piątek, 28 marca 2014

Uśmiechnij się!

Jasio: 

Jasio pyta mamę:
- Mamo, po co ty się malujesz?                                                      
Czytajcie mój blog

- Żeby ładnie wyglądać.
- A kiedy to zacznie działać?


- Mamo, ile pasty do zębów jest w tubie?
- Nie mam pojęcia, syneczku.
- A ja wiem! Od telewizora do kanapy!


Rozmawiają dzieci w przedszkolu:
- Mój tata jest pilotem - chwali się jeden.
- A mój tata pilotem włącza telewizor - replikuje Jaś. 


- Czy jest ojciec?
- Jest – odpowiada szeptem Jaś.                                                          
- To poproś go.
- Nie mogę – szepcze dziecko.
- Dlaczego?
- Bo jest zajęty – szepcze dalej.
- A mama?
- Jest.
- To poproś mamę.
- Nie mogę. Też jest zajęta.
- A czy oprócz mamy i taty jest jeszcze ktoś w domu?
- Tak, policja – potwierdza nadal szeptem maluch.
- No to poproś pana policjanta.
- Nie mogę, jest zajęty.
- Czy jeszcze ktoś jest w domu?
- Straż pożarna, ale też są zajęci.
- Powiedz mi dziecko, co oni wszyscy robią u was w domu?
- Szukają.
- Kogo?
- Mnie…

- Mamo, co bocian robił, potem jak już mnie przyniósł?   
- Trzy dni pił z kolegami, a potem dwa dni chrapał.

Mąż i żona: 

Jak najczęściej informatycy zwracają się do swoich żon?      
Pas gwarancją bezpiecznej jazdy

- Myszko.

Przychodzi baba do lekarza.
- Co pani najbardziej dokucza? - pyta doktor.
- Mąż, ale do pana przyszłam z powodu mojej grypy.


Młodzi rodzice usypiają rozkapryszone maleństwo.
- A może powinnam mu coś zaśpiewać? - zastanawia się bardzo już zmęczona żona.
- Poczekaj, kochanie, spróbujmy jeszcze po dobroci. 


Mąż do żony:
- Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty!
- Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził! Herbata jest w apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól".  


Kobieta żali się przyjaciółce:
- Cały tydzień suszyłam głowę mężowi, żeby zaczął remont toalety!
- I co?
- W sobotę powiesił na drzwiach toalety tabliczkę: ”NIECZYNNE Z POWODU REMONTU i poszedł do garażu. 

Facet do restauracji. Siada przy stoliku i woła kelnera:  
- Przepraszam, czy ryba u was jest? - Oczywiście. Łosoś, tuńczyk, pstrąg…
- Nie, nie… Ja poproszę jakiegoś mintaja, albo coś takiego… Jak najgorszego i nieświeżego…
Kelner odrobinę się wzdrygnął, ale niewzruszenie mówi:
- W porządku, zaraz ktoś skoczy do marketu. Nie ma sprawy.
Facet kontynuuje:
- I proszę ją przygotować w specjalny sposób.
- Słucham?
- Proszę jej nie myć, nie rozmrażać, nie czyścić…
- Ale…
- Dużo soli! – ciągnął dalej facet – Ale tylko z jednej strony! Za to z drugiej strony pieprzu od serca! I Smażyć ją proszę bez oleju! Tak po prostu rzucić na patelnię i przypalić z jednej strony. Za to druga strona ma być kompletnie surowa…
Kelner osłupiały próbuje się wycofać, ale facet go zatrzymuje:
- I jak będzie mi pan rybę podawał, to proszę bez żadnych kurtuazyjnych „smacznego”, „proszę bardzo” czy innych. Proszę rzucić talerz na stół i warknąć: „Żryj głąbie!”
Kelner odwraca się, po czym wypełnia co do joty polecenia klienta. Facet ze łzami w oczach wciska mu do kieszeni banknot 200-złotowy i mówi:
- Rozumiesz, kochany, trzeci miesiąc w delegacji… Tak mi się do żony chce! 

Żona pojechała na szkolenie w góry, po powrocie pokazała mężowi zdjęcie siebie i swoich dwóch przyjaciółek na dowód że z nimi była.
Męża jednak nie opuściły wątpliwości, wziął zdjęcie i pojechał do ośrodka w którym była żona.
W ośrodku pokazuje zdjęcie recepcjoniście i pyta jak się sprawowała pierwsza z przyjaciółek żony.
Recepcjonista na to:
- Co ja będę Panu dużo mówił, cały czas kogoś sobie sprowadzała.
Mąż lekko zirytowany pokazuje na drugą przyjaciółkę żony i pyta się jak ta się zachowywała.
Recepcjonista na to:
- Panie, ta to jeszcze gorzej, praktycznie nie wracała, tylko cały czas u innego faceta nocowała.
Mąż już nieźle wkurzony pokazuje na swoją żonę i pyta się:
- A jak ta się zachowywała?
Recepcjonista:
- O, panie, ta to najporządniejsza – z mężem przyjechała i z mężem wyjechała. 

Zofia miała dość zachowania swojego męża Karola, zwłaszcza jego zbyt częstych wypadów z kolegami na piwo i powrotów w stanie mocno wskazującym.
Po jednym z takich wieczorów Karol w stanie kompletnego upojenia wrócił do domu i padł jak ściera na łóżko. Zofia jak zawsze rozebrała go do snu, ale tym razem zrobiła coś więcej – wepchnęła mu palcem do tyłka prezerwatywę w taki sposób aby kawałek wystawał na zewnątrz. Rankiem Karol jak zwykle udał się pod prysznic. Myje się, myje… w pewnej chwili zaczyna myć tyłek i… wyciąga z tyłka prezerwatywę. Zofia w tym czasie przygotowuje w kuchni śniadanie. Gdy wykąpany Karol przychodzi do kuchni, żona pyta:
- Jak się wczoraj bawiłeś? Jak tam twoi koledzy?
- Koledzy? Ja już k...a nie mam kolegów!!  


Żona zmusza męża do przysięgi:
- Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
Mąż klęczy i przysięga:
- Już więcej pić nie będę, ale mniej też nie. 

Miesiąc temu żona rzuciła potrawy mączne.
Dwa tygodnie temu – kawę.
Tydzień temu – palenie.
Boję się, że będę następny! 

Facet dał ogłoszenie do gazety „Szukam żony”. Jeszcze tego samego dnia otrzymał mnóstwo odpowiedzi. Zdecydowana większość zaczynała się słowami:
„Weź pan moją!” 

Szkoci: 

Mówi stary Szkot do synka:
- Skocz no, Ken, do sąsiada i pożycz od niego siekierkę...   
Malec pobiegł. Wraca po kilku minutach  i krzyczy:
- Sąsiad nie chce pożyczyć!
- A to kawał świni! Leć synuś do szopy i przynieś naszą! 


Szkot wsiada do taksówki i pyta:
- Ile zapłacę za przejazd na dworzec?
- Dwa funty.
- A za walizkę?
- Walizkę zawiozę za darmo.
- To proszę zawieźć ją na dworzec, a ja pójdę piechotą!


Dwaj Szkoci założyli się, który z nich da mniejszą ofiarę na tacę. Pierwszy dał szylinga i tryumfalnie spojrzał na drugiego. A drugi żegnając się nabożnie,  powiedział:
- To było za nas dwóch. 


Szkot awanturuje się w pralni:
- Ten rachunek jest stanowczo za wysoki. Oddałem tylko płaszcz i garnitur!
- Ale w kieszeniach były jeszcze dwie koszule, skarpetki, sweter, spodnie i trzy pary majtek.


Szkot wsiada z dużym workiem do autobusu. Podchodzi do niego konduktor i mówi:
- Będzie pan musiał zapłacić również za bagaż.
Szkot rozwiązuje worek i mówi:
- Wychodź, synku. Tak czy owak, trzeba zapłacić!


Przewodnik w górach objaśnia:
- Te wydrążenia w skale powstały dzięki Szkotowi, który zgubił tu pensa i powiedział o tym znajomym. 


- Dlaczego Szkoci chodzą wielkimi krokami?
- Oszczędzają buty. 



Takie tam, różne:  

Janek zaprosił swoją mamę na obiad.
W mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanie,razem z koleżanką Justyną.
Kiedy matka Janka odwiedziła go, zauważyła, że współlokatorka syna jest wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną. Matka, jak to matka, zaczęła zastanawiać się czy  z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy.
Kiedy więc byli sam na sam, Janek oznajmił:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna stwierdziła, że w ich wynajętym mieszkaniu brakuje cukiernicy. Zwróciła się więc do Janka:
- Nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga Mamo, nie twierdzę, że wzięłaś pamiątkową cukierniczkę Justyny... nie twierdzę też, że jej nie wzięłaś. Faktem jednak jest to, 
że od czasu Twojej wizyty u nas nie możemy jej znaleźć. "
Kilka dni później otrzymał odpowiedź:
"Drogi Synku, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną... nie twierdzę również, że z nią nie sypiasz. Faktem jednak jest to, 
że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła.
                                                                                      Buziaczki! Mama
Putin prosi wróżkę:    
- Opowiedz mi o mojej przyszłości.
- Widzę, że jedziesz odkrytym, długim samochodem, a wokół samochodu - setki tysięcy Ukraińców i Rosjan.
Władimir uśmiecha się.
Wróżka kontynuuje:
- Widzę, że ludzie są bardzo zadowoleni, stoją z flagami, krzyczą radośnie i mają szczęśliwe twarze.
- Kochają mnie... A czy ściskam im ręce?
- Nie.
- A dlaczego?
- Trumna jest zamknięta.

Prawdziwy komunista
 W Związku Radzieckim umiera babcia, Dziadek wzywa różnych lekarzy i ma nadzieję, że babcię wyleczą. W końcu udaje się do lekarza medycyny alternatywnej, a ten mu poradził, aby czym prędzej zaspokoił babcię seksualnie. Dziadek się wymawia:
- Ale jestem już na to za stary, dawno już tego nie robiłem. Na moich rękach umarł towarzysz Lenin. Już seks nie jest dla mnie."
Lekarz był jednak nieubłagany i obstawał przy swoim. W końcu dziadek skapitulował i zgodził się. Poszedł do domu i zrobił to co lekarz zalecił. Potem zmęczony zasnął. Gdy rano obudził się, zobaczył, że babci nie ma w łóżku, a jest w kuchni i smaży kotleciki, uśmiecha się, wesoło podśpiewuje, mało brakuje by tańczyła.
Dziadek rozpaczliwie zaczął bić głową o ścianę.
- Jaki ze mnie durak, przecież mogłem uratować towarzysza Lenina!
.  

Ludzkość od niepamiętnych czasów zadaje sobie pytania:
- Kto wymyślił pracę?
- I jak to możliwe, że pozostali go nie zabili? 

Syn wraca do domu z kolczykiem w uchu. Ojciec patrzy na niego i mówi:
- Wiesz, synku, od wieków jeżeli facet nosił kolczyk w uchu to był to albo pirat albo pedał. Ja teraz wyjrzę przez okno i jeżeli tam nie stoi twój okręt…

- Jak pójdę na emeryturę, to nic nie będę robił, kompletnie nic. Pierwsze KILKA miesięcy posiedzę w bujanym fotelu…
- A potem?
- Potem się może rozhuśtam. 

Rozmowa dwóch kolegów:
 - Słyszałem, że są w sprzedaży takie szkła, przez które wszystko
 wydaje się piękniejsze, nawet własna żona…
 - Znam je już od lat. Są dobre, tylko stale trzeba je napełniać. 



Rycerz zgłasza się do króla po powrocie z długiej wyprawy.
- Czego dokonałeś, dzielny rycerzu? – Spytał król.
- Panie – tygodniami rabowałem, mordowałem i gwałciłem we wszelkich wsiach i miastach należących do Twoich wrogów na zachodzie.
- Zaraz, ale ja nie mam wrogów na zachodzie!
- Już masz Panie. 


Na dyskotece Rosjanin zatańczył z dziewczyną Turka…
Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów – odpowiedział Rosjanin – agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.
Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam czeka na niego tłum Turków.
- No, teraz się z tobą policzymy – warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów – powiedział Rosjanin. – Nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich "swoich”.
- Zaraz nam to odszczekasz! – wrzasnęli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów – westchnął ciężko Rosjanin – zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami… 

Przychodzą Polacy do baru przy wschodniej granicy i patrzą co jest w karcie:  
- Rosołek: wykreślony.

- Schabowy: wykreślony. 
- Barszcz wykreślony.  
- Bigos: wykreślony itd. a na końcu karty: – Ruskie.

Na co jeden mówi:
- Patrzcie: nie dość, że wszystko wyjedli, to się jeszcze bezczelnie podpisali. 
                                                                       

- Gdzie byłeś na urlopie?
 - Nigdzie, boję się latać.
 - To golnij sobie przed lotem.
 - Jak sobie golnę, to mnie i tu jest dobrze.

wtorek, 25 marca 2014

"Nieodebrane połączenie" znowu atakuje. Nie daj się nabrać

(skopiowane bez reklam)

Źródło: WP.PL | 2014-03-25 (10:00) | 326 opinii

 A A A
(fot. WP.PL)
Na stronach Urzędu Komunikacji Elektronicznej pojawiło się ostrzeżenie przed oszustami, którzy próbują wyłudzać pieniądze od abonentów usług telefonicznych w Szczecinie i okolicach. Przestępcy stosują znaną, choć ciągle stosunkowo rzadko wykorzystywanąmetodę oddzwaniania na nieznany numer.
Sprawa dotyczy metody oszukiwania osób korzystających z usług telefonicznych (najczęściej abonentów sieci telefonii komórkowych) przez wykorzystywanie ich skłonności do oddzwaniania na nieodebrane połączenia. Takie połączenia przychodzą często w godzinach wieczornych i w nocy, co jest celowym działaniem, aby skłonić użytkownika do oddzwonienia. Mechanizm działania samego procederu jest stosunkowo prosty i opiera się w dużej mierze przede wszystkim na nieuwadze samego użytkownika.

Jaki jest mechanizm oszustwa?

Czy oddzwaniasz na nieodebrane połączenia?

Zawsze oddzwaniam4%
Oddzwaniam tylko na znane numery44%
Czasami oddzwaniam na nieznany numer16%
Nigdy nie oddzwaniam36%
łączna liczba głosów: 5823
Najczęściej na numer użytkownika dzwoni zagraniczny numer często z "egzotycznego" kraju np. z Republiki Konga, Gwinei lub Wybrzeża Kości Słoniowej tj. krajów, których międzynarodowe numery kierunkowe (+243), (+224) oraz (+225) pozostawione na wyświetlaczuaparatu użytkownika jako połączenia nieodebrane mogą sugerować, że są to połączenia krajowe. Początek międzynarodowego numeru kierunkowego np. Demokratycznej Republiki Konga (+243...) lub Wybrzeża Kości Słoniowej (+225...) może być mylony przez użytkownika z numerem kierunkowym strefy np. 22 - Warszawa, 24 - Płock.
Oszuści najczęściej kierują połączenia na numery komórkowe losowo wybranych użytkowników i oczekują, że ktoś z nich oddzwoni pod wyświetlony numer. Nieświadomi podstępu użytkownicy często oddzwaniają na ten numer i są obciążani przez operatorów kosztami jak za połączenia międzynarodowe.
Zdarza się również, że celowo połączenia te są wydłużane - np. w słuchawce użytkownikowi symulowany jest sygnał rozłączenia i jeżeli użytkownik nie rozłączy połączenia w aparacie (nie naciśnie czerwonej słuchawki) połączenie trwa nadal, co za tym idzie, operator nalicza dalej opłaty za to połączenie.
Jak nie dać się nabrać?
Jeżeli nie spodziewasz się telefonu z zagranicy, a wyświetlony na twoim telefonie numer jest zadziwiająco długi lub zupełnie nie kojarzysz międzynarodowego numeru kierunkowego kraju pochodzenia tego numeru - zachowaj ostrożność! Oddzwaniaj z głową!
Zwracaj uwagę, na jaki numer oddzwaniasz. Urząd Komunikacji Elektronicznej apeluje o rozwagę i przed nawiązaniem połączenia, bądź odpisaniem - należy sprawdzić czy dany numer nie jest numerem zagranicznym (połączenia międzynarodowe są drożej płatne) lub też czy nie należy do zakresu numeracji wykorzystywanej do świadczenia usług o podwyższonej opłacie (np. 708-XXX-XXX).
Niestety nie ma jednej, pewnej metody, która uchroni nas przed tego typu oszustwem. W czasach, kiedy przestępcy są coraz sprytniejsi i mocniej stawiają na socjotechnikę, my musimy być podwójnie czujni. Szczególnie radzimy wyczulić osoby starsze oraz dzieci, które są najbardziej podatne na tego rodzaju próby wyłudzenia. 
...............................................................................................................................................................


  PS. Inne sposoby oszustów: 


  "OSTRZEŻENIE! WARTO PRZECZYTAĆ"                                - http://tiny.pl/q7gdb

  "Ostrzeżenie! Nie daj się nabrać!"                                              - http://tiny.pl/q7gr1 

  "Ostrzeżenie przed oszustami!"                                                  - http://tiny.pl/h429d

  "Jeszcze inny rodzaj oszustwa. Tym razem "na paczkę"   - http://tiny.pl/h4nxw 

...............................................................................................................................................................

                     Dziękuję "Starystowi" za linka z artykułem!

poniedziałek, 10 marca 2014

Nowy pomysł min. Arłukowicza

Min. Ar­łu­ko­wicz ma po­mysł na li­kwi­da­cję ko­le­jek do spe­cja­li­stów, twier­dzi "Metro". To le­ka­rze ro­dzin­ni mają le­czyć pro­ste przy­pad­ki oku­li­stycz­ne, gi­ne­ko­lo­gicz­ne, la­ryn­go­lo­gicz­ne. Czy to roz­ła­du­je ko­lej­ki, czy tylko je prze­su­nie do in­nych przy­chod­ni? http://wiadomosci.onet.pl/kraj/metro-nowy-pomysl-min-arlukowicza/57vby

Myślę, że internauci powinni wesprzeć pana ministra w tworzeniu kolejnych genialnych metod leczenia i pomysłów na usprawnianie działania służby zdrowia w Polsce (niektórzy już to uczynili w swoich komentarzach - link wyżej). A może należałoby przywrócić stare zapomniane sposoby sprzed tysiącleci? Może ten, Panie Ministrze? 

...................................................................................................................................................................
PS. Przychodzi baba do lekarza ... na USG jąder: http://www.fakt.pl/pacjentka-przeszla-usg-jader,artykuly,450504,1.html   
...................................................................................................................................................................
I jeszcze to:
                                                                            

sobota, 8 marca 2014

8 MARCA - DZIEŃ KOBIET! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MIŁE PANIE!

Panowie!
W Dniu Kobiet      Tylko raz w roku jest Dzień Kobiet, a przecież są takie milutkie i fajne, że im  należy się to codziennie. To one ciężko nieraz pracują i dbają o nas i nasze dzieci. Powinniśmy im za to codziennie wykazywać naszą wdzięczność i czułość, szczególnie w Tym Dniu! 
    Nie jest to "komunistyczne święto" jak wydawało się pani premier Suchockiej i jej rządowi, gdy w 1993 roku znieśli uroczyste obchody Dnia Kobiet. Obchodzono takie dni już w starożytności i później: http://tiny.pl/hpmwk
 Życzmy więc Wszystkim Paniom wszystkiego co najlepsze, w Dniu Kobiet i we wszystkie pozostałe! Codziennie zasługują na szacunek i kwiaty!                         


 Wszystkiego Najlepszego Miłe Panie! Duuuuużooooo, .....duuuużooo zdrówka i niech spełniają się wszystkie Wasze marzenia!      

czwartek, 6 marca 2014

Dokąd zmierzasz Ukraino?

                            

Panowie neobanderowcy! Krymu nie bronicie? Dlaczego?
Ten film został usunięty z YT. Komuś przeszkadzał. Ale tutaj mamy inny, związany z tematem:

Dokąd zmierzasz Ukraino? Nie tędy droga do UE i NATO.

środa, 5 marca 2014

Ukraiński Gambit Putina - Max Kolonko MaxTV

                                

Nie musiało dojść do tych wydarzeń. Wystarczyłoby, żeby władze jeszcze w listopadzie ogłosiły referendum ws. UE, by Ukraińcy w nim mogli wyrazić swoją wolę. Mogłyby wyjść z twarzą. A teraz jest jak jest. Nie wiadomo co będzie dalej. 

poniedziałek, 3 marca 2014

On i ona. Na wesoło!

- Kochanie, gdzie jesteś?                                                                        
- Na polowaniu.
- A co to tak tam dyszy?
- Niedźwiedź.

 Sędzia na rozprawie rozwodowej.
- Postanowiłem przyznać pańskiej żonie 2 tys zł miesięcznie.
- Świetnie, Wysoki Sądzie - odpowiada mąż.
- Ja też od czasu do czasu dorzucę jej parę złotych od siebie.

- Kochanie – powiedz mi, dlaczego płacimy tyle za ten internet ?
- Bo Ciebie wiecznie boli głowa …

Kobietom zadano pytanie: Która z pań kocha swojego męża?
Wszystkie podniosły ręce.
Zadano więc drugie pytanie: "Kiedy ostatni raz powiedziałaś mężowi, że go kochasz"?
Część kobiet odpowiedziała, że dziś..., część, że wczoraj, a sporo, że niestety nie pamiętają.
Następnie polecono im wziąć telefon i wysłać mężowi taki oto krótki tekst: "Kocham cię, Kochanie".
Po wysłaniu SMS-ów kobiety wymieniły się telefonami i głośno odczytywały przychodzące od mężów wiadomości.


Oto kilka odpowiedzi:                                                                                  

1. Kim jesteś?
2. Matko moich dzieci, chora jesteś?
3. Ja też Cię kocham.
4. Co nawywijałaś z samochodem?
5. Nie rozumiem, co chcesz?
6. ???
7. Nie podpuszczaj, tylko powiedz mi, ile potrzebujesz?
8. No nie! Czy ja śnię?
9. Jeśli nie powiesz mi, do kogo miałaś to wysłać, to cie zamorduję!
10. A mówiłem ci, żebyś tyle nie piła!
11. Czego byś nie chciała, moja odpowiedz brzmi: - NIE! 


Idzie facet przez las i widzi zziębniętą sierotkę. Pyta:
- Zimno Ci?
- Tak.
- A może głodna jesteś?
- No tak.
- To może chcesz na pączka?
- A jak to jest na pączka?

                                                                   Prelegent podczas prelekcji o szkodliwości picia alkoholu:
- Jest dowiedzione naukowo, że żony zazwyczaj odchodzą od mężów nadużywających alkoholu.
- A ile trzeba wypić? – rozlega się głos z sali.

Przychodzi baba do lekarza z mężem. Lekarz obejrzał go i mówi:
- Pani mąż cierpi na rozstrój nerwowy. Potrzebny mu spokój.
- No widzi pan! Ja mu to przecież powtarzam przynajmniej
sto razy dziennie…

- Czy ożenisz się ze mną?
- Nie.
- To złaź!

Lekarz do pacjenta:
- Czy ma pan zgagę?
- Nie. Jestem kawalerem.

Kowalscy postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba… Ubrali się odświętnie w garnitur i suknię wieczorową. Ustawili się po
bilety w kolejce pod kasą. Przed nimi gość zamawia:
- Tristan i Izolda. Dwa poproszę…
Kowalski jest następny:
- Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa…

Na balu:                                                                                                        
- Przepraszam, czy ta kobieta tam, przy barze, to naprawdę kuzynka Bacha?
- Tak!
- A czy mógłby mnie pan z nią zapoznać?
- Oczywiście! Bacha, chodź tutaj!

Młode małżeństwo w hotelu:
- Pokój na dobę – mówi młody mąż.
- Ma pani szczęście – mruga portier do żony - zawsze brał pokój na godzinę.

Facet lekko na bani wraca do domu ……
Żona od razu, trata-ta- ta: pijak, tylko wódka ci w głowie itp…
Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna jesteś!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Łatwizna! No chociażby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
- Też coś, mogę podać co najmniej 10!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii…
Żona:
- ………?………
- Milczysz? Ha! Wyszło szydło z worka! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, kurna, zainteresowań!… żadnych.                                                                              

Rozmawiają dwaj mężczyźni przy barze:
- Pan żonaty?
- Nie, kot mnie podrapał.

Wczoraj wybrałem się na imprezę z moimi kolegami. Powiedziałem żonie, że wrócę o północy. Ale impreza była cudowna!!! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałem o godzinie!!!!..
Kiedy wróciłem do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tę wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałem, że żona obudzi się przy tym kukaniu, dokończyłem sam kukać jeszcze 9 razy…
Byłem z siebie bardzo dumny i zadowolony, że chociaż pijany w cztery litery, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy – po prostu uniknąłem draki z żoną.
Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaki to jestem sprytny.!
Ha!
Rano, podczas śniadania, żona zapytała o której wróciłem z imprezy, więc odpowiedziałem, że o samiutkiej północy, tak ja obiecałem. On od razu nic nie powiedziała, nawet nie wyglądała na podejrzliwą. „Oh, jak dobrze, jestem uratowany….” – pomyślałem i prawie otarłem pot z czoła.
Żona, po chwili, spojrzała na mnie serio, mówiąc:
Już nie zakuka
- Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką.
Zbladłem ze strachu, ale pytam pokornym głosem:
-Taaak? A dlaczego, kochanie?
Ona na to:
- Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem – nie wiem jak to zrobiła – krzyknęła „O k...a!” Znów zakukała 4 razy, potknęła się w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu.
Kuknęła jeszcze raz, nastąpiła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz – westchnęła i szybko zaczęła chrapać.