piątek, 12 września 2014

Uśmiechnij się!

Spotyka doberman jamnika. Właścicielka jamnika ostrzega właściciela dobermana:
- Weź pan tego psa, bo to się źle skończy! 
- Weź pani lepiej tego swojego jamnika – odpowiada facet – bo mój doberman zaraz go załatwi!
- Jak pan chcesz, żebyś pan nie żałował! 
Za chwilę oba psy wpadają na siebie i po krótkiej chwili doberman znokautowany, a jamnik jakby nigdy nic.
- Niech mi pani sprzeda tego jamnika – prosi po chwili właściciel dobermana.
- Dobra, a za ile?
- Dam 3000 zł!
- Panie, 3000 zł kosztował krokodyl, a gdzie operacja plastyczna? 

Zenek. czytając gazetę, natrafił na informację, że pewna znana modelka właśnie wyszła za mąż za boksera o niskim IQ. Przeczytawszy to, skomentował na głos:   
- Jak to jest, że najwięksi kretyni żenią się z najfajniejszymi laskami!?
Na co jego żona odpowiedziała:
- Dziękuję ci, kochanie, za komplement…  

Kowalska wyjechała na wakacje, ale wcześniej zostawiła mężowi karteczki z rozmaitymi wskazówkami. Jedną z nich Kowalski znalazł przypiętą do swojego najlepszego garnituru: „A dokąd to się wybierasz, łachudro?”

Do właściciela stacji benzynowej przychodzi jakiś gość.
- Czy Pan potrzebuje ludzi do pracy?
- Nie, mam komplet, nawet o dwie osoby za dużo.
- Poważnie?
- Przykro mi, ale naprawdę mówię poważnie.
- No to, ku..a , niech mnie ktoś wreszcie obsłuży! 

Mam wszystko: telewizor 50 cali, czteropiętrową willę i budzik który mi to wszystko odebrał.

W polskim szpitalu dogorywa rosyjski kombatant wojny ojczyźnianej. Przychodzi do niego rano pielęgniarka.
-Siestra pomientoltie mienia jajka pożausta – mówi ostatkiem sił dziadek.
Siostra najpierw oburzona ale w końcu myśli sobie: "Biedny człowiek walczył na froncie, niedługo umrze trzeba by dziadkowi ulżyć przed śmiercią",  i wsadza rękę pod kołdrę i miętosi worek weterana, na co oburzony dziadek:
- Ale siestra świnia, ja choczu kogiel-mogiel…

Babunia przegląda stare fotografie i z rozrzewnieniem wspomina:
 - Temu dałam, temu dałam, temu dałam… A temu nie dałam… Żona za bardzo go pilnowała. 

Małżeństwo zostało zaproszone na bal przebierańców, ale tego wieczór żonę rozbolała głowa i nalegała aby jej mąż poszedł sam, bo nie wypadało zrobić afrontu zapraszającym.. Długo się sprzeciwiał, ale w końcu uległ i poszedł. Żona położyła się do łóżka, jednak po godzinie obudziła się bez bólu głowy. Ponieważ nie wiedział jaki strój kupiła sobie, zdecydowała się pójść na zabawę i go poszpiegować. Szybko go tam wypatrzyła.
Tańczył ze wszystkimi kobietami, całował po rączkach, szyjach, szeptał na uszko, podszczypywał, niby przypadkiem dotykał "tu i ówdzie". Ponieważ należała do zgrabnych osób, szybko została zauważona przez rozbawionego mężusia i poproszona do tańca. Spodziewała się niezłej zabawy, bo przecież nie wiedział, że podrywa własną żonę. Po kilku tańcach zaproponował jej zwiedzanie pięterka, na co się zgodziła bez oporu (przecież to jej mąż!). Postawiła jednak warunek, że nie zdejmą masek z twarzy. 
Było im razem wspaniale, wręcz jak nigdy dotąd. Byli anonimowi względem siebie, więc bez skrępowania spełniali swoje najbardziej ukryte marzenia erotyczne. Jednak po n-tym razie, szybko poszła do domu, żeby oczekiwać męża i zadać mu kilka pytań. Gdy już wrócił, ona się go pyta (rzecz jasna z dziką satysfakcją w głosie):
- No i jak się bawiłeś skarbie. Dużo tańczyłeś?
 - Nie tańczyłem ani razu i bawiłem się kiepsko. Spotkałem  moich kolegów ze studiów i całą noc graliśmy w brydża. Ale powiem ci, że facet któremu pożyczyłem kostium podobno bawił się świetnie.

Starszy facet siedział sobie w przydrożnym barku i jadł obiadek.
Do knajpy weszło trzech motocyklistów… skóry… długie pióra… mordy zakazane… jednym słowem Hells Angels… widać było, że szukają zaczepki… Pierwszy z nich przechodząc koło stolika staruszka, zgasił papierosa w jego szarlotce… drugi napluł mu do kawy… a trzeci wywalił talerz z jego obiadem do góry nogami…
Facet nie zareagował na zaczepkę… podszedł do barmanki… szybko zapłacił i ulotnił się z baru. Harleyowcy rozsiedli się i zamówili piwa. Gdy barmanka przyniosła kufle i postawiła na stole, jeden z nich zagadnął: 
- Hej laska! Widziałaś tego frajera? Zmył się momentalnie, ciota nie facet!
Barmanka na to :
- Noo… kierowca też z niego kiepski…
- Czemu?
- Widziałam przed chwilą przez okno jak swoim trackiem rozjechał trzy motocykle…

Adwokat pyta swojego klienta: 
- Dlaczego chce się pan rozwieść?
- Bo moja żona cały czas szwenda się po knajpach!
- Pije?
- Nie, łazi za mną!

Trzech facetów jest w szpitalu i opowiadają jak się tam znaleźli.
Pierwszy mówi:
- Przychodzę z pracy, patrzę a żona goła leży w łóżku i krzywo na mnie patrzy. Rozzłościło mnie to, chwyciłem za lodówkę i wyrzuciłem za okno. Ale była tak ciężka, że naderwałem sobie ścięgna.
Drugi mówi:
- Idę sobie chodnikiem, a tu jakiś dureń rzuca na mnie lodówkę.
Na to trzeci:
- Siedzę sobie spokojnie w lodówce...

O czwartej nad ranem u profesora odzywa się telefon. Profesor podnosi słuchawkę:
- Śpisz?
- Śpię – odpowiada zaspany profesor.
- A my się k…a jeszcze uczymy! 


Sąsiadka spotyka Jasia, ucznia podstawówki, wracającego ze szkoły:
- Co tam dobrego, Jasiu?
- W porządku.
- A w szkole?
- W porządku.
- A zdrowie?
- W porządku.
- Słuchaj, Jasiu, czy w twoim słowniku są jakieś inne zwroty, oprócz „w porządku”?
- Tatuś mi powiedział, że do dorosłych nie należy mówić: „od......l się!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz