sobota, 13 lutego 2016

Zwierzaczki. Na wesoło! Najwięcej od Grega

Na środku ogromnej kałuży z błotka siedzi sobie Tata hipopotam a wokół niego jeździ na rowerku mały Synek hipopotam. Tata hipopotam leży na jednym boku, po czym po kilku godzinach odwraca się na drugi boczek, ochlapuje się błotkiem i tak w kółko przez cały dzień. 
Po 2 tygodniach Synek hipopotam podchodzi do Taty hipopotama i mówi smutnym głosem:
-Tatusiu, tatusiu- przewróciłem się bo było ślisko i zepsuł mi się rowerek. Napraw mi go proszę.
Tata hipopotam odwraca się na drugi bok i odpowiada:
-No i weź kur..a rzuć teraz wszystko i napraw mu rowerek.

Facet dostał na urodziny papugę. Szybko zorientował się, że ma ona okropny nawyk przeklinania, co drugie słowo. Cóż miał jednak zrobić - wyrzucić żal, zawsze to jakiś towarzysz, zresztą prezent. Wiele dni starał się walczyć ze słownictwem papugi. Mówił do niej miłe słowa, puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry przykład. Słowem - pełna poświęcenia terapia i wszystko na nic.
Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewą noga i była wyjątkowo wredna, facet nie wytrzymał. Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się głośniej. Potrząsnął nią. Wtedy nie dość, ze go zbluzgała, to jeszcze dostał parę razy dziobem. Zdesperowany wrzucił ptaszysko do zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, coś zabełkotała i nagle wszystko ucichło.
Facet ochłonął trochę, zaczął mieć wyrzuty sumienia. Otworzył szybko drzwi zamrażarki. Papuga milcząc weszła na jego wyciągnięte ramie i powiedziała:
- Najmocniej przepraszam, ze uraziłam pana moim słownictwem i zachowaniem. Proszę o przebaczenie, dołożę wszelkich starań, aby się poprawić i nie dopuścić do podobnych scen w przyszłości.
Facet był w szoku, już otwierał usta, żeby zapytać, co spowodowało tak radykalna zmianę, kiedy 
odezwała się papuga:
- Czy mogę pana uprzejmie zapytać: co zrobił kurczak?

Pewien farmer oprowadzał po swoim gospodarstwie potencjalnego nabywcę. Doszli do pasieki. 
- Dlaczego ta pasieka stoi tak blisko drogi? Przecież pszczoły mogą użądlić przechodniów! - narzeka kupiec.
- Te ule stoją tu od 10 lat i nigdy nic takiego się nie zdarzyło! - odpowiada farmer.
Po krótkiej dyskusji postanowili się założyć - zainteresowany rozbierze się do naga i zostanie przywiązany do rosnącego w pobliżu pasieki drzewa na cały dzień. Jeżeli do wieczora użądli go pszczoła, dostanie farmę za darmo, w przeciwnym razie - zapłaci podwójną cenę. Wieczorem farmer idzie odwiązać kupca i z daleka widzi, że facet jest blady i słania się na nogach.
- Cholera, przegrałem chyba zakład - klnie pod nosem farmer, biegnąc do niego.
- Co się stało, gdzie ugryzła? - pyta, rozcinając więzy.
- Nigdzie, nie ugryzła, to nie to - szepcze cicho potencjalny nabywca - ale czy to cholerne cielę nie ma matki?

Spotkali się: ksiądz katolicki, pop prawosławny i rabin żydowski. Zaczęli dyskutować kto z nich jest lepszym głosicielem wiary. Postanowili, że ten z nich okaże się najlepszym kaznodzieją, kto zdoła do swojej wiary przekonać nawet niedźwiedzia.
Po tygodniu spotkali się ponownie. I przy mszalnym winku rozpoczęli swoje opowieści.
Rozpoczął ksiądz katolicki:
- Poszedłem do lasu i znalazłem w gawrze niedźwiedzia. Nie uląkłem się i zacząłem głosić słowo Boże. Niedźwiedź zaryczał i rzucił się na mnie. Ale wtedy wyciągnąłem kropidło i pokropiłem go święconą wodą. I żarliwie zacząłem modlić się za jego duszę. I stał się cud! I zrobił się łagodny jak baranek. Teraz nauczam go katechizmu.
- Ze mną było podobnie - rozpoczął swoją opowieść pop prawosławny. - Ale my nie święcimy wodą święconą. Dlatego jak niedźwiedź rzucił się na mnie musiałem uciekać do rzeki. Przepłynąłem na drugi brzeg, a niedźwiedź za mną. A kiedy wyszedłem na brzeg, stanąłem i zakreśliłem znak krzyża nad wychodzącym z wody niedźwiedziem. I stał się cud! Niedźwiedź całą duszą przyjął naszą wiarę. teraz pomaga mi w obowiązkach cerkiewnych.
- A Tobie jak poszło? - pytają po chwili rabina.
Rabin popatrzył na swój postrzępiony i podarty chałat, potargał brodę i pejsy i powiedział:
- Hmm... Niepotrzebnie zacząłem od obrzezania.

Do fotografa przychodzi pingwin i żyrafa proszą o wspólne zdjęcie.
Fotograf pyta:
- Czarno-białe czy w kolorze?
Na to pingwin:
- A w ryja chcesz?

Lew zrobił spotkanie wszystkich zwierząt jako król.
- Proszę by zwierzęta inteligentne przeszły na prawo, zwierzęta piękne skierowały się na lewo.
Na środku została żaba.
- A ty co? - spytał lew.
Żaba:
- Przecież się k***a nie rozdwoję.

Dwóch kumpli wyszło na spacer ze swoimi psami. Jeden z labradorem, drugi z jamnikiem. Jeden
kolega mówi do drugiego:
- Może wejdziemy na piwko?
- Nie wpuszczą nas przecież z psami.
- Nie marudź, rób to co ja.
Pierwszy z labradorem wchodzi do środka i od razu słyszy od barmana:
- Przepraszam Pana, ale nie wolno wchodzić z psami
- Ale to pies przewodnik.
- Oczywiście, przepraszam. Zapraszam do środka.
Po chwili wchodzi drugi z jamnikiem.
Barman od wejścia:
- Przepraszam, nie wolno wpuszczać psów do baru
- Ale to pies przewodnik
- Proszę pana, to jamnik...
- KU**A DALI MI JAMNIKA?
- O, przepraszam. Proszę wejść.

Facet pyta przez telefon: 
- Halo! Towarzystwo ochrony zwierząt?
- Tak, słucham.
- Na drzewie siedzi komornik i drażni mojego psa.

Spotyka doberman jamnika. Właściciel jamnika ostrzega właściciela dobermana:
- Weź Pan tego psa, bo to się źle skończy!
- Weź Pan lepiej tego swojego jamnika - odpowiada drugi - bo mój doberman zaraz go załatwi!
- Jak Pan chcesz - odpowiada właściciel jamnika.
Za chwilę oba psy wpadają na siebie i po krótkiej chwili doberman znokautowany, a jamnik jakby nigdy nic.
- Panie, sprzedaj Pan mi tego jamnika - prosi po chwili właściciel dobermana.
- Dobra, a za ile?
- Dam 3000 zł!
- Panie, 3000 zł kosztował krokodyl, a gdzie operacja plastyczna?

Wchodzi facet do sklepu zoologicznego i mówi: 
- Chciałbym kupić tego żółwia z wystawy, który stepuje. 
- Stepujący żółw?! O psiakość! Zapomniałem wyłączyć grzałki do piasku!

Zziębnięty wróbelek spadł na trawę i pewnie spotkałby go marny koniec, ale przechodząca krowa zrobiła na niego placek. Zrobiło mi się cieplutko. Zadowolony wystawił   główkę i zaczął ćwierkać. Usłyszał to kot, który złapał go i zjadł.  
To jest bajeczka z morałem, a nawet z trzema. 
Po pierwsze:  nie każdy kto s.a na ciebie jest twoim  śmiertelnym wrogiem.
Po drugie:      nie każdy kto cię wyciąga z g. jest twoim przyjacielem.       
Po trzecie:     jeśli już w wpadłeś w g.  -  siedź cicho i nie ćwierkaj! 

8 komentarzy:

  1. Ciekawostki z humorem, dziękuję za uśmiech. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne i śmieszne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrowienia Probus! Link na Twoja strone jest znow na moim blogu. Nie mam pojecia jak i kiedy zniknal.... starzeje sie.... LOL

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozmawiają dwaj sąsiedzi:
    - Pana owczarek niemiecki ugryzł wczoraj moją teściową.
    - Niezmiernie mi przykro... co mogę dla pana zrobić?
    - Błagam pana, niech mi go pan sprzeda!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, ha ;) Ależ się uśmiałam. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć śmiech to zdrowie. Pozdrowaśki!

      Usuń