środa, 8 maja 2013

DANIELE MAJĄ SIĘ DOBRZE!


JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY DANIELEM A JELENIEM?


PONOĆ JELEŃ STAWIA A DANIEL PIJE.


PRYWATNĄ SPRAWĄ JELENIA JEST, JEŚLI  TAKI SZCZODRY JEST NA WŁASNY KOSZT.


BARDZO ŹLE, JEŚLI NA KOSZT PODATNIKA.


6 komentarzy:

  1. Tak to jest jak jelenie idą do głosowania i wybierają jeleni. A reszta siedzi na czterach literach zamiast wybrać normalnych i uczciwych ludzi. Pozdrawiam!

    Nie daniel i nie jeleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cały czas pilany bischlup

      Usuń
  2. Witaj:) Nie było mnie, bo pojeździłem po okolicach Hamburga.Wracam, a tutaj dalej to samo.Co do tego wojskowego generalimusa koscioła,to czytałem o nim, wiele artykułów w NIE Urbana. Ten człowiek był i będzie samozwańczym panem.Krętaczem i pijakiem. Oni się nie zmieniają. A władza i tak będzie im trzymac paluszek w ... . POZDRAWIAM serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. JULIAN TUWIM - LOKOMOTYWA
    Stoi przed państwem biskup polowy,
    Ciężki, ogromny, z twardej znany głowy
    Biskup trunkowy ...
    Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
    Gorzała strasznie od niego bucha:
    Buch - "aqua vitae"!
    Uch - "aqua vitae"!
    Puff - "aqua vitae"!
    Uff - "aqua vitae"!
    Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
    - a jeszcze wypić musi na stypie.
    Wszyscy do niego dziś przypijali
    Sam biedak nie wie, ile obalił.
    (I pełno ludzi, każdy w ukłonie,
    Całują szaty, całują dłonie,
    I generalskie liżą lampasy,
    Na takie gesty biskup jest łasy)
    Najpierw wychylił likier z bananów
    Piątkę lub szóstkę ruskich szampanów,
    I znowu flaszka, O! Jaka wielka!
    Potem 'popływał' znowu w bąbelkach
    Wjechała w beczce Polska Dębowa
    Leszek z zachwytu nie wyrzekł słowa
    "Flaszka" przegryzał między flaszkami
    Zjadł staropolski bigos z grzybkami
    Tych porcji chyba zżarł ze czterdzieści,
    Sam nie wiem, gdzie się w nim wszystko mieści.
    I choćby przyszło tysiąc kleryków
    I każdy przyniósłby po "sznapsiku"
    Na końcu świata by je schowali,
    On je wywącha, potem "obali".
    Nagle - bee! Nagle - łee! W
    Wzdął się brzuch! Biskup w ruch!
    Najpierw tak smutno z goryczą i z żalem
    Rzekł nasz duchowny "Apage"! gorzale.
    Podniósł swe cielsko i ciągnie z mozołem,
    Raz obok stołu, to znowu pod stołem
    I biegu przyspiesza, i gna jak szalony
    (stał koniak na drodze, został wysuszony)
    A dokąd? A dokąd? Dokąd? Do WC!
    (w jelitach, w żołądku, w przełyku go rżnie)
    Po schodach, przez bufet, korytarz, przez hol
    (a w głowie "jawohl, ich liebe alkohol")
    Do taktu wciąż beka i charczy jak żul
    W żołądku burczenie i głośne bul,bul
    I gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
    Jak kleszka, gdy z tacą wyrusza po szmal
    Nie ciężki duchowny zziajany,zdyszany
    Lecz kleryk przez Paetza nagiego ścigany.
    A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
    Staropolski bigos "Flaszeczkę"tak pcha
    Kapusty i grzybków nie mieści już brzuch
    Te zaś "aqua vitae" wprawiła w ten ruch,
    To wódka z żołądka ten bigos do góry
    Przesyła przełykiem, co ma kształt rury
    I wyżej, wciąż wyżej, i biskup się toczy,
    A wóda te grzybki, kapustę wciąż tłoczy,
    I słychać już tylko - "Od złego mnie zbaw"
    To paw to, to paw to. to paw..

    OdpowiedzUsuń
  4. ...i tak nieźle, bo mogą Ciebie użyć jak lwa do promocji i potem pozostanie pozagryzać się.....

    OdpowiedzUsuń