. Ogłoszeniem zainteresowali się funkcjonariusze Państwowej Straży Łowieckiej we Wrocławiu. Skontrolowali gospodarstwo, bo krzyżowanie świni z dzikiem i późniejsza hodowla owoców takich związków może odbywać się wyłącznie za zezwoleniem Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Rolnik stosownego zezwolenia nie posiadał. Także głupiemu zwierzęciu przed ucieczką do lasu nie przyszło do łba sprawdzić, co na ten temat mówią przepisy. Gdy okazało się, że świniodziki jako nielegalne nie mogą podlegać sprzedaży, gospodarz zabił je wszystkie i zjadł. Prokuratorsko-sądowa machina została jednak wprawiona w ruch. Rolnik trafił przed oblicze Temidy obwiniony o to, że “nie zachował zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia w wyniku czego locha świni domowej wydostała się poza teren gospodarstwa i została pokryta przez dzika. W wyniku pokrycia doszło do skrzyżowania odmiany hodowlanej ze zwierzęciem łownym, bez zezwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska”. Sąd nie miał wątpliwości, że rolnik w niczym nie zawinił, a ucieczka świni była przypadkowa. Za wiarygodne i przekonujące uznał wyjaśnienia obwinionego – identyczne jak te złożone przed powiatowym lekarzem weterynarii w 2012 roku, gdy afera z dzikiem wyszła na jaw. W toku postępowania wyjaśniającego oskarżyciel nie zebrał dowodów, że do nieprawomocnego zapłodnienia doszło z winy rolnika. - Ponieważ ucieczka zwierzęcia miała charakter incydentalny i odnosiła się wyłącznie do jednego zwierzęcia spośród sześćdziesięciu, sąd nie znalazł podstaw do oceny, że jego zachowanie było zawinione choćby nieumyślnie – uzasadniał sędzia Paweł Sosa. Przy okazji procesu okazało się ponadto, że przepisy ustawy o ochronie przyrody nie regulują sytuacji jaka stała się przedmiotem legnickiego postępowania, tj. przypadkowego zapłodnienia świni przez dzika i procedury postępowania w takim wypadku. Mowa w niej jedynie o uzyskaniu stosownego zezwolenia przez osoby, które zamierzają rozpocząć hodowlę świniodzików.
FOT. KADR Z FILMU “SAMI SWOI” W REŻ. S. CHĘCIŃSKIEGO
A Pawlakowi chodzenia po lesie z pastowanym kabanem nikt nie zabraniał.
- See more at: http://24legnica.pl/?p=15389#sthash.NjPt2ti6.dpuf
PS. Oto jeden z komentarzy:
Anonim pisze: 31/07/2013 o 10:57 Ciekawe czy jełop który to zgłosił do prokuratury nadal pracuje tam gdzie pracował. Sprawdzić taka informację – rozumiem. Spisać jakąś notatkę – rozumiem. Ale zgłoszenie do prokuratury i dalsze postępowanie w tej sprawie to przejaw totalnego odmóżdżenia urzędników.
A tutaj kolejny przykład "mądrości" urzędniczej:
http://fakt.onet.pl/Drogowcy-zwineli-asfalt-z-drogi-bo-byl-za-drogi-,artykuly,223822,1.html
I następny przykład: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/prosia-o-pomoc-a-zabrali-jej-dzieci_349627.html
Dzisiaj jest: 01.08.2013 wiadomości sport kultura gospodarka i finanse rozrywka styl życia wiedza Loading...Jesteś tutaj: Home > wiadomości > Current Article
Przez Piotr Kanikowski / 30/07/2013 / 7 Comments
Legnicki sąd uniewinnił rolnika, któremu urodziły się świniodziki. Proces wykazał, że świnia uciekła z chlewika sama i sama znalazła sobie w lesie tatusia dla swego potomstwa. Przez zwierzęcą samowolę rok po narodzinach dziewięciu prosiątek gospodarzowi zwaliła się na kark straż leśna, policja i prokuratura. Z sielanki wiejskiego życia nie został nawet ślad.
![]() |
FOT. KADR Z FILMU “SAMI SWOI” W REŻ. S. CHĘCIŃSKIEGO
A Pawlakowi chodzenia po lesie z pastowanym kabanem nikt nie zabraniał.
- See more at: http://24legnica.pl/?p=15389#sthash.NjPt2ti6.dpuf
PS. Oto jeden z komentarzy:
Anonim pisze: 31/07/2013 o 10:57 Ciekawe czy jełop który to zgłosił do prokuratury nadal pracuje tam gdzie pracował. Sprawdzić taka informację – rozumiem. Spisać jakąś notatkę – rozumiem. Ale zgłoszenie do prokuratury i dalsze postępowanie w tej sprawie to przejaw totalnego odmóżdżenia urzędników.
A tutaj kolejny przykład "mądrości" urzędniczej:
http://fakt.onet.pl/Drogowcy-zwineli-asfalt-z-drogi-bo-byl-za-drogi-,artykuly,223822,1.html
I następny przykład: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/prosia-o-pomoc-a-zabrali-jej-dzieci_349627.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)











