czwartek, 21 marca 2019

Perełki ze szkolnych wypracowań

1. A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
2. Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt.
3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem.
4. Rycerze urządzali teleturnieje.
5. Było ich tysiące, a nawet setki.
6. Pan Dulski był sterylizowany przez żonę.
7. Tatarzy jeździli konno i pieszo.
8. Boryna był teściem żony syna Antka Hanki.
9. Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, że Francja to ja.
10. W odróżnieniu od innych zwierząt ptaki maja nakrapiane jaja.
11. Biesiadowali przy suto zastawionych stolcach.
12. Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po drugiej stronie ratusz, a dookoła wybudowano same nowe domy publiczne.
13. Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy.
14. Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.
15. Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami.
16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon.
17. Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem.
18. Straszne były te krzyżackie mordy.
19. Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę.
20. Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł‚ się na kobiecie, wziął się za Pana Tadeusza.
21. Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry.
22. Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.
23. Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz.
24. Środkiem płatniczym w Rosji są wróble.
25. Królik posiada głowę, uszy i linienie.
26. Strażacy śpią w kalesonach i maja tam dzwonki alarmowe.
27. Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je zawsze w kieszeni.
28. Niektórzy Murzyni chodzą poubierani w nago.
29. Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne.
30. Szlachta w 'Panu Tadeuszu' była bardzo gościnna, bo jak przyjechał Pan Tadeusz na koniu, to o nic się go nie pytano, tylko dano mu siana.
31. Królik jest tak oddany swym małym, że wyrywa sobie kłaki sierści z brzucha, żeby wyścielić im gniazdo. Który ojciec rodziny zdobyłby się na to?
32. Jest nas dziewięcioro rodzeństwa, a oprócz tego tatuś pracuje dorywczo jako monter.
33. Ręka tego człowieka była zimna, jak ręka węża.
34. Służący doił krowę nad stawem, a w wodzie wyglądało to odwrotnie.
35. Makbet miał wyrzuty po mordzie.

PS. "Humor z zesztów szkolnych" - https://probus.blogspot.com/2013/02/humor-z-zeszytow-szkolnych_15.html?fbclid=IwAR3DmRYuWsJd41i9Pmmb6d2AvZUcb6iAYr9nCAj1oAxig26HcWbMQrBiGDU
Nie pisze się "bul" i nie pisze się "obiat" - https://probus.blogspot.com/2012/05/nie-pisze-sie-bul-i-nie-pisze-sie-obiat.html

poniedziałek, 18 marca 2019

Seksum dyrdum! Także trochę o związkach partnerskich

     Niedawno pan prezes raczył zarzucić opozycji seksualizację dzieci, poczynając od lat 0 do 4.  Dowodów na to raczył nie przedstawić. "Przedszkolaki zmuszane do masturbacji? Zobacz, co jest faktem, a co fantazją o Deklaracji LGBT" - https://oko.press/przedszkolaki-zmuszane-do-masturbacji-zobacz-co-jest-faktem-a-co-fantazja-w-deklaracji-lgbt/?fbclid=IwAR3ftZVB6HegbPrmDE5-RML1DXaPzwtBUljFvTfVmuLlIVJeIIviVSUbefQ  Politycy PiS oraz fani PiS powtarzają to za nim jak mantrę, pokrzykując przy tym: - Wara od dzieci! Byłoby dobrze, gdyby zaczęli od własnego podwórka. Przykładów nie brak, np. współdziałanie z tymi którzy dopuszczali się molestowania dzieci oraz ukrywanie takich przypadków. No właśnie: - PiS i akolici! Wara od polskich dzieci!
     Wykorzystał też, niemądre moim zdaniem, wypowiedzi polityków koalicji na temat LGBT oraz związków partnerskich. Co prawda, nie o to chodziło co im zarzuca. Znalazł teraz PiS wspaniałą zasłonę dymną przed skandalami i aferami których mnóstwo wydarzyło się właśnie u nich. Lud o którym kiedyś, z pogardą, wyraził się pan Kurski, "to kupi"!
     Co do projektu ustawy o związkach partnerskich: nie chodzi przecież wyłącznie o związki jednopłciowe. Żyją w Polsce tysiące par dwupłciowych, bez ślubu, "na kartę rowerową" i jest ich o wiele wiecej niż par jednopłciowych. Niestety,  nie mają takich praw jak związki formalne. Np. sprawa dziedziczenia.

    Dla przypomnienia, proszę obejrzeć ten filmik: "TVSLD : SLD przedstawił projekt ustawy o związkach partnerskich". Myślę, że byłby dobrym rozwiązaniem.

                          

PS. Cudzym życiem zajmuje się ten kto własne ma nudne! 

Pomóżmy Wojtusiowi!

Kolejny przykład niedoli i rozpaczy. Pomóżmy, nie pytając co władze państwa na to. Pomóżmy, choćby niewielką sumą klikając niżej we "Wpłaty"", lub "Twoje wpłaty". Razem możemy dużo. Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli! 
Skopiowane z "siepomaga":

Dlaczego mama płacze? Odgonić strach i wygrać ze śmiercią, zanim rak zabije Wojtusia

ZBIÓRKA NA CEL: 2 CYKLE IMMUNOTERAPII ANTY-GD2
PILNE!
Wojtek Polański

Wojtek Polański, 2 lata

Uhryń (Łabowa), małopolskie

neuroblastoma IV stopnia z MYCN+

Rozpoczęcie: 5 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Kwietnia 2019
18 Marca 2019, 11:54
Zostało mało czasu, by uratować życie Wojtusia❗️
Wojtuś potrzebuje teraz waszej  modlitwy,  ale także ogromnej pomocy. Wciąż brakuje pieniędzy na dalsze leczenie. Czasu zostało niewiele, do 5 kwietnia musimy mieć pełną kwotę, żeby Wjtuś  mógł dalej żyć!
Wojtek Polański
Po standardowej chemioterapii kolejny trudny etap leczenia – autoprzeszczep. Najpierw kilka dni megachemii – potężnej dawki chemioterapii, która miała zniszczyć resztki komórek nowotworowych. Po niej przeszczep szpiku. Nowe życie, ale okupione ogromnym cierpieniem. 
Przed moim synkiem najcięższe dni – megachemioterapia.
W tym momencie Wojtuś w kiepskim stanie, na morfinie, antybiotykach i całej masie innych leków. Wojtuś ma popalone śluzówki, z powodu niechęci do jedzenia wdrożono dożywianie pozajelitowe. Każdy dzień jest walką o życie. 
Błagam, pomóżcie przeżyć mojemu dziecku...
Mama
To ten moment, w którym człowiek czuje się zupełnie bezradny w obliczu niesprawiedliwości. Dlaczego tak straszna choroba dopadła najsłabszego z naszej rodziny? Dlaczego nie można nic zrobić, nie można nawet usłyszeć od nikogo, że wszystko będzie dobrze. Nikt nie wie, jak będzie, bo rak, Neuroblastoma IV stopnia, zabiła już mnóstwo dzieci.
Kiedy człowiek walczy z tak potężnym wrogiem, każdy źle postawiony krok może oznaczać koniec. Przychodzi chwila, w ktrórej trzeba wyjść ze szpitala, wiedząc, że za drzwiami zostawia się swoje ukochane dziecko. A przecież rodzic miał być tarczą dla tego kruchego życia, miał osłaniać bezsilność swojego dziecka przed wszelkim złem tego świata.
Wojtek Polański
W tej chwili nie możemy zrobić absolutnie nic więcej. Najbliższe miesiące pokażą, czy nasz 2-letni Wojtuś doczeka kolejnych urodzin…
Dopóki Wojtuś nie wygra, my nie odzyskamy spokoju, dopóki nie wygra ze żmiercią, będziemy z nim i za nim. Wojtek urodził się, by żyć, nie by walczyć o każdy, kolejny dzień.
Wierzymy, że ta gehenna się kiedyś skończy, że leczenie, które wdrożą lekarze, będzie tym właściwym. Wierzymy w nasze dziecko, choć wiemy, że ma dopiero 2 lata i słabnie z dnia na dzień. Marzymy o dniu, w ktrym weźmiemy go w ramiona, spakujemy rzeczy i zabierzemy do domu, tam, gdzie nie będzie szpitala, zastrzyków, smutnych min i cierpienia w każdej sali. Taki dzień nadejdzie, ale musimy wykorzystać każdą szansę.
Wiemy już, jak bardzo podstępna jest to choroba i wiemy, że przychodzi niepostrzeżenie. Pamiętamy dzień, w którym wszystko się zaczęło, kiedy po badaniu USG okazało się, że Wojtuś ma guza w brzuszku…
Nie wiedzieliśmy, co się dzieje, co to może oznaczać. W pośpiechu pakowaliśmy rzeczy i jechaliśmy do szpitala. Potem tak wielkie tempo, że nie było nawet czasu na to, by się zastanawiać. Ciosy przyszły ze strony ludzi, na których liczyliśmy. Lekarze nie mieli złudzeń – Neuroblastoma IV stopnia, guz w brzuszku, fatalnie położony, duży…
Wojtek Polański
Statystyki, które można przeczytać na temat tego nowotworu, odbierają nadzieję, ale lekarze nie zostawili nam czasu na to, by płakać.
Z diagnozą nerwiaka zarodkowego współczulnego – Neuroblastomą o wysokim stopniu ryzyka (MYCN dodatni stopień zaawansowania, IV stopień według INSS), trafiliśmy na oddział. 
Ukazał nam się obraz, którego zawsze się baliśmy. Wojtusiowi założono centralne wejście, dostał swoje łóżko i worek z chemią ze swoim imieniem. Tak rozpoczęła się walka o życie…
Biopsja wykazała 92% zainfekowanego szpiku. Nowotwór szalał już na dobre, nie było czasu do stracenia.
Wojtuś otrzymał 8 cykli chemioterapii – niewyobrażalna ilość trucizny skierowanej w nowotwór. Trucizna zadziałała i 28 stycznia Wojtuś przeszedł ciężką i bardzo skomplikowaną operację usunięcia guza. Doktor, który operował nasze dziecko, mówił, że było bardzo trudno, bo guz rozrastał się pomiędzy organami wewnętrznymi. Udało się, operacja przebiegła pomyślnie, a Wojtuś wracał do siebie na OIOM-ie. Trudno się cieszyć, kiedy widzi się własne dziecko na takim oddziale, ale sam Wojtuś zadbał o to, byśmy nie mieli czasu o tym myśleć.
Na trzeci dzień po operacji próbował siadać, a dwa dni później chciał już chodzić. Czuliśmy, jak chwile radości wyłaniają się z całego morza smutku i rozpaczy, które towarzyszą nam przez ostatnie miesiące.
Chemia i operacja to sam początek leczenia, potem przyjdzie czas na chemię zerującą i przeszczep szpiku. Jeśli nic się nie wydarzy, jeśli Wojtuś wytrwa, lekarze podejmą decyzję o radio- i immunoterapii z użyciem przeciwciał anty-GD2. To ostatnie leczenie to ogromny koszt, z którym sami sobie nie poradzimy. Lekarze przewidzieli 5 cykli leczenia immunologicznego. By rozpocząć leczenie, musimy zdobyć niemal 300 tys. zł. Bez Waszej siły i ogromnej pomocy nie damy rady, będziemy musieli przerwać leczenie w najważniejszym momencie.
Wojtek Polański
Wojtuś nie wie, o jak ważną sprawę przyszło mu walczyć w 2 roku życia. My wiemy, że w tej chwili nasze dziecko walczy o wszystko. Chcemy mu pomóc na tyle, na ile pozwala współczesna medycyna. Potrzebujemy Waszej pomocy. Nie mamy zbyt wiele czasu, a nie możemy się spóźnić, dlatego prosimy Was ze wszystkich sił o pomoc w ratowaniu życia naszego dziecka. Chcemy, byście wiedzieli, że nie można zrobić niczego większego dla drugiego człowieka, niż uratować jego dziecko. Za każdą pomoc, będziemy Wam wdzięczni już na zawsze. Kiedy dziecko ma dwa latka, powinno bawić się i śmiać, a nie leżeć w szpitalu. Ufamy, że tak właśnie będzie wyglądał koniec tego roku, że znów zobaczymy uśmiech na twarzy naszego synka, że sami przestaniemy się bać, że wygramy ze śmiercią!

niedziela, 17 marca 2019

Polskie insygnia koronacyjne skradzione i przetopione przez Prusaków. Rocznica

Skopiowane z: Niezależna Gazeta Obywatelska
logo ngopole.pl„Bóg wie wszystko. Jestem Polakiem i chcę pracować dla Polski”
bł. o. Alojzy Liguda

Kartka z kalendarza: dziś mija 203. rocznica przetopienia przez Prusaków polskich insygniów koronacyjnych

1

203 lata temu, 17 marca 1809 r. król pruski Fryderyk Wilhelm III wydał zarządzenie nakazujące rozbicie i przetopienie polskich regaliów królewskich, które były dobrem narodowym, oznakami władzy, godności i stanu królewskiego królów polskich. Polskimi insygniami koronacyjnymi były: korona, jabłko, berło i miecz. W 1811 r. przeprowadzono w Królewcu ich komisyjne zniszczenie. Z pozyskanego złota i srebra wybito monety. Kamienie szlachetne i inne przedmioty niewykonane z drogocennych kruszców sprzedano.
Insygnia koronacyjne królów Polski od 1320 r. przechowywane były w skarbcu katedralnym na Wawelu w Krakowie. W czasach Jagiellonów umieszczono je w specjalnie do tego celu przygotowanym Skarbcu Koronnym. Insygnia wielokrotnie opuszczały skarbiec i były ukrywane. Na Wawel wróciły w 1730 r. Podczas podwójnej elekcji w 1733 r. regalia ponownie wywieziono i początkowo schowano je w kościele św. Krzyża w Warszawie, a w 1734 r. oddano jako depozyt paulinom z Jasnej Góry. W Częstochowie znajdowały się do 1736 r. W 1764 r. po raz ostatni za zgodą Sejmu insygnia koronacyjne przewieziono z Krakowa do Warszawy na koronację Stanisława Augusta Poniatowskiego. Później powróciły na zamek królewski na Wawelu, gdzie przechowywano je do III rozbioru Polski w 1795 r. Rozkazem króla Fryderyka Wilhelma II polski Skarbiec Koronny wywieziono przez Śląsk do Berlina w nocy z 3 na 4 października 1795 r. Polskie insygnia koronacyjne przewieziono do Berlina, gdzie stały się częścią skarbca Hohenzollernów. Gdy Prusom brakło pieniędzy po przegranej wojnie z Napoleonem, kazali je przetopić. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości prowadzono badania nad odnalezieniem zaginionych insygniów. Po pokoju ryskim zawartym z bolszewicką Rosją odzyskano niektóre regalia i wiele cennych przedmiotów, będących przed I wojną światową w posiadaniu carów. Przede wszystkim powrócił do Polski miecz koronacyjny Szczerbiec, który po przekazaniu na Wawel stał się zalążkiem stałej wystawy Skarbiec Koronny. W 1925 r. zakupiono insygnia koronacyjne Augusta III i jego małżonki Marii Józefy, których właścicielem był zdetronizowany król Saksonii Fryderyk August III z saskiej dynastii Wettynów. Przekazano je do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Na Zamek Królewski w Warszawie powróciły w latach dwudziestych XX w. prywatne regalia Stanisława Augusta Poniatowskiego. Niektóre przedmioty zarówno w okresie międzywojennym jak i po II wojnie światowej odzyskano dzięki ofiarności sponsorów i filantropów (np. w 1963 r. na Wawel w ten sposób trafił miecz ceremonialny Zygmunta I Starego). Podczas II wojny światowej Skarbiec Zamku Królewskiego na Wawelu i regalia z Zamku Królewskiego w Warszawie zostały wywiezione do Rumunii, potem do Francji, Wielkiej Brytanii, a stamtąd na pokładzie statku MS Batory do Kanady, gdzie ukryto je w magazynie eksperymentalnego gospodarstwa Ministerstwa Rolnictwa na przedmieściach Ottawy. Do Polski wróciły w 1961 r.
**************************************************************************
PS,

INSYGNIA KORONACYJNE KRÓLÓW POLSKI  

Wcześniej też były kradzione. Można o tym przeczytać: 
https://polskiedzieje.pl/pozostale-artykuly/insygnia-koronacyjne-krolow-polski.html

czwartek, 7 marca 2019

Dzień Kobiet. Wszystkiego co najlepsze!

Panowie!    
     Tylko raz w roku jest Dzień Kobiet, a przecież są takie milutkie i fajne, że należy się to im codziennie. To one ciężko nieraz pracują i dbają o nas i nasze dzieci. Powinniśmy im za to codziennie wykazywać naszą wdzięczność oraz nieustającą czułość, szczególnie w Tym Dniu! 
      Życzmy więc Wszystkim Paniom, wszystkiego co najlepsze, w Dniu Kobiet i we wszystkie pozostałe! Codziennie zasługują na miłość, szacunek i kwiaty od nas
Wszystkiego Najlepszego Miłe Panie!  
 Duuuuużooooo ... duuuużooo zdrówka, radości i miłości, a także spełnienia wszystkich marzeń! 

PS.
Nie jest to "komunistyczne święto" jak wydawało się pani premier Suchockiej i jej rządowi, gdy w 1993 roku znieśli uroczyste  obchody Dnia Kobiet. Obchodzono takie dni już w starożytności i później: http://probus.blogspot.com/2011/03/dzien-kobiet-komunistyczne-swieto.html