czwartek, 29 stycznia 2015

Pozbierane kawały

Młoda kobieta w wąskiej mini spódniczce chce wsiąść do autobusu. Nie może podnieść nogi, aby postawić ją na stopniu, więc sięga ręką do tyłu, aby rozpiąć guziczek z tyłu spódniczki. Jeden, drugi, trzeci… Zrobiła się za nią kolejka. W końcu stojący za nią mężczyzna chwycił ją za pupę i podsadził na stopień. 
- Świnia! – krzyczy kobieta. 
- Ja świnia? A kto przed chwilą rozpiął mi wszystkie guziki w rozporku?

Pies nauczył się krakać jak wrona. Ale nawet to nie zwiodło Koreańczyka. 



 W środku nocy mąż budzi żonę, podaje jej szklankę wody i dwie aspiryny.
 Żona:
- Zwariowałeś?!! Po co mnie budzisz?
Mąż:
- Masz kochanie tabletki na ból głowy.
- Przecież nic mnie nie boli, idioto!
- Mam cię!



Pojechałem na weekend pozwiedzać Kraków. Do tej pory nie ulegałem stereotypom i nie wierzyłem w opowieści o „Centusiach”, ale na własne oczy widziałem tubylca, który targował się z automatem parkingowym….

Gdy mężczyzna mówi, że coś naprawi, znaczy, że to zrobi. Nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku.


W dyplomacji można czasem robić świństwa, ale nigdy głupstw. W kawalerii jest odwrotnie. (Wieniawa)

Brytyjscy uczeni wykazali, że czekolada poprawia nastrój.. Ci idioci jeszcze najwyraźniej nie próbowali wódki… 

Kupiłam herbatę na odchudzanie. Z tortem jest zajefista.


- Nerwica pana żony nie jest groźna. Z nią żona przeżyje sto lat.
- A ja?
- Proszę powiedzieć. Jest coś, co pana niepokoi? – zagaja rozmowę lekarz.

- Tak. Chciałbym skoczyć do toalety – odpowiada pacjent wiercąc się na krześle.
- No dobrze. Więc porozmawiajmy o tym.

- Skarbie pójdziesz ze mną na siłownię?  

- Chcesz powiedzieć, że jestem gruba?
- No dobrze, skoro nie chcesz…
- I do tego leniwa?
- Uspokój się kochanie.
- Uważasz, że jestem histeryczka?
- Wiesz, że nie o to chodzi.
- Teraz, że przeinaczam prawdę?
- Nie, nie musisz ze mną nigdzie iść!
- Tak, a dlaczego ci tak zależy, żeby iść samemu? 


Dziadek dał Jasiowi 50 zł w dniu imienin..

- Jasiu, podziękuj dziadziusiowi.. - mówi mama.
- Ale jak?
- Powiedz tak, jak ja mówię, kiedy tatuś daje mi pieniążki
Jasio zwraca się do dziadka:
- Dlaczego tak mało? 

Przeglądająca się w lustrze żona do męża: 
- Powiedz mi, za co ty mnie tak kochasz: za piękną buzię, czy za rewelacyjną figurę? 
- Za poczucie humoru – odparł mąż.

Czy kobieta po pięćdziesiątce może jeszcze się podobać?

- Tak, tak. A po dwóch jeszcze bardziej.

Warszawiak, Ślązak i Kaszub pojechali na wczasy do Egiptu. Gdy płynęli łódką, wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Po chwili złamali tę pieczęć i z dzbana wyleciał Dżin. 
- Uwolniliście mnie, spełnię wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego. 
Kaszub: 
- Ja tak kocham Kaszuby… Niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb pod dostatkiem, a turyści niech będą porządni i bogaci. 
Dżin: 
- Jak sobie życzysz. Zrobione.   
Warszawiak prosi: 
- Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur, żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali.   
Dżin:
- OK. Zrobione. 
- Teraz ty – Dżin zwraca się do Ślązaka. 
Ślązak: 
- Powiedz mi coś więcej o tym murze wokół Warszawy. 
- No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześlizgnie. 
Ślązak:
 - No dobrze. A teraz nalej wody do pełna. 

Proboszcz pewnej wioski świętuje 25-tą rocznicę święceń kapłańskich. Na specjalnie wynajętej sali zebrało się pokaźne grono miejscowych znakomitości. Proboszcz, siedzący za specjalnym stołem na podwyższeniu, zwraca się do przybyłych parafian: 

- Kochani moi!… Niełatwo jest osobie takiej jak ja, mówić o rzeczach nie związanych z naszą wiarą. Dlatego potraktujmy to spotkanie na wesoło! Gdyby nie „tajemnica spowiedzi” mógłbym was tutaj rozbawić, zacznę jednak poważniej. W pierwszym dniu po przybyciu tutaj, zmuszony byłem zadać sobie pytanie: gdzie ja trafiłem? Pierwszą osobą, którą wyspowiadałem był młody mężczyzna, który wyznał, że zdradza żonę z jej siostrą. Wyznał również, że zaraził się chorobą weneryczną od sekretarki swojego szefa. Jednak z upływem czasu nabrałem przekonania, że mieszkający tutaj ludzie są dobrzy i uczciwi, a to co przedstawiłem to był tylko incydent. 
Po 20 minutach na salę wchodzi zdyszany wójt, który bardzo przeprasza za spóźnienie. Siada na miejscu obok proboszcza i poprawiając wąsa zaczyna mówić:
- Doskonale pamiętam dzień, w którym nasz dostojny jubilat zawitał do naszej parafii. Zresztą nie będę się chwalił, ale miałem zaszczyt być pierwszą osobą, którą nasz proboszcz wyspowiadał .

Polak w hiszpańskiej restauracji  prosi kelnera o menu. Patrzy i mówi: 

- Poproszę jajo a la corrida. 
Kelner przynosi mu duże. Na drugi dzień klient przychodzi i mówi: 
- Poproszę jajo a la corrida. 
Kelner przyniósł mu duże. Trzeciego dnia klient zamawia to samo.  Kelner przynosi mu małe. Klient zaskoczony pyta: 
- Jak to jest? Dwa razy przyniósł mi pan duże jaja. A dziś przyniósł mi pan takie małe. 
A kelner na to: 
- Wie pan jak to jest, raz ginie byk, raz torreador. 

Rynek dużego miasta. Jakieś występy. Gdzieś z tyłu pośród stojących widzów rozlega się nagle: 

- Hej, kolego! 
Nieco dalej ktoś odwraca głowę: -  

 Kto, ja? 
- Tak, ty… 
- Nie jesteśmy na „ty”! 
- O, sorry, kolego. 
- Nie jestem twoim kolegą! 
- Słuchaj, przyjacielu…
- Ani przyjacielem! 
- Posłuchaj mnie, gościu…
- Nie jestem żadnym „gościem”! 
- No to jak mam… 
- „Proszę pana”… –
-OK, więc proszę… – … 
-„Szanownego”! 
- Dobrze, a więc proszę szanownego pana… 
- O tak właśnie, teraz właściwie… 
- Czy szanowny pan widzi tamtego małego szczyla? 
- Tego, który wsiada na skuter? 
-Tak, właśnie tego. 
- Widzę. 
- No więc chciałem powiedzieć, kiedy byliśmy jeszcze przy „kolego”, on akurat czyścił wielce szanownemu panu kieszenie i torbę. Nie ma za co! 

Wchodzi pijany facet do domu. Podchodzi do niego żona I pyta:  

- Gdzie byłeś?
- Na dożynkach – odpowiada mąż.
- Na dożynkach w styczniu?! 
- Tak. Taka jest moja wersja i będę się jej trzymał.

Do właściciela stacji benzynowej podchodzi klient: 

- Czy Pan potrzebuje ludzi do pracy? 
- Nie, mam komplet, nawet o dwie osoby za dużo. 
- Poważnie?
- Przykro mi, ale naprawdę mówię poważnie. 
- No to, ku..a , niech mnie ktoś wreszcie obsłuży! 

- Tato, byłeś kiedyś zakochany w nauczycielce? 

- Oczywiście, synku.
- I jakie to uczucie? 
- Super. Ale, niestety, mama się o tym dowiedziała i musieliśmy przenieść cię do innej szkoły.

Żona do Męża:
- Kochanie, od dzisiaj gotujesz, sprzątasz, zajmujesz się dzieckiem - koniec tych tandetnych meczy Ekstraklasy, filmów w TV, spotkań z kolegami, bilarda i tym podobnych błazeńskich rozrywek...
Przerywa spoglądając zdziwiona na Małżonka, który zaczął zakładać buty i kierować się w kierunku wyjścia:
- Dokąd wybierasz się? Jeszcze nie skończyłam...
- Idę do apteki
- Po co?
- Po Stoperan, bo chyba Cię pos**ło...


 W środku nocy mąż budzi żonę, podaje jej szklankę wody i dwie aspiryny.
 Żona:
- Zwariowałeś?!! Po co mnie budzisz?
Mąż:
- Masz kochanie tabletki na ból głowy.
- Przecież nic mnie nie boli, idioto!
- Mam cię!


Trzech facetów jest w szpitalu i opowiadają jak się tam znaleźli.
Pierwszy mówi:
- Przychodzę z pracy, patrzę a żona goła leży w łóżku, to ja cap lodówkę i za okno. Ale była tak ciężka, że naderwałem sobie ścięgna.
Drugi mówi:
- A ja opalam się spokojnie na balkonie, a tu jakiś dureń rzuca na mnie lodówkę.
Na to trzeci:
- Siedzę sobie spokojnie w lodówce...


Mężczyźni wszystko odkrywają:
  - fakty naukowe,
  - nowe lądy,
  - duszę przed kumplem przy kielichu...
A kobiety wszystko skrywają:  

- kochanka przed mężem,
- rozwód przed dziećmi, 

- wiek przed wszystkimi..
- a wagę to nawet przed sobą.. 

Nowy manager zatrudnił się w dużej międzynarodowej firmie. Pierwszego dnia wykręcił wewnętrzny do swojej sekretarki i drze się:                                                            
- Przynieś mi, k...a, tej kawy szybko!
Z drugiej strony odezwał się gniewny męski głos:
- Wybrałeś zły numer ! Wiesz z kim rozmawiasz ?
- Nie!
- Z Dyrektorem Naczelnym, ty idioto!
- A wiesz, z kim ty, k...a, rozmawiasz?!
- Nie!
- I bardzo dobrze!


Na rozprawie rozwodowej:
- A pan jakie ma zastrzeżenia do żony?
- Panie sędzio ta cholerna baba żyć mi nie daje, ciągle czegoś chce!
- Prosimy o jakieś przykłady...
- Ależ bardzo proszę! W sobotę wpadli kumple na piwko. Siedzimy na tarasie, gadamy, 
pijemy, słoneczko świeci, bo lipiec gorący jak nie wiem, a  ta jak nie zacznie znowu:
- Wyrzuć choinkę i wyrzuć choinkę!

Pomysły: PIERWSZY: - Ehhhh... Nakupić by tak chińskich zegarków - jak najtaniej, potem cofnąć się wehikułem czasu, tak z 20lat wstecz, sprzedać jak najdrożej, a potem za zarobione pieniądze nakupić dolarów po ówczesnym kursie... DRUGI:- Albo lepiej! Wynaleźć taką kserokopiarkę, która może kopiować przedmioty.Wziąć bryłkę złota i kopiować, kopiować... TRZECI: - Tak więc, panowie ministrowie, czy są jeszcze jakieś inne pomysły na uzdrowienie naszej gospodarki? 

1 komentarz: