poniedziałek, 4 listopada 2013

Brawo blondynki!


    Ładna blondynka w sklepie z materiałami,  pyta sprzedawcę:
- Po ile ten materiał?
Zapatrzony sprzedawca odpowiada:
- 10 buziaków za metr.
- To poproszę 10 metrów.
Sprzedawca nie wierząc w swe szczęście, odmierza materiał i podaje blondynce, mówiąc:
- Należy się 100 buziaków.
- Jutro przyjdzie moja babcia i zapłaci – informuje go blondynka.

    Dwaj znudzeni krupierzy siedzieli przy stole z ruletką, gdy do kasyna weszła bardzo atrakcyjna blondynka. Podeszła do stołu i zdeklarowała zakład na 20 tys. dolarów na konkretną liczbę. Zaraz potem dodała:
- Mam nadzieję, że to wam nie będzie przeszkadzać, ale naprawdę szczęśliwe zakłady obstawiam kompletnie nago.
Po czym zrzuciła z siebie suknię, bieliznę i buty i rozkręciła talerz ruletki z okrzykiem:
- Mamusia potrzebuje pieniążki na nowe ubranko!
Chwilę później już wykrzykiwała:
- TAK! TAK! WYGRAŁAM! NAPRAWĘ WYGRAŁAM!
Podskakiwała przy tym jak mała dziewczynka i obejmowała każdego z krupierów. Zaraz potem zebrała wszystkie pieniądze i swoje rzeczy i prędko opuściła kasyno.
Krupierzy nieco zakłopotani popatrzyli na siebie, po czym jeden z nich zapytał drugiego:
- Ty, a co ona właściwie obstawiała?
Drugi odparł:
- Nie mam pojęcia, myślałem, że ty to sprawdzasz!
Morał: Nie wszystkie blondynki są głupie, ale wszyscy faceci są tylko facetami…

    Żył sobie pewien człowiek, który ciężko pracował przez całe swoje życie, oszczędzał wszystkie swoje pieniądze, a przy tym był wielkim sknerą. Krótko przed swoją śmiercią rzekł do żony, miłej blondynki:
- Kiedy umrę, chcę żebyś wszystkie moje pieniądze włożyła razem ze mną do trumny. Chcę zabrać moje pieniądze ze sobą na drugi świat.
Tak wiec zmusił swoją żonę, by mu obiecała, że spełni jego prośbę po jego śmierci. No i zmarł.
Leżał w trumnie, jego żona siedziała obok ubrana na czarno, a obok niej siedziała jej przyjaciółka. Po skończonej ceremonii, tuż przed zamknięciem trumny, żona powiedziała, żeby chwilkę zaczekać. Podeszła do trumny i włożyła do niej małą metalową kasetkę, którą przyniosła ze sobą.
Wtedy jej przyjaciółka powiedziała:
- Dziewczyno, chyba nie jesteś na tyle głupia, by włożyć wszystkie te pieniądze razem z twoim mężem do trumny.
Lojalna żona odrzekła:
- Posłuchaj, jestem chrześcijanką, nie mogę cofnąć swojego słowa. Obiecałam mężowi, że włożę pieniądze do trumny.”
Przyjaciółka zapytała zdziwiona:
- Czy chcesz mi powiedzieć, że rzeczywiście włożyłaś wszystkie pieniądze do trumny?
- Oczywiście, że tak. - powiedziała żona, - Zebrałam wszystkie pieniądze, wpłaciłam na swoje konto i wypisałam mu czek. Jeśli go zrealizuje, wtedy będzie mógł wydać wszystkie swoje pieniądze. 

Blondynka i prawnik siedzą obok siebie w samolocie. Prawnik pyta blondynkę, czy nie zechciałaby zagrać z nim w ciekawą grę. Blondynka mówi, że jest zmęczona,odwraca się do okna i próbuje zasnąć. Ten jednak nalega i wyjaśnia, że”gra” jest bardzo prosta i wesoła. Mianowicie, będą zadawać sobie pytania i jeśli któreś nie zna odpowiedzi – płaci 5$. Blondynka ponownie odmawia i znów próbuje zasnąć, ale prawnik nie daje jej spokoju i proponuje inny układ – jeśli ona nie będzie znała odpowiedzi – płaci 5$, jeśli natomiast on nie będzie znał odpowiedzi – płaci 5000$.
To przykuwa jej uwagę, poza tym i tak zdaje sobie sprawę, że on nie da jej spokoju, dopóki nie zagrają w tę grę, więc zgadza się. Prawnik zadaje pierwsze pytanie:
- Jaka jest odległość pomiędzy Ziemią a Księżycem?
Blondynka bez słowa sięga do portfela i wyjmuje banknot 5$.
- Ok – mówi prawnik. – Twoja kolej…
- Co to jest, wchodzi na górę na dwóch nogach, a schodzi na trzech?
Prawnik jest zaskoczony, wytęża umysł i nic, dzwoni do znajomych, wysyła maile,przeszukuje Internet i nic. Po godzinie poddaje się i wypisuje czek na 5000$, Ona przyjmuje, odwraca się i próbuje zasnąć. Prawnik jest jednak ciekaw odpowiedzi i pyta:
- Co to jest, co wchodzi na górę na dwóch nogach, a schodzi na trzech?
Blondynka odwraca się i wyciąga banknot 5$. 

4 komentarze:

  1. A ja lubię blondynki!!! No i co :)))? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak tu nie kochać blondynek!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znalem odpowiedzi tylko na jedno pytanie, te o kapelusz

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorzucę jeden dowcip:
    Wsiada blondynka do samolotu lecącego do Hongkongu, bilet ma na klasę turystyczną ale usiadła w biznes-klasie. Stewardessa bezskutecznie usiłuje jej wytłumaczyć, że musi się przesiąść, w końcu zdenerwowana poszła po pilota. Pilot przyszedł, coś szepnął blondynce do ucha i ta poderwała się szybko i niemal pobiegła do klasy turystycznej. Stewardessa zdumiona pyta:
    -"Jak pan to zrobił"?
    - "Powiedziałem jej że biznes-klasa nie leci do Hongkongu".

    OdpowiedzUsuń