czwartek, 16 sierpnia 2018

Defilada, czy debilada?





















Widocznie muszę uzupełnić swoją wiedzę historyczną, bo o pieszej husarii nie słyszałem. Może powinni pożyczyć im konie np. Janowa. Są tam jeszcze jakieś? No i skrzydła mocowane na plecach husarzy. Za aniołów robią? 

wtorek, 14 sierpnia 2018

Orzeł Biały zwyciężył! Wieczna chwała bohaterom tamtych dni!

    Ówcześni politycy i historycy zgodnie stwierdzili, że to była 18-ta bitwa w dziejach świata, która wpłynęła na jego losy. Zwłaszcza, że bolszewicy zamierzali swój ustrój zanieść na bagnetach, daleko na zachód Europy. 
     Walczyli z bolszewikami, Polacy zjednoczeni wolą obrony Ojczyzny, bez względu na podziały polityczne. Obok doświadczonych żołnierzy walczyli nowicjusze.  Obok dorosłych walczyła młodzież, a nawet dzieci. Nawałę bolszewicką zatrzymano na przedpolach Warszawy. Przełom nastąpił 15 sierpnia 1920 r. po którym bolszewicy zwiewali w popłochu. Część schroniła się w Prusach. Zapewne nie był znaczenia był też fakt  znajomości bolszewickich planów i rozkazów. Ich szyfry zostały złamane już w 1919 r. przez wybitnego polskiego kryptologa, porucznika Jana Kowalewskiego:  http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/968927,porucznik-jan-kowalewski-kryptolog-dzieki-ktoremu-wygralismy-z-bolszewikami,id,t.h

PS. Ciekawe: List generała Tadeusza_Rozwadowskiego (zdjęcie z prawej stron) do marszałka Józefa Piłsudskiego:  https://pl.wikisource.org/wiki/List_generała_Tadeusza_Rozwadowskiego_do_marszałka_Józefa_Piłsudskiego  (skopiowany z "WIKIŹRÓDŁA")

Film: "1920. Wojna i miłość" https://vod.tvp.pl/video/1920-wojna-i-milosc,odc-1,4072234


I jeszcze, ciekawa wypowiedź historyka, warto posłuchać: 

środa, 8 sierpnia 2018

Szanujmy pszczoły

Skopiowane z Onet zdrowie


Pszczoły - najważniejsze owady świata. Bez nich nie przetrwamy [INFOGRAFIKA]


"Gdy zginie ostatnia pszczoła, ludzkości pozostaną tylko cztery lata życia" – miał powiedzieć Albert Einstein. Prawdą jest, że pszczoły to najważniejsze owady na świecie. Bez nich nasza planeta i co za tym idzie - my sami nie przetrwamy. Co więcej, pszczoły to istoty niezwykłe - choć są pozbawione zaawansowanego układu nerwowego, potrafią świetnie rozpoznawać otoczenie i stworzyć coś na kształt "mapy przestrzeni". Poznajcie inne ciekawostki na temat pszczół i ich największego skarbu - miodu.

sobota, 4 sierpnia 2018

Dawidek bez operacji umrze w mękach! Tylko razem możemy dokonać cudu...


Proszę o przeczytanie i ludzką reakcję na to: https://www.siepomaga.pl/dawidek  TYLE JEST WART CZŁOWIEK ILE DRUGIEMU POMOŻE!

PS. 
Dzięki ludziom dobrej woli udało się zebrać potrzebną sumę. Pieniądze dotarły także z innych państw, a nawet kontynentów. Oby udało się uratować tego chłopca!

PS.2. Były głosy, że to obowiązek państwa. Były też, że za prawie 200 mln zł które dostał o. Rydzyk pd władz, dałoby się pomóc jeszcze wielu dzieciom. Całkowicie je podzielam, ale nie czekając na państwo, dołożyłem się wcześniej i teraz też: 

Śmierć w ramionach matki albo operacja warta fortunę. Oliwce kończy się czas!

Kto zechce pomóc, niech kliknie tutaj: https://www.siepomaga.pl/serce-oliwii

środa, 1 sierpnia 2018

Gloria victis!

     Co roku w dniu 1 sierpnia oddaje się cześć powstańcom Warszawy. Wieczna chwała żołnierzom i dowódcom walczącym wraz nimi i razem ginącym! Wykazali się wielkim heroizmem. Wielka szkoda, że skończyło się to niewyobrażalną wcześniej tragedią. Zginęło. ok. 18 tys. powstańców - młodych ludzi i 10 razy tyle osób cywilnych, w tym: 33 tysiące dzieci. Ogromne zniszczenia i straty materialne. Zginęło także około 2300 żołnierzy I Armii WP idącej do Polski od wschodu, dowodzonej przez gen Berlinga. Nie licząc rannych. Według innych danych: łącznie prawie 4 tysiące.
     Celem powstania było wyrzucenie Niemców z Warszawy przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Jakie szanse mieli młodzi, słabo uzbrojeni, młodzi Polacy w starciu z przeważającymi siłami niemieckimi? Co osiągnięto? Niestety, nie udało się zaskoczyć Niemców: Niemcy wiedzieli, co się szykuje. Na Żoliborzu strzały padły już o 14 - https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/niemcy-wiedzieli-co-sie-szykuje-na-zoliborzu-strzaly-padly-juz-o-14/w2g702h 
     Historia oceni dowódców którzy podjęli decyzję o wywołaniu powstania. Już w tym czasie były głosy sprzeciwu. Np. gen. Anders uważał, że powstanie nie ma szans na zwycięstwo. Żołnierz ma wiele obowiązków, włącznie z poświęceniem swojego życia dla Ojczyzny, ale ma też jedno prawo: - być dobrze dowodzonym. Zbyt duża była dysproporcja sił i dowódcy powinni to uwzględnić. Kto skorzystał? Stalin! Nie bez powodu utrudniano pomoc aliancką dla powstańców, włącznie z odmową skorzystania z lotnisk na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.
     PS. Powstaniec opowiadał o złych dowódcach. Nagle mu przerwano. "Kończymy uroczystość" - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23731472,powstaniec-opowiadal-o-zlych-dowodcach-nagle-mu-przerwano.html#TRNajCzytSST

poniedziałek, 30 lipca 2018

Świntuszenie. 18 +! Seks w renesansie

                           


Zorro i jego wierny koń Tornado przyjechali do miasta. Zorro mówi do konia:
- Ja idę do panienki, a ty stój pod oknem i czekaj na wypadek gdybym musiał uciekać. Wszedł na górę i zabrał się do "rzeczy". Nagle do drzwi słychać łomot.
-Uciekaj. Mąż – mówi laska. Zorro nagi wyskoczył przez okno. Dziewczyna otwiera drzwi, a tam stoi Tornado i mówi:
- Powiedz Zorro że deszcz pada. Czekam w stajni.

Wraca mąż do domu i woła: 
- Rozbierz się szybciutko i chodź do łóżka! Żona nieco zdziwiona, 20 lat pożycia i nigdy się tak nie zachowywał… Zaciekawiona wyskoczyła z fatałaszków i do wyrka. Mąż też raz-dwa pozbył się ubrania, wskakuje do łóżka, nakrywa żonę oraz siebie kołdrą, razem z głowami i pokazuje: 
- Spójrz, jaki zegarek kupiłem. Fluorescencyjna tarcza!

Pewnego razu po szychcie, pewien hajer przodowy wybrał się na ryby. Po paru godzinach bezowocnego siedzenia ma branie! Patrzy i oczom nie wierzy! Jest! 

 - Jednak bydzie dzisioj kolacjo – mówi. 
 Słysząc te słowa, złowiona przez niego rybka odzywa się: 
 - Zaczekaj dobry człowieku! Wypuść mnie proszę a spełnię Tobie jedno życzenie! 
Na to górnik: 
 - Jak to? Ino jedno? Ponoć złote rybki spełniają 3 życzynia? 
Rybka: - Tak ale ja mogę spełnić tylko jedno Twoje życzenie. Zastanów się!
 Górnik po dłuższej chwili namysłu zgadza się. Wypuszcza rybkę i mówi: 
 - Dobra! … Chca dymać do 80-tki! 
 Na to rybka: 
 - Załatwione! Ale w której kopalni? 


Kobieto! Chcesz, żeby mąż szybko wrócił z popijawy z koleżkami? Wyślij mu SMS-a o treści:
 - Bierz wino i przyjeżdżaj, mój idiota wróci jutro - a potem wyłącz telefon.

Żona do męża:
- Piszą, że woda podrożała…
- O, wreszcie i abstynentom się do d... dobrali!


Żona podchodzi do męża, ciągnąc za sobą zepsuty odkurzacz:
- Nie ssie!
Mąż, ledwo unosząc oczy znad laptopa:
- Przyznasz, że wkurzające, co nie?



 - Hej, piękna, daj numer telefonu! 
- 346678245.
- Tak od razu?
- Pisz, pisz, nie krępuj się. Zadzwoń dziś wieczorem, równo o szóstej. O siódmej spotkamy się na kolacji. Nie lubię późno jeść. Dziś seksu nie będzie, za szybko. Weź pieniądze. Lubię kraby. Kwiatów nie trzeba, zaoszczędzisz. Jutro może być seks. Lubię być na górze. Po pół roku się hajtniemy. Nie mam czasu, by czekać na dzieci. Najpierw chłopak, potem dziewczynka. Potem przytyję, a ty wyłysiejesz. Odejdziesz do młodszej sąsiadki. Zabiorę ci mieszkanie.
- Idiotka!
- Lepiej stracić dwie minuty, niż 20 lat.

Jaś zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował i gdzie wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikają jakieś problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna pyta się Jaśka:
- Słuchaj, nie chce nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukierniczkę Justyny, nie piszę też że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u nas na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć."
Odpowiedź przyszła parę dni później.
"Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła."

W parku na ławeczce siedzi młoda para. Po chwili dosiada się do nich dziadek. Dziewczyna mówi do chłopaka:
- Boli mi nosek. Chłopak pocałował ją.  
Dziewczyna mówi:
- Już nie boli.
Po chwili:
- Boli mnie czółko.
Chłopak pocałował ją w czoło.
Dziewczyna:
- Już nie boli.
Dziadek z niedowierzaniem pyta młodego człowieka:
- Panie, czy hemoroidy też pan leczy?

Do kolesia na ulicy podchodzi brudny, skacowany menel i mówi:
- Panie, poratuj pan! Zbieram na jedzenie. Daj, pan, trochę grosza!
- O, nie! Pewnie zaraz kupisz flaszkę, nie ma mowy!
- Skąd! Ja już od dawna nie pije! 
- Taaak? To pewnie przegrasz w karty!
- Panie, ja się brzydzę hazardem!
- No to wydasz na kobiety!
- Jaaa? Ja jestem wierny mojej babie, naprawdę jestem głodny.
Na to koleś:
- No to jedziemy do mnie. Żona zrobi kolacje, zjesz z nami.
Menel próbuje do końca ściemniać i mówi:
- Ale zobacz, pan, jak ja wyglądam, pańska żona mnie nie wpuści, daj pan kilka złotych i już sobie idę.
- Jedziesz ze mną. Muszę pokazać żonie, co się dzieje z człowiekiem, który nie pije, nie gra w karty i jest wierny swojej kobiecie!

Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę?
- Posłuchaj! Dwa tygodnie temu były moje urodziny, ale jakby tego nikt nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia. Może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach. Pomyślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej. Ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad?
Zgodziłem się - bo była to najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień - czy musimy wracać do biura?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała:
- Czy nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła, niosąc tort urodzinowy, razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat", a ja k*rwa, siedziałem na kanapie goły, tylko w samych skarpetkach. 

Ktoś napisał na asfalcie przed dużym blokiem mieszkalnym: "GDY TWÓJ STARY PÓJDZIE DO PRACY, ZADZWOŃ DO MNIE!"
Tego dnia wielu facetów zostało w domu. Zalegające od miesięcy półki i obrazy zostały powieszone na ścianach, pokryte kurzem, małe AGD – naprawione, z dziećmi skrupulatnie przerobiono wszystkie lekcje.

Facet jedzie tirem. Nagle widzi jakiegoś mężczyznę w czerwonych spodniach i koszulce. Mówi:
- Spadaj, cioto!
- Wysłuchaj mnie.
- No to gadaj.
- Jestem pedałem w czerwonych ciuchach i jestem bardzo głodny.
Dał mu kanapkę i pojechał. Chwilę później widzi pedała w zielonych ubraniach. Pyta go:
- Kim jesteś? Pedałem, tak?
- Zgadza się i jestem spragniony.
Dał mu wodę i jedzie dalej. Zobaczył faceta w niebieskim ubraniu i mówi:
- A ty czego chcesz, pedale?!
- Prawo jazdy, dowód rejestracyjny i osobisty, proszę.

Zauważyłem niepokojącą tendencję: leki kardiologiczne w kształcie serca. Strach pomyśleć, jak będzie wyglądał lek na biegunkę.

Iksiński rozwiązuje krzyżówkę. Zatrzymuje się na haśle: "Największy ptak na trzy litery", chwilkę myśli, drapie się za uchem, po czym z dumą pisze: "MÓJ". 


Kołobrzeg. Wyjazd integracyjny. Para budzi się w hotelowym łóżku. Dziewczyna wstaje i mówi: 
- Ta cała integracja jest bez sensu.
- Jak to? Nie podobało ci się?
- Podobało, ale chodzi o to, żeby lepiej się poznać.
- No, chyba już bardziej poznać się nie da - uśmiecnął się facet.
Dziewczyna oblewa się rumieńcem na samo wspomnienie i mówi dalej:
- Ale ja nadal nie wiem, z jakiego jesteś działu, ani jak masz na imię.
- Taki szczegół można szybko nadrobić. Jestem Maciek i pracuję jako kelner w tym hotelu.

niedziela, 22 lipca 2018

Wprowadzić podatek od głupoty!

Skopiowane z BUSINESS INSIDER POLSKA - PRAWO I PODATKI

Rząd planuje wprowadzić "podatek od wyprowadzki za granicę"

Rząd szykuje wprowadznenia podatku od wyprowadzki za granicę. Może on obowiązywać już za pół roku
Foto: ShutterstockRząd szykuje wprowadznenia podatku od wyprowadzki za granicę. Może on obowiązywać już za pół roku
Rząd szykuje wprowadzenie podatku od wyprowadzki za granicę. Może on obowiązywać już za pół roku. Konkretny projekt nadal jest tajny - pisze "Rzeczpospolita"
Jak czytamy w gazecie, mowa o tzw. exit tax, czyli daniny od wyjścia z Polski. "Podatek ma dotyczyć wyprowadzanego z kraju zainwestowanego kapitału. Jednak brzmienie odpowiedniej dyrektywy unijnej i sygnały z resortu finansów wskazują, żemoże chodzić także o obciążenie majątku zwykłych obywateli przeprowadzających się za granicę" - napisano w dzienniku.

Tajemniczy podatek

Żadne szczegóły nie są jednak znane, ponieważ Ministerstwo Finansów wciąż nie ujawnia projektu ustawy.
W interpelacji żądał tego poseł Ryszard Petru. "Rz" podkreśla, iż polityk zwraca uwagę, że podatek ten nie powinien utrudniać zwykłych przenosin za granicę.
– To uczyniłoby z Polaków niemalże chłopów pańszczyźnianych przywiązanych do ziemi – mówi w rozmowie z gazetą Petru.
PS. Gdy rządzącym brak pomysłów na rozwój kraju, drenują kieszenie społeczeństwa. Podatków ci u nas dostatek i podwyżek cen również. Lepszym wyjściem byłoby wprowadzenie podatku od głupoty, a w budżecie będą jeszcze nadwyżki. Tylko kto to uchwali? Zainteresowani? 

czwartek, 5 lipca 2018

Pożegnanie Ireny Szewińskiej

"Polska żegna najwybitniejszą z naszych lekkoatletek - Irenę Szewińską. O godzinie 13:00 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego rozpoczęła się inaugurująca uroczystości pogrzebowe msza święta. Wzięli w niej udział jedynie członkowie najbliższej rodziny zmarłej, przedstawiciele rodziny olimpijskiej oraz goście z kraju i zagranicy. Wśród nich prezydent Andrzej Duda oraz minister Sportu i Turystyki, Witold Bańka. Szewińska spocznie na Cmentarzu Wojskowym." 
Zdjęcie z 2012 r. 
Więcej w: https://sport.onet.pl/lekkoatletyka/pozegnano-irene-szewinska-or-lekkoatletyka/e5hsfjj

Zasmuca fakt, że niektórzy nawet osoby zmarłej nie potrafią uszanować, nawet tak zasłużonej dla Polski i polskiego sportu. Vide: chamskie komentarze pod ww. artykułem. Można dziwić się leniwym intelektualnie ludziom, tryskającym jadem. Cóż jednak sądzić o gazecie (Gazeta Warszawska), która pozwala sobie na:
 "Nie żyje żydówka Irena Szewińska, nazwisko panieńskie Kirszenstein" - https://gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/1384-nie-zyje-irena-szewinska-nazw-panienskie-kirszenstein
 Na pewno nie kupiłbym tej "gazety"! I nie chciałbym za darmo!

piątek, 29 czerwca 2018

Tak potraktowali chorego chłopca! Pedagogowie?



Tylko jej syna nie wpuszczono na zakończenie roku szkolnego. Świadectwo dostał na korytarzu

Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że wyśmiać można słabszego, chorego i biednego. Odwagę ludzie mają do tego, aby upokarzać i ubliżać. Najgorsze jednak jest to, że często przykład idzie z góry i to dorośli pokazują, że nie mają klasy.
Kamil Nowak jest autorem bloga „Blog Ojciec”, na którym dzieli się przemyśleniami na różne tematy. Pewna czytelniczka napisała do niego list, w którym opisała niezbyt miłe przeżycie związane z zakończeniem roku szkolnego jej syna. Co takiego stało się, że kobieta ma żal do dyrekcji i pedagogów, że nie wpuścili na zakończenie roku jej dziecka zespołem Aspergera?
Tylko jej syna nie wpuszczono na zakończenie roku szkolnego. Świadectwo dostał na korytarzuUdostępnij

Dlaczego do tego doszło?
Chłopca nikt nie chciał na apelu. Nikt nie zrozumiał, że on także, jak jego koledzy, przygotowywał się na ten wyjątkowy dzień i chciał go przeżyć w grupie, a nie w samotności. Świadectwo wręczono mu na korytarzu, w pośpiechu, lekceważąc… Tak to powinno wyglądać? Dziecko się rozpłakało, bo nie rozumiało, dlaczego on jako jedyny tak jest potraktowany. Mamie pękło serce.
Syn cieszył się, kupił sobie na tą okazję nowe spodnie, przymierzał marynarkę… Rozczarowanie było ogromne, a żadna z pań nawet nie zainteresowała się dlaczego przed salą mój syn płacze i krzyczy… widocznie się przyzwyczaiły…
Już w poniedziałek wychowawczyni poinformowała mnie bardziej niż zapytała „Pani syna oczywiście na apelu nie będzie?”. Powiedziałam jej, że będę razem z nim i będę koło niego siedzieć. „No, ale on przeszkadza w próbach!” powiedziała.
Nic dziwnego. Frustrował się, bo każde dziecko miało jakąś rolę każde oprócz niego – też bym się wkurzała.
Płakać mi się chciało jak pani wyszła z apelu i dała mu świadectwo na korytarzu :-( Przecież mogli mu to dać w auli gdy dzieci już wyszły, jakoś na koniec, albo wyczytać nas i zawołać z tego korytarza…
Syn miał kwiatki dla swoich nauczycielek, ale dał je pani że świetlicy i pani od logopedii (jak sam stwierdził „mamo tylko one mnie w tej szkole traktowały z szacunkiem i miłością).

Wyobrażacie sobie coś takiego?!

Łzy napływają do oczu, bo chyba nie tak powinno traktować się dzieci – zwłaszcza te ze szczególnymi potrzebami. One czują i rozumieją tak samo, ale nie zawsze mają umiejętność integracji i wyrażania swoich emocji światu. To dlatego mają być gorsze? W sieci zawrzało i ludzie zaczęli masowo komentować to, co przeżyła mama i syn. Nie było osoby, której ich historia by nie poruszyła…
Też jestem nauczycielką i nie wyobrażam sobie, że uczeń z mojej klasy będzie odbierał świadectwo na korytarzu, jak ktoś nieważny. W głowie mi się to nie mieści!
Tylko przekleństwa cisną mi się na usta! Cóż to dziecko mogło zrobić? Wydrzeć się? Pobiegać po sali? U nas była na apelu kilkulatka – siostra jednego z uczniów, która właśnie to robiła. I nikt jej nie wyprosił
Jak można zrobić coś takiego? Czy ten chłopiec chciał być chory? A może mama tego chciała dla niego? Ludzie, w jakim my świecie żyjemy?!
Aż trudno w to uwierzyć, serce pęka… A ludzie się potem dziwią, że jedno dziecko drugie wyśmiewa, popycha, opluwa… A przykład idzie z góry
Nie mam nic na usprawiedliwienie takiego zachowania. Przecież to niewinne dziecko!





Tylko jej syna nie wpuszczono na zakończenie roku szkolnego. Świadectwo dostał na korytarzu
UdostępnijChild Boy Sadness Tears Mood Kid Crying Sad

Post trafił do Ministerstwa Edukacji

Zasmucona mama nie podała swoich danych ani szkoły, do której chodzi syn. Jednak za pośrednictwem „Blog Ojciec” odezwała się do autora osoba bezpośrednio związana z MEN, która prosi o kontakt do mamy.
Właśnie dostałem maila bezpośrednio od Ministerstwa Edukacji Narodowej (!), w którym wyraźnie zaznaczono, że edukacja włączająca jest dla nich priorytetem i jeśli to możliwe, chcieliby przyjrzeć się sprawie bliżej i pomóc
Czy dziecko powinno zostać tak potraktowane?
*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Źródło: blogojciec.pl, facebook.com | Fotografie: flickr.com