środa, 13 listopada 2019

Panie ministrze Błaszczak? Czy nie byłoby lepiej zająć się prawdziwymi czołgami? Bardzo źle dzieje się!

MON zawiadamia prokuraturę ws. happeningu z kartonowym czołgiem. Błaszczak: To absolutny skandal 
Mariusz Błaszczak poinformował, że Ministerstwo Obrony Narodowej złoży do prokuratury zawiadomienie w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez organizatorów happeningu, którzy ustawili na placu Piłsudskiego kartonowy czołg z napisem „Gdzie jest wrak?”. Jego lufa była skierowana w kierunku pełniących wartę żołnierzy Wojska Polskiego.
Wcześniej – jak opisywała „Wyborcza Warszawa” – uczestnicy happeningu chcieli dostać się z „czołgiem” pod pomnik ofiar katastrofy w Smoleńsku, gdzie wieniec składał m.in. Jarosław Kaczyński.
MON zawiadomi prokuraturę ws. happeningu z kartonowym czołgiem. „Absolutny skandal”
Mariusz Błaszczak poinformował, że złożone do prokuratury zawiadomienie będzie dotyczyło „podejrzenia popełnienia przestępstwa znieważenia żołnierzy Wojska Polskiego”. 
**********************************************************   Panie ministrze Błaszczak? Czy nie byłoby lepiej zająć się prawdziwymi czołgami?  Bardzo źle dzieje się!  
Rozmiar tekstu: A A A

Polskie czołgi wjechały na minę. Nie ma szans na wyremontowanie Leopardów do końca 2020 r.

Od miesięcy kilkadziesiąt rozłożonych na części Leopardów czeka na modernizację. Do końca 2020 r. prawie 150 maszyn miało być już po remoncie. Ten plan jest już niewykonalny.

Leopardy w polskiej armii fot. Marek Maliszewski
Leopardy w polskiej armii fot. Marek Maliszewski /REPORTER

CZYTAJ DALEJ

  • PGZ jest na ostatnim etapie opracowania nowej strategii działania. W średnim terminie koncern do 2023 roku chce zwiększyć udział swoich spółek w realizacji zamówień na potrzeby polskiego wojska. Grupa chce być dostawcą pierwszego wyboru dla Ministerstwa Obrony Narodowej. więcej »
Warta 2,4 mld zł umowa na modernizację czołgów została podpisana w ostatnich dniach 2015 r. Był to jeden z pierwszych dużych kontraktów zbrojeniowych zawartych w czasie, gdy ministrem obrony był Antoni Macierewicz, a jego prawą ręką odpowiedzialną za zakupy Bartosz Kownacki. Chodziło o 128 czołgów. Za realizację umowy odpowiadają Bumar Łabędy i Polska Grupa Zbrojeniowa. Prototypy miał stworzyć niemiecki Rheinmetall. Potem ok. dziesięciu sztuk miało być zmodernizowanych w Niemczech, gdzie przy okazji uczyliby się pracownicy Bumaru, a reszta maszyn miała zostać zmodernizowana już w Polsce. Całość miała być zakończona do końca 2020 r.
Tymczasem w lipcu 2018 r., gdy ministrem był już Mariusz Błaszczak, a za zakupy odpowiadał wiceminister Sebastian Chwałek, umowę aneksowano i dodatkowo miało być wyremontowanych 14 czołgów. Za kolejne 300 mln zł.
Na jakim etapie jest obecnie projekt modernizacji Leopardów 2A4? O to spytaliśmy Ministerstwo Obrony Narodowej, odpowiedzialny za kontrakty dla Wojska Polskiego Inspektorat Uzbrojenia oraz Polską Grupę Zbrojeniową. Nikt nie odpowiedział. Jednak w grudniu 2018 r. na stronie internetowej Polski Zbrojnej, która podlega resortowi obrony, można było przeczytać, że pierwszy prototyp jest już w od kilku miesięcy w Polsce. - Jego testy rozpoczęły się w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku w sierpniu 2018 r., a ich zakończenie przewidywane jest na luty 2019 r. - mówił wówczas kpt. Krzysztof Płatek, rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia.
Problem w tym, że do dziś Wojsko Polskie prototypów nie odebrało. Być może jednym z powodów jest to, że by egzemplarz odebrać, trzeba go ponoć przestrzelać z certyfikowanej niemieckiej i polskiej amunicji. Niemiecka jest. Polskiej nie ma. I nawet nikt na poważnie nie pracuje, by była, bo to wydatek idący w miliony złotych. To jednak informacje niejawne - oficjalnie nikt ich nie potwierdza. Nawet jeśli powody nieodebrania prototypu są inne, to fakty są takie, że od ponad roku Wojsko Polskie go nie przejęło.
Tymczasem umowa zakłada, że do końca przyszłego roku wyremontowane zostaną 142 sztuki. Z myślą o tym w Bumarze już kilkadziesiąt czołgów zostało rozłożonych - wstępnie przygotowanych do tej modernizacji. Oznacza to, że zamiast ćwiczyć na poligonach, stoją na terenie zakładu i Wojsko Polskie nie ma z nich żadnego pożytku. Z kolei Polska Grupa Zbrojeniowa pobrała już na ten projekt ponad miliard złotych zaliczek. Pieniądze wydano m.in. na części zapasowe i na sprzęt, który ma być w czołgach zainstalowany. W najgorszym dla PGZ, ale mało realnym, scenariuszu może się skończyć tak, że Grupa będzie musiała zwrócić resortowi obrony zaliczkę.
- Sami tworzymy sobie bezsensowny problem. Mamy czołg, który spełnia nasze wymagania, ale nie chcemy go odebrać, bo stworzyliśmy procedury, którym nie jesteśmy w stanie sprostać - mówi nam osoba, która jest zaangażowana w projekt.
To jedna strona medalu. Druga jest taka, że prototyp był faktycznie spóźniony. W takim przypadku zamawiający nalicza kary. A urzędnicy resortu i wojskowi nie chcą tego zrobić, m.in. dlatego, że to MON nadzoruje PGZ. Ale też nie mają prawnej furtki, aby móc kar nie nałożyć. Co ciekawe, w kierownictwie resortu obrony rozmawiano już o tym kilka razy, ale dotychczas sprawy w żaden sposób nie rozwiązano. Może to o tyle dziwić, że kilka miesięcy po podpisaniu wspominanego aneksu do umowy Sebastian Chwałek przeszedł do PGZ na stanowisko wiceprezesa i to on obecnie nadzoruje projekt modernizacji czołgów Leopard 2A4 do standardu Leopard 2Pl. A jest to bliski współpracownik ministra Mariusza Błaszczaka jeszcze z czasów, gdy szefował on Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.


Polskie uzbrojenie na targach /AFP
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w lipcu resort obrony podpisał z Bumarem umowę na modernizację czołgów T-72 za 1,75 mld zł. - Mamy do czynienia z kolejnym milowym krokiem do odbudowy potencjału polskiej armii - mówił wówczas premier Mateusz Morawiecki. Podpisano więc wówczas kontrakt na modernizację czołgów T-72 z podmiotem, który nie wywiązywał się z harmonogramu obowiązującego przy modernizacji czołgów Leopard. Ten kontrakt odbił się jednak szerokim echem z racji tego, że z punktu widzenia zdolności bojowych modernizacja T-72 niewiele zmieni. Za to zakład dostał finansową kroplówkę.
- Skończy się tak, że w końcu ktoś znajdzie sposób, by nagiąć przepisy i ten prototyp odebrać, kary zostaną nałożone, potem zrobi się awantura, związkowcy zagrożą wyjściem na ulice i tak jak zazwyczaj, kary zostaną umorzone przez resort w 95 procentach - mówi nam człowiek przez lata związany ze zbrojeniówką na Śląsku. Nawet jeśli tak faktycznie będzie, zamiast w 2020 r. wojsko dostanie zmodernizowane czołgi z kilkuletnim opóźnieniem.                                                                                                                                 Na fot. Leopard 2 A7 /AFP
****************************************************************************************************PS. Rozczłonkowanie dywizji pancernej z Żagania, de facto: osłabienie jej, nie świadczy o rozsądku podejmujacych tę decyzję. Co z lotnictwem i flotą? Lepiej? Nie Jeszcze gorzej!   BROŃ OJCZYZNĘ PANIE BOŻE!
                                                      Obraz może zawierać: 3 osoby, ludzie spacerują, tekst i na zewnątrz   

„Błaszczakus corpus tekturus”, czyli Lotna Brygada Opozycji sama stawiła się w prokuraturze - https://koduj24.pl/blaszczakus-corpus-tekturus-czyli-lotna-brygada-opozycji-sama-stawila-sie-w-prokuraturze/?fbclid=IwAR1HqVoMicNJdcahRwgn1QYYjs_j403f_LeexSTXTwQY7n3EJMkZTnZu9yw

„Błaszczakus corpus tekturus”, czyli Lotna Brygada Opozycji sama stawiła się w prokuraturze




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz