poniedziałek, 18 marca 2013

Czarne lata białej służby i pacjentów

skopiowane z: "tak po prostu". 

Czarne lata białej służby

Published on 06/03/2013 by  in Aktualności
Markiem Balickim rozmawia Robert Walenciak


Odnoszę wrażenie, że rozmawiając o służbie zdrowia od lat mówię to samo – że wciąż wydłużają się kolejki do specjalistów, że szpitale ciągle się zadłużają, choć już nie powinny, że opieka jest coraz gorsza… Dlaczego tak się dzieje?
- Najogólniej mówiąc dlatego, że nasze państwo konsekwentnie wycofuje się z odpowiedzialności za zdrowie obywateli. Tymczasem potrzeby rosną…
Bo społeczeństwo nam się starzeje…
- I to szybko. Powojenny wyż demograficzny, który w Polsce był większy niż w innych krajach europejskich, osiąga wiek 65 lat. A to jest granica, po przekroczeniu nktórej częściej korzystamy z pomocy zdrowotnej. Spójrzmy, ile procent PKB wydaje się na leczenie w  poszczególnych grupach  wiekowych. Te wydatki rosną zdecydowanie po sześćdziesiątce.
A zadłużenie szpitali?
- Zaczęło się jeszcze w latach 90., ale zadłużenie zaczęło rosnąć skokowo dopiero po wprowadzeniu kas chorych, gdy szpitale uzyskały samodzielność i wiele z nich nie potrafiło się znaleźć w nowej sytuacji. Była później ustawa restrukturyzacyjna z kwietnia 2005 – to dzięki niej, a także dlatego, że w tym czasie powrócił wysoki wzrost gospodarczy, więc pieniędzy w NFZ przybywało, zadłużenie łączne szpitali przystopowało. Tak było do 2010 roku. Zaczęło rosnąć dopiero dwa lata temu.
Cóż takiego się stało?
- Przestały rosnąć wynagrodzenia, zwiększyło się bezrobocie, w efekcie zahamowany został wzrostu nakładów. A z drugiej strony – wystrzeliły w górę potrzeby.Ten powojenny wyż!
Mówi się, że w Polsce jest za mało osób zatrudnionych w opiece zdrowotnej. Skąd to wiadomo?
- Z porównań z innymi krajami o podobnym stopniu rozwoju cywilizacyjnego. Jeśli chodzi o 27 krajów Unii Europejskiej, to jesteśmy na ostatnich miejscach w liczbie lekarzy i pielęgniarek na 10 tys. mieszkańców. A nikt nie powie, że mamy zdrowsze społeczeństwo niż inne kraje europejskie.
Dlaczego w Polsce jest za mało lekarzy?
- Mamy dokładnie tyle samo lekarzy na 1000 mieszkańców jak na początku transformacji. Tylko, że to są dwa różne społeczeństwa. -
Wtedy było dużo młodsze. Dziś jest starzejące
się…
- No właśnie, a lekarzy mamy tyle samo!
- Dlaczego?
- Bo na początku lat dziewięćdziesiątych, za rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego, w ministerstwie zdrowia stwierdzono, że liczba lekarzy wpływa na koszty ochrony zdrowia. To znaczy im ich więcej, tym wyższe koszty. Żeby więc nie rosły w przyszłości zdecydowano, że trzeba ograniczyć liczbę studentów medycyny.
-Wprowadzić tzw. numerus clausus?
- I to jest jedna z niewielu reform, która się udała! Wyliczono wtedy, że ma być 21,5 lekarza na 10 tys. obywateli, i trafiono. Tyle mamy! Za Gierka było o jedną trzecią więcej studentów na wydziałach  lekarskich niż dziś. W związku z tym, że jest za mało lekarzy, oni
 się cenią. Przykładowo: w naszym SOR płacimy 80 zł za godzinę. Policzmy – miesięcznie lekarz przepracuje 200 godz. – i zarobi 16 tys. zł. To nie jest mało, ale nie mamy wyboru. Podobnie zresztą jak wiele innych szpitali. Na dodatek coraz częściej słyszy się, że pomimo wysokich wynagrodzeń w wielu placówkach brakuje specjalistów. I cierpią na tym pacjenci. Sami sobie zgotowaliśmy ten los.
Odgórnie ograniczono podaż usług zdrowotnych w imię idei liberalnych? Koszmar!
- Niedawno zaprezentowano raport o nierównościach społecznych w zdrowiu, przygotowany pod egidą WHO. Wynika z niego, że w Polsce te nierówności są olbrzymie. W zależności od wykształcenia, w zależności od tego gdzie mieszkamy… W dużych miastach, powyżej 500 tys. mieszkańców jest już w zasadzie jak w Europie Zachodniej. Zwłaszcza dla ludzi z wyższym wykształceniem. Ale w miasteczkach, na wsi – jest o wiele gorzej. Wie pan, ile w 2010 roku trzydziestolatek, mężczyzna, z wykształceniem zawodowym, miał przed sobą lat życia? 37! Czyli dożyje dokładnie do wieku, w którym mógłby przejść na emeryturę. A ten z wyższym wykształceniem miał przed sobą jeszcze prawie 49 lat! Gdy więc mówimy o systemie ochrony zdrowia, problemem jest z jednej strony niewydolność systemu, z drugiej – dramatyczne nierówności, których skala jest większa niż w innych krajach europejskich.

Całość rozmowy w nr12/2013 Marzec, dostępnym w kioskach RUCHU   

PS. Zamiast komentarza:
KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Art.68
  1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
  2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
  3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
  4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.
  5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. 
I jeszcze przykład tego co jest w realnej rzeczywistości: http://www.fakt.pl/termin-operacji-za-15-lat,artykuly,421289,1.html   Niestety, podobnych i gorszych sytuacji jest wiele: "Lista grozy. Niepełna" -  http://tiny.pl/h8mkv

7 komentarzy:

  1. Mądry facet ten Balicki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecie człowiek jest przedmiote nie podmiotem...
    gazda110

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traktuje się człowieka jak śmiecia.

      Usuń
  3. To klasa uprzywilejowana. Nic nie musi.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie! "władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych" WŁADZE PUBLICZNE ! To na rządzie a nie na lekarzach spoczywa obowiązek zapewnienia opieki zdrowotnej. Wbijcie to sobie do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to władze spowodowały zmniejszenie liczby lekarzy. Wbij to sobie do głowy.

      Usuń
    2. Stąd prosty wniosek, że władze nie wywiązują się z obowiązku który na nie nakłada konstytucja. Ja tylko nie rozumiem wciąż wyrażanych pretensji w stosunku do lekarzy, skoro obowiązek zapewnienia opieki spoczywa na władzach.

      Usuń