sobota, 1 czerwca 2013

Dzień Dziecka. Milusińscy na wesoło

Synek szepcze tacie na ucho:
- Jak dasz mi dziesięć złotych, to powiem Ci, co mówi mamie pan listonosz gdy jesteś w pracy.
Ojciec wyjmuje 10zł i daje synowi.
- I co, Jasiu? Co mówi? Pyta zaciekawiony.
- Mówi: – „Dzień dobry. Poczta dla pani”.

Facet opala się na plaży. Nagle duża kropla loda niesionego przez chłopca, spadła prosto na plecy opalającego się. Zezłoszczony facet wydziera się na całe gardło:
- Psiakrrrew!!!  Skąd te mewy przyleciały… Z bieguna północnego?

Jaś pyta nauczycielkę:
- Proszę pani, czy można ukarać kogoś za coś czego nie zrobił?
- Oczywiście że nie można, Jasiu.
- Więc ja zgłaszam, że nie zrobiłem pracy domowej…

Jaś do nauczycielki:
- Ja to nie chcę nic mówić, ale mój tata powiedział, że jeśli jeszcze jedna uwaga znajdzie się w dzienniczku, to się komuś zdrowo oberwie.

W szkole na lekcji historii pani zadała dzieciom pytanie:
- Dzieci kto wie coś o Napoleonie?
Parę dzieci zgłosiło się, a wśród nich Jasio. Pani nie dowierzała bo Jasiu zawsze taki spokojny, nigdy nie zgłaszający się – a teraz wręcz wyrywał się do odpowiedzi. Więc pani mówi :
- No proszę Jasiu powiedz co wiesz o Napoleonie.
A Jasio jednym tchem:
- Najtańszy napoleon jest w Czechach.

– Tatusiu, czy ty wiesz, że mama jest lepszym kierowcą od ciebie?
– Chyba żartujesz?
– Uwierz mi. Sam mówiłeś, że przy zaciągniętym hamulcu ręcznym samochód nie ruszy z miejsca, a mama wczoraj przejechała prawie 15 kilometrów!

Mały Jasio pyta nauczycielkę:
- Plose pani, cy dzieci mogą mieć dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Ależ Jasio, co ty mówisz?! To zupełnie niemożliwe!
Jasio odwraca głowę do Oli i mówi:

- No i cego sie bois, głupia... 

Dwóch chłopców stoi  przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożeńcy. Jeden mówi:
- Patrz jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do pana młodego i woła:

- Tato, tato! 

- Tatusiu, czy ja jestem adoptowany? 

- Byłeś. Ale cię oddali.


- Jasiu, dlaczego ten piesek tak się na mnie patrzy?
- On tak zawsze, gdy ktoś je z jego miski. 


 - Mamo a tata mnie zbił dwa razy!!!
- A czemu aż dwa?

- Bo raz jak mu pokazałem świadectwo, a drugi gdy zobaczył, że to jego.




Malec stale klnie „do diabła”, co oczywiście nie podoba się matce.
  - Słuchaj, synku widzisz te 20 złotych? Otrzymasz je, jeśli obiecasz mi nie używać tego okropnego zwrotu!
  -  Dobrze, mamo, nie będę! - kiwa głową i chowa pieniądze. Następnie gładzi się po kieszeni i dodaje od niechcenia.
- Wiesz, mamo, znam też takie słowa, które wyceniłabyś na 50 zł. a nawet takie za stówę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz