środa, 30 listopada 2016

Expose pani premier Beaty Szydło - dla przypomnienia

                         
Jak rzeczywistość ma się do obietnic? 
Podwyższenie kwoty wolnej do 8 tys. zł było jedną z najważniejszych obietnic PiS i Andrzeja Dudy w kampanii wyborczej. Podwyższyli po roku do 6.6 tys. zł i nie wszystkim. Rzetelne spełnienie obietnic, czy szyd(ł)erstwo z Polaków? 

czwartek, 24 listopada 2016

Pozbierane kawały. Najwięcej od Grega

Wieczorem w szpitalnej świetlicy pielęgniarka podchodzi do  pacjenta, który jako jedyny nie spał, tylko oglądał telewizję.
- Proszę przestać oglądać telewizję. Już północ! Teraz idziemy do łóżka.
- A jak nas ktoś przyłapie?

Zemsta chirurga
Lekarz otworzył właśnie nowy gabinet i czeka na swojego pierwszego pacjenta. Nagle słychać pukanie do drzwi, po chwili wchodzi jakiś facet. Pielęgniarka długo tłumaczy mu, że trzeba cierpliwie poczekać, bo pan doktor cały czas ma mnóstwo pacjentów. W końcu lekarz każe wprowadzić faceta, ale by zrobić na nim wrażenie podnosi słuchawkę telefoniczną i zaczyna fantazjować:
- Nie, naprawdę nie mogę przyjąć pańskiego pacjenta. Jestem bardzo zapracowany. No, może za miesiąc. Dobrze, proszę jeszcze zadzwonić.
Odkłada słuchawkę i udając że dopiero w tej chwili zauważył faceta, pyta:
- Co pana tu sprowadza?
- Jestem z telekomunikacji, przyszedłem podłączyć telefon.

- Proszę pani, tu się nie wolno kąpać! - mówi policjant wychodząc zza krzaków do stojącej nad brzegiem nagiej dziewczyny.
- To nie mógł pan tego powiedzieć, gdy się rozbierałam?
- Rozbierać się wolno.

Północ. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon:
- Halo. Czy to kierownik sklepu monopolowego?
- Słucham?
- O której pan jutro otwiera sklep?
- Pan jest bezczelny! - kierownik rzuca słuchawkę na widełki.
Godzina druga w nocy. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon.
- Słucham? - mamrocze wyrwany ze snu kierownik.
- Czy to kierownik sklepu monopolowego?
- Tak.
- Panie kierowniczku kochany, o której pan jutro otwiera?
- Pan jest bezczelny i pijany! Pan już nie wie, co robi - denerwuje się kierownik i kładzie słuchawkę na widełki.
Godzina czwarta nad ranem. Kierownika sklepu monopolowego znów wyrywa ze snu telefon.
- Słucham?
- Panie kierowniczku najmilszy, ja się tylko chciałem dowiedzieć, o której pan jutro otwiera.
- Pan jest już kompletnie pijany - syczy kierownik. W takim stanie nawet wieczorem nie wpuszczę pana do sklepu!
- Ale mnie nie chodzi o to, żeby pan mnie wpuścił. Mnie chodzi o to, żeby pan mnie wypuścił.

Synek do taty: 
- Tato, tato, słyszałem, że twój ojciec był głupi.
Rozzłoszczony ojciec na to:
- Chyba Twój!

Turysta spotyka bacę i pyta:
- Baco, mogę przejść przez waszą łąkę? Chce zdążyć na pociąg o 10:40.
- Idźcie, idźcie, a jak spotkacie mojego psa, to i na ten o 9:15 zdążycie!

Kto jest najmądrzejszy w Sejmie? 
Zwiedzający.

W markecie facet kupuje kurczaka, idzie do kasy, kładzie na taśmie. Kurczak jest mokry, trochę obcieka, więc kasjerka krzyczy do koleżanki:
- Dorota podaj szmatę, bo panu z ptaka kapie.


Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego. Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz?


Czym się różni mieszkaniec starożytnej Sparty od Polaka? - Ten pierwszy myślał: Z tarczą czy na tarczy?
Drugi kombinuje: Starczy czy nie starczy?

Facet powinien pamiętać:
- datę, kiedy się poznał z kobietą,
- datę pierwszej randki,
- kiedy po raz pierwszy poszli do restauracji,
- dzień pierwszego pocałunku,
- dzień pierwszego seksu.
Ale nie ma facetów, którzy by zapamiętali tyle dat. Dlatego starają się zrobić to wszystko jednego i tego samego dnia.

Jest taki dowcip o tym, jak kiedyś poproszono barona Rothschilda, Cesarstwo Austro-Węgier poprosiło go o pożyczkę. On się zgodził i prowadzą go na uroczystość podpisania umowy. Po drodze Minister Spraw Wewnętrznych bierze go pod ramię i mówi: Panie Baronie, mam taką prośbę, pański syn Maurycy tutaj się zadaje z anarchistami, socjalistami, cholera wie, niech pan go lepiej wyśle gdzieś za granicę, bo będziemy go musieli zamknąć. Baron kiwnął głową, siada, bierze pióro, myśli, myśli i mówi: 
- Nie, ja tej pożyczki nie podpiszę”. 
- Jak to, nie ma Pan zaufania do monarchii? 
- Co to za monarchia, która się boi mojego Mońka?


Dodaj napis
Wraca pijany jak bela facet do swojego domku jednorodzinnego. Już jest przed domem i nagle wyrżnął twarzą w gałąź. Zezłościł się strasznie i postanowił, że ją zetnie. Ma przecież w domu piłę. Wchodzi do domu i od progu woła do żony:
- Gdzie piła?
Żona wychodzi z kuchni z deka przestraszona i mówi:
- Ja nie piła ?
- Pytam się jeszcze raz, gdzie piła? Groźnie syczy mąż.
- U sąsiada? 
- A czemu dała??
- Bo piła?

Działkowiec pyta sąsiada:
- Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
- Dziadek ul przewrócił.

- Pański pies szczekał całą noc - mówi rozwścieczony sąsiad.
- To nic, odeśpi w dzień - odpowiada właściciel psa.

Zajączek w sklepie:
- Poproszę kilogram jabłek.Każde jabłko w oddzielnej reklamówce.
Sprzedawczyni była miła więc zapakowała każde jabłko oddzielnie. Następnego dnia zając przychodzi i mówi:
- Poproszę kilogram jabłek, każde oddzielnie.
Sprzedawczyni tak zapakowała. Następnego dnia przychodzi zając i pyta:
- A tamto małe, czarne, to co to?
Sprzedawczyni odpowiada:
- Mak, ale ... nie na sprzedaż.

Kowalscy postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba. Ubrali się odświętnie w garnitur i suknię wieczorową. Ustawili się po bilety w kolejce pod kasą. Przed nimi gość zamawia:
- Tristan i Izolda. Dwa poproszę.
Kowalski jest następny:
- Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa.

Nie objadaj się, bo przytyjesz
Wraca Zenek po szóstej rano do domu. Otwiera drzwi. Wchodzi i na wejściu dostaje cios wałkiem od żony. Pada i leży. Żona na niego patrzy i patrzy.
Nagle doznaje olśnienia. Pada na kolana. Zaczyna go tulić i płakać:  
- Zenuś! Zenuś żyjesz? Przepraszam! Zapomniałam, że miałeś nocną zmianę!

Clinton i Trump wchodzą do piekarni. W momencie wejścia Clinton kradnie 3 ciastka i chowa je do kieszeni. Uśmiecha się do Trumpa i mówi:
- Widzisz jaka jestem sprytna? Właściciel nic nie zauważył i nawet nie muszę kłamać! Bez wątpienia wygram te wybory!
Trump odpowiada:
- To nieuczciwe i typowe dla takich ludzi jak ty. Złodziejstwo i obłuda! Pokażę Ci jak to się robi:
Trump mówi do właściciela:
- Pozwól, ze pokażę Ci sztuczkę. 
Właściciel mówi:
- Tak? Jaką?
Trump:
- Czy możesz podać mi ciastko?
- Właściciel podaje ciastko.
Trump odwraca się do niego plecami i je zjada. Trump prosi o drugie ciastko. Właściciel podaje drugie. Trump znowu odwraca się plecami i zjada ciastko. Trump prosi o trzecie ciastko i znowu je zjada po kryjomu. Właściciel w końcu nie wytrzymuje i pyta:
- Ok, to co w takim razie zrobiłeś, co to za sztuczka i gdzie są ciasteczka?
Trump odpowiada z uśmiechem:
- Sprawdź kieszenie Hilary Clinton.

Chińczyk pyta Polaka: 
- Ilu was jest?
- Około 40 milionów - odpowiada Polak.
- To wy się chyba wszyscy znacie.

Szef masarni odbiera telefon:
- Ma pan świński ryj?
- Mam.
- Czy ma pan kurze udka?
- Mam.
- Ma pan żeberka?
- Mam.
- To musi pan śmiesznie wyglądać.


Czwarta rano. Napity mąż wtacza się do domu. 
-  Już brak mi słów! - krzyczy żona
- I chwała Bogu!

Pijany mąż wraca do domu.  
- Ty pijaku! Nie mam już na ciebie słów!
- Książek nie czytasz, to i słownictwo ubogie.

Mąż do żony:
- Kochanie mam dzisiaj spotkanie służbowe i wrócę trochę później.
- Znam te twoje spotkania, wrócisz rano kompletnie pijany i bez pieniędzy!
- No wiesz kochanie, jak możesz tak myśleć?!
Godzina 5 rano, pijany mąż stoi pod drzwiami i mówi:
- No i wykrakałaś! 

Bieszczadzkie wilki są cywilizowane. Listonosza zeżrą, ale poczty nie ruszą. 



piątek, 18 listopada 2016

PiSsum dyrdum, czyli: Pycha i Serwilizm!

    
     Orwell miałby o czym  pisać,  a Bareja 
 gotowy scenariusz.  Obaj nie żyją już, ale 
 to dzieje się naprawdę. A Boziewicz, zapewne w    grobie się przewraca! Marsz. Piłssudski też. "Łatwiej  kogoś ogłupić niż  przekonać, że został  ogłupiony" (M.Twain).
 Pycha! Jeden z grzechów głównych. Powiadają, że kroczy przed  upadkiem. 
 Zapewne nieprędko, ale kiedyś skończy się ta papkinada. Rok Świra minął. Jeszcze  trzy do  wyborów, ale "póki co": Autor "Ody do Jarosława Kaczyńskiego" będzie ambasadorem w Kazachstanie: http://bialystok.onet.pl/autor-ody-do-jaroslawa-kaczynskiego-bedzie-ambasadorem-w-kazachstanie/mp8d7nc
 Naczelnik? Czy tylko "kaczelnik"?  

poniedziałek, 7 listopada 2016

Fantasmagorie pana ministra

     Trzeba by znać procesy myślowe pana ministra Macierewicza: jak wyobraża sobie starcie planowanych przez niego oddziałów Obrony Terytorialnej z zawodowymi żołnierzami potencjalnego przeciwnika w razie konfliktu zbrojnego. Przecież niewyszkoleni i wyposażeni tylko w lekki sprzęt bojowy nie przetrwaliby nawet pierwszej potyczki. Jeśliby nie uciekli, oczywiście.
     Zatem, po co to wszystko? Dlaczego ta formacja ma podlegać bezpośrednio ministrowi? Czy na pewno chodzi o użycie tych oddziałów w walce z agresorem zewnętrznym? "Wojska Obrony Terytorialnej, czyli Antoni Macierewicz dostał zapałki": 
http://www.newsweek.pl/opinie/wojska-obrony-terytorialnej-armia-antoniego-macierewicza,artykuly,400697,1.html
     Skąd wziąć pieniądze na sfinansowanie tych pomysłów? Te przeznaczone na zakup śmigłowców Caracal, czy innego sprzętu bojowego?
     "Według informacji przekazanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej do końca września 2016 r. wydano jedynie 28% czyli 2,8 mld zł z pieniędzy przeznaczonych na wydatki majątkowe resortu obrony". Więcej o tym: http://www.defence24.pl/484364,jak-ratowac-pieniadze-z-budzetu-mon 
     Czymże więc zajmuje się pan minister i jego "fachowcy"? Roczny budżet MON na cele reprezentacyjne został wydany do końca września - informuje radio RMF FM. Resort, na czele którego stoi Antoni Macierewicz, potwierdził doniesienia dziennikarzy.
     Okazało się również, że limit wydatków na cele reprezentacyjne został zniesiony.  A szef MON wprowadził w tym przypadku regułę "według potrzeb":  http://wiadomosci.onet.pl/kraj/mon-wydal-caly-fundusz-reprezentacyjny/s4mb6r
     Dobrobyt i bezpieczeństwo państwa zależy od wielu czynników. Nie bez znaczenia jest współpraca z partnerami gospodarczymi i politycznymi. Niebagatelną rolę ogrywa wiarygodność. Jak mają Polskę traktować partnerzy po zerwaniu podjętych wcześniej umów? Jak wygląda polska wiarygodność po wypowiedziach pana Macierewicza dotyczących oddania Rosji Mistrali przez Egipt za jednego dolara? Gdzie dowody na to? 
    "Informacja o dolarowej transakcji pochodzi bowiem z konta rosyjskiego żartownisia. Poszła dalej w świat za sprawą twitterowicza o nicku Exen. Opublikował on wpis rosyjskiego trolla, w którym ten (rok temu!) poinformował o takiej transakcji. Już na pierwszy rzut oka rewelacje wyglądają na dość prostacki żart. Świadczy o tym chociażby amatorsko dorobiona w programie graficznym czerwona gwiazda": http://koduj24.pl/macierewicz-powtarza-jako-prawde-zarty-rosyjskiego-trolla/
      Czy działa jeszcze Służba Wywiadu Wojskowego, by weryfikować takie sensacje? Podlega właśnie panu ministrowi. Pan Misiewicz został ponownie zatrudniony przez pana ministra. Tym razem, do  do analizowania dezinformacji wymierzonych w bezpieczeństwo państwa. Czyżby rewelacje pana Macierewicza były skutkiem analiz jakich dokonał pan Misiewicz? 


Na filmie poniżej mamy wypowiedzi pana ministra dotyczące "zamachu" pod Smoleńskiem. Śmiać się, czy płakać? Czy naprawdę ktoś w to wierzy? 


I jeszcze to (dopisane później): 
"Nie mieliśmy amunicji, wydawaliśmy odgłosy strzałów". Kursy ochotników do obrony terytorialnej (http://www.tvn24.pl)
- http://www.tvn24.pl/jak-wygladaja-kursy-przygotowawcze-dla-ochotnikow-do-wot,744209,s.html 
Wojska Obrony Terytorialnej: Ochotników mniej niż planowano a koszty rosną http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1046599,wot-ochotnikow-mniej-niz-planowano-a-koszty-rosna.html
Wiemy, po co Macierewiczowi Obrona Terytorialna. "Będą robili rozpoznanie w domu i w pracy"
http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/wiemy-po-co-macierewiczowi-obrona-terytorialna-będą-robili-rozpoznanie-w-domu-i-w-pracy/ar-BBCZ3MI?ocid=ientp

Obawę wzbudziło odejście polskich generałów, którzy mieli bliskie więzi z amerykańskimi. Takie relacje buduje się latami: http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22344447,obawe-wzbudzilo-odejscie-polskich-generalow-ktorzy-mieli.html

sobota, 5 listopada 2016

DAJCIE SPOKÓJ ZMARŁYM I ŻYWYM!

Skopiowane z "Newsweek Polska", bez zdjęcia, pisownia oryginalna

Co znajdą śledczy w smoleńskich trumnach? Ekspert: Lepiej tego nie otwierać

Kto wie, jak może wyglądać środek metalowej trumny, w której ponad sześć lat temu zamknięto ludzkie szczątki, ten rozumie, że lepiej tego nie otwierać – mówi Adam Ragiel, technik sekcyjny i ekspert od konserwacji zwłok.
03-11-2016
Newsweek: „Ciało prezydenta przełożono do innej trumny. Próbowano je poddać zabiegom plastycznym. Jarkowi bardzo zależało, by przywrócić mu normalność” – to słowa Joachima Brudzińskiego z wywiadu, jaki jest w książce „Smoleńsk” Teresy Torańskiej. Czy mogło chodzić o balsamowanie?
Adam Ragiel: Wiem, że był taki pomysł. Kilka dni po katastrofie miałem telefon z Kancelarii Prezydenta. Pytano czy bym się nie podjął rekonstrukcji pośmiertnej i balsamacji. Powiedziałem, że oczywiście, mogę się tego podjąć. To była taka wstępna rozmowa, rozeznanie. Mówiono, że jeszcze potrzebne są zgody. Jak to się skończyło, nie wiem. W każdym razie ja tego nie wykonywałem.
Jak się przeprowadza balsamację?
– Usuwa się płyny ustrojowe czyli wypompowuje krew, płyny limfatyczne, treść żołądkową, w to miejsce podaje się środek, który dezynfekuje i konserwuje. Ciało jest zabezpieczone przed rozkładem, nie ma zagrożenia przy kontakcie z nim czy przy transporcie. Ono nie gnije, tylko wysycha, rozpada się. Po 10 latach, jeśli otworzy się trumnę, w środku będą te grubsze kości długie, poza tym już tylko proch.
A po sześciu latach? Zakładając, że zabalsamowane ciało trafiłoby do metalowej trumny?
– Byłoby, jak zmumifikowane.
Gdyby okazało się, że przeprowadzono taki zabieg w przypadku ciała prezydenta Kaczyńskiego, a eksperci mieli je zbadać po ekshumacji, to co mogliby znaleźć? Może ślady materiałów wybuchowych?
– Bez względu na to, czy była balsamacja, czy jej nie było, trudno mówić o zachowaniu jakichkolwiek śladów na powierzchni ciał. Przecież ciała przed pochówkiem obmywa się, zabezpiecza, układa, przekłada.
Więc ekshumacje mają jakiś sens?
– Moim zdaniem to tylko psychiczne męczenie rodzin. Kto zdaje sobie sprawę z tego, jak może wyglądać środek metalowej trumny, w której ponad sześć lat temu zamknięto ludzkie szczątki, ten wie, że lepiej tego nie otwierać.
Jeśli szczątki nie były poddawane żadnym zabiegom konserwującym, to co teraz jest w środku?
– Wszystko pływa.
Był pan kiedyś przy otwarciu metalowej, zalutowanej trumny?
– Byłem. Gdy ktoś umiera za granicą, ciało zawsze przywożone jest w trumnie z metalowym wkładem i chociaż nikt już nie powinien jej otwierać, to zdarza się, że prokurator wyda decyzję o ponownym wykonaniu sekcji. To były jednak przypadki, gdy trumna była otwierana najwyżej kilka tygodni po tym, jak doszło do śmierci, a nie po ponad sześciu latach. Poza tym nie wyciągało się ciała na zewnątrz. Nie wiem, jak będzie w przypadku ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Co planują? Będą wyciągać na stół fragmenty, osuszać, dopasowywać? Nie wiem czy w ogóle ktoś będzie chciał to robić. Przecież to niebezpieczne. I wiąże się z niewyobrażalnym zapachem. Jeżeli zakład medycyny sądowej, w którym to będzie robione, stoi w pobliżu innych budynków, współczuję wszystkim w okolicy.
Są w Polsce ośrodki, w których możliwe będą badania na taką skalę?
– Dobrze wyposażone są w Krakowie, Warszawie, Bydgoszczy. Jeżeli planowane są szerokie badania i prześwietlenia, to powtórne pochówki mogą być możliwe nie wcześniej, niż po miesiącu, dwóch. Dla rodzin ofiar katastrofy to będzie psychologicznie bardzo ciężka próba. Przy czym świadomość pustego grobu, to może być najmniejsza z dolegliwości. Trudniejsze do zniesienia może być to, co będzie się dalej działo ze szczątkami. I ten niepokój, że skoro teraz państwo zdecydowało się na taki krok, to czy znów za dwa lata albo siedem nie zarządzi ekshumacji? Myślę, że gdyby bliscy poznali szczegóły, wiedzieli, jak to będzie wyglądać, nie chcieliby…

Rodziny 20 ofiar protestują, nie chcą. Reszta widocznie przekonana jest o słuszności. A może myśli, że to odbędzie się szybko, w kilka godzin.

– Kilka godzin? Trzeba byłoby wiedzieć, o co tu konkretnie chodzi? Czy tylko o otwarcie trumien? O szybkie pobranie materiału, żeby poddać badaniom, które już wcześniej były robione? Ci, którzy to planują zapewne wiedzą, że nic nie znajdą. Bo nie wiem, co oni by tam chcieli znaleźć?

Może – skoro jest taka wiara w zamach – ślady trotylu?

– Ciekawe jak będą tych śladów szukać? Jakie mają do tego urządzenia? Jeśli by chodziło o badania DNA, to jest sens, kości się zachowały, można będzie pobrać kawałki chrząstek. Ale poza tym, co tam jeszcze badać? Będę z wielką ciekawością czekał na informacje o wynikach. Tyle ekshumacji to niezwykłe, bardzo poważne przedsięwzięcie. Nie mówiąc o kosztach.

Można oszacować?– Jeśli miałyby być szerokie badania, w tym DNA i prześwietlenia rentgenowskie, to w sumie wydatki mogą iść w miliony złotych.

Słyszał pan o podobnym przypadku gdzieś na świecie, że naraz wykopanych byłoby tyle zalutowanych trumien?

– Nie. Nawet w państwach, w których ludzie nie są tak religijni, jak u nas, jest duży szacunek dla zmarłych. Wszystkie konieczne badania robi się dopóki ciało nie zostanie pochowane.
                
MAŁGORZATA ŚWIĘCHOWICZWIĘCEJ OD TEGO AUTORA »


.........................................................................................................................................
PS.
     Czy nie może obejść się bez barbarzyńskiego naruszania spokoju zmarłym i żywym? Przecież śledztwo "smoleńskie" zakończono. Nie było żadnych dowodów zamachu, choć badali sprawę najlepsi specjaliści. Czy naprawdę wszyscy bliscy muszą być zmuszani do ponownego przeżywania traumy? 
     Czy żyjemy w cywilizowanym państwie w centrum Europy? Wydawałoby się, że dawno minęły czasy "synodu trupiego". Przecież część rodzin nie ma potrzeby ponownego zaglądania do trumien, bo rozpoznało swoich bliskich po tragedii. 
     Jeśli już, to przecież nie ma przeciwwskazań, by dokonano ekshumacji tam, gdzie rodziny sobie tego życzą. Zresztą, byłoby najlepiej gdyby były obecne przy tych czynnościach. Choćby po to, żeby znów za jakiś czas nie domagały się ich. A pozostałym dać święty spokój. Dość już piskudnego grania ofiarami tragedii! Bo przecież wiadomo o co chodzi. O nieustające gonienie króliczka! 
                     
No i usunięto film podobnie jak wiele innych. Tak bywa też ze stronami internetowymi. Wszystko ma jeden wspólny mianownik:  komuś prawda niemiła. Ciekawe jak długo ten utrzyma się.